Kiedy mieszkałem w Moskwie w byłym Związku Radzieckim, mieszkałem obok rodziny Breżniewów i Andropowów w bloku pełnym weteranów KGB. Mieliśmy 14-stopy sufitów, dębowe podłogi parkietowe, żyrandole, piękne widoki, ale wszyscy płaciliśmy taką samą cenę najmu, jak ktoś, kto mieszkał w małym mieszkaniu na wschodzie Moskwy.
Przywilej idzie w parze z lewicą. Wystarczy już tego gadania o winieniu osób chodzących do prywatnych szkół lub korzystających z prywatnych usług za bycie złymi.
Obejrzyj powyższe wideo.





