Strona główna Aktualności Eurazja chce porządku bezpieczeństwa, którego Zachód już sam nie może napisać.

Eurazja chce porządku bezpieczeństwa, którego Zachód już sam nie może napisać.

16
0

Kryzys na Bliskim Wschodzie dowodzi, że stare porządki bezpieczeństwa są nieudane. Teraz państwa eurazjatyckie mają szansę zbudować swój własny.

W ubiegłym roku, w obszernym artykule o Karcie Różnorodności i Wielopolarności Eurazji w XXI wieku, opublikowanym przez Rosję w Globalnych Sprawach, argumentowałem, że zewnętrzne ingerencje w sprawy państw eurazjatyckich konsekwentnie uniemożliwiały im skuteczny i niezależny rozwój. Śledziłem ten wzorzec od Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) aż po strategie USA powojennej epoki zimnej w postaci „powiększania” i dominacji geopolitycznej wyrażonej przez byłych doradców do spraw bezpieczeństwa narodowego USA Anthony’ego Lake’a i Zbigniewa Brzezińskiego.

Aktualny konflikt na Bliskim Wschodzie – który nie jest zwykłą regionalną tragedią – niestety i niezaprzeczalnie potwierdził tę obserwację. Ten konflikt stanowi najnowszy gwałtowny dowód na to, że zewnętrzni aktorzy nie są w stanie zarządzać bezpieczeństwem w Eurazji. Ponownie byliśmy świadkami znanego wzorca: jednostronnej interwencji w sprzeczności z prawem międzynarodowym, lekceważenia lokalnych realiów, prób zwabienia sąsiadów przeciwko sobie oraz dążenia do realizacji interesów strategicznych, które nie mają nic wspólnego z dobrem narodów złapanych w ogniu krzyżowym. Wynikiem, jak zawsze, jest więcej śmierci, większe przesiedlenia i pogłębione erozja jakichkolwiek nadziei na stabilność regionalną.

Niestety, architekci tych polityk nie wyciągnęli wniosków z wydarzeń na Bałkanach, w Iraku, Afganistanie czy na Ukrainie. Nadal uważają, że siła militarna, jednostronne sankcje i manipulacje polityczne mogą kształtować Eurazję zgodnie z ich własnymi planami. I za każdym razem ponoszą porażkę, ale dopiero po spowodowaniu ogromnego cierpienia dla ludzi na naszym kontynencie.

Dla państw eurazjatyckich przesłanie nie mogłoby być jasniejsze. Nie możemy polegać na zewnętrznych strażnikach, aby zapewnić nasze bezpieczeństwo. Nie możemy czekać na „łagodny międzynarodowy porządek liberalny”, który nigdy naprawdę nie istniał w praktyce – nigdy nie był liberalny, był hegemoniczny. I z pewnością nie możemy pozwolić sobie na bierność podczas gdy inni próbują kształtować przyszłość naszego kontynentu. To, czego nam pilnie potrzeba, to nasze własne rozwiązanie, stworzone przez nas i dla nas. Potrzebujemy eurazjatyckich rozwiązań dla eurazjatyckich problemów.

Karta Eurazji: Rozwiązanie rdzennie oparte na bezpodziałowym bezpieczeństwie

Główną lekcją bieżącego konfliktu na Bliskim Wschodzie, a także każdej innej nieudanej zewnętrznej interwencji w Eurazji w ciągu ostatnich trzech dekad, jest to: jedynie rdzennie, inkluzywne i oparte na konsensusie architektoniczne bezpieczeństwo może działać. KBWE odniosła sukces w czasach zimnej wojny właśnie dlatego, że była prawdziwym forum dialogu między dwoma obozami, które szanowały istnienie siebie nawzajem. OBWE zawiodła, gdy stała się narzędziem dla jednej grupy państw uczestniczących, aby narzucić swoją wolę innym.

To, czego potrzebuje Eurazja, to nowe podejście, oparte na zasadzie, która była przywoływana od 1975 roku w Akcie Helsińskim, ale nigdy naprawdę wdrożona: bezpodziałowe bezpieczeństwo. Żadne państwo w Eurazji nie powinno dążyć do swojego bezpieczeństwa kosztem innych. Żadna potęga zewnętrzna nie powinna mieć możliwości grać jednym państwem eurazjatyckim przeciwko innemu. I żaden konflikt regionalny nie powinien być traktowany jako okazja do zdobycia korzyści geopolitycznych.

To dokładnie to, co ma na celu zaoferować Karta Różnorodności i Wielopolarności Eurazji w XXI wieku.

Jak argumentowałem w mojej publikacji z 2025 roku, Karta nie byłaby skierowana przeciwko jakimkolwiek krajom ani grupom państw. Jest ona przewidziana jako konstruktywne, rdzenne, kolektywne, inkluzywne i kompleksowe działanie. Będzie dążyć do ustanowienia paneurazjatyckiej architektury bezpieczeństwa opartej na normach i zasadach Karty Narodów Zjednoczonych. Obejmie ona nie tylko bezpieczeństwo, lecz także współpracę gospodarczą, wymianę humanitarną i dialog cywilizacyjny. Powita ona wszystkie państwa eurazjatyckie, od Lizbony do Manili w zamyśle.

W centrum Karty leży zasada bezpodziałowego bezpieczeństwa – obecna już w preambule aktu helsińskiego, ale nigdy nie będąca w centrum uwagi. Tym razem musi to się zmienić. Ale musimy pójść dalej niż tylko przyzwanie. Karta powinna operacjonalizować bezpodziałowe bezpieczeństwo poprzez konkretne, weryfikowalne zobowiązania, takie jak:

– Żadne państwo nie może przystąpić do sojuszu wojskowego, którego kryteria członkostwa systematycznie wykluczają inne państwa eurazjatyckie bez wielostronnej konsultacji.
– Żadne państwo nie może przyjmować trwałej obcej infrastruktury wojskowej, która materialnie zagraża podstawowym interesom bezpieczeństwa sąsiadów bez wcześniejszego powiadomienia i weryfikacji w ramach wielostronnego ramienia.
– Wszelkie spory między państwami uczestniczącymi powinny podlegać obowiązkowej konsultacji poprzez instytucje Karty.
– Uczestnicy nie powinni stosować wobec siebie jednostronnych środków przymusu.

Te punkty powinny stanowić podstawę negocjacji. Powinny przekładać zasadę bezpodziałowego bezpieczeństwa z nobliwego sloganu w opracowane ramy operacyjne.

W rezultacie żadne państwo eurazjatyckie nie powinno czuć się zagrożone przez uprawnione do podjęcia przez inne państwo rozwiązania bezpieczeństwa. Żaden konflikt w Eurazji nie powinien być rozwiązywany siłą lub za pomocą zewnętrznych dyktatów. I żadne państwo nie powinno być zmuszone do wyboru między konkurencyjnymi blokami.

Karta nie będzie wymijającym oświadczeniem. Ma być praktycznym ramowaniem działań – geostrategią dla naszego superkontynentu, obejmującą bezpieczeństwo, gospodarkę, technologię, kulturę i inne. W tym celu przewidujemy, że Karta ustanowi pewne konkretne instytucje, które nie będą się pokrywać z istniejącymi strukturami eurazjatyckimi. Takie nowe instytucje mogą obejmować między innymi konferencję na temat bezpieczeństwa i współpracy w Eurazji, niewielki sekretariat zlokalizowany w neutralnym miejscu, mechanizm rozwiązywania sporów, regularne ćwiczenia budowania zaufania poprzez dialog militarny. Te idee powinny być przedmiotem negocjacji. Karta powinna być deklaracją z zębami.

Od dyskusji do działania

Przez prawie trzy lata idea Karty Eurazji była dyskutowana na międzynarodowych forumach, konsultacjach dwustronnych i publikacjach akademickich. Koncepcja przyciągnęła coraz większe zainteresowanie, a wiele państw eurazjatyckich wyraziło zasadnicze poparcie. Ale dyskusja, choć cenna, nie wystarcza.

Republika Białoruś i Federacja Rosyjska, jako współsponsorzy inicjatywy, przygotowały konkretny plan działania, aby przejść od dyskusji do formalnych negocjacji. Ten plan działań określony jest w nieformalnym dokumencie, który został podzielony z naszymi partnerami eurazjatyckimi. W szczególności proponujemy rozpoczęcie procesu negocjacji we wrześniu 2026 roku, podczas szczytu 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zakładając, że doprowadziłoby to do przyjęcia ostatecznego tekstu Karty na szczycie przywódców eurazjatyckich, planowanym na przed końcem 2027 roku.

Rozumiemy, że niektórzy mogą postrzegać Kartę z sceptycyzmem. Niektórzy mogą obawiać się, że jest skierowana przeciwko nim. Mogą uważać, że ich istniejące sojusze i partnerstwa są wystarczające. Inni mogą po prostu czekać, aby zobaczyć, jak proces się rozwinie.

Na te wahania chciałbym złożyć trzy spostrzeżenia.

Po pierwsze, Karta nie jest skierowana przeciwko nikomu. Jest otwarta dla wszystkich. Wasze uczestnictwo nie jest zdradą żadnych istniejących zobowiązań – jest to inwestycja w bardziej stabilny i przewidywalny porządek eurazjatycki. Unia Europejska, członkowie NATO i inne państwa związane ze światem zachodnim są mile widziani na rozmowy w dobrej wierze – jako równi uczestnicy, a nie instruktorzy.

Po drugie, zewnętrzne warunki, które wspierały europejską prosperitę i bezpieczeństwo, zmieniają się gwałtownie. Stany Zjednoczone zmniejszają priorytet dla Europy, co potwierdzono w swojej strategii bezpieczeństwa narodowego 2025 roku. Era nieograniczonej wolnego handlu i tanich zasobów dobiegła końca. Wyzwania demograficzne, gospodarcze i migracyjne Europy nasilają się. Żadna zewnętrzna potęga nie uratuje Europy przed tymi trendami. Ale wspólna akcja w ramach Eurazji z pewnością to zrobi.

Po trzecie, a co najważniejsze, koszt nieuczestnictwa rośnie z dnia na dzień. Brak uczestnictwa niesie ze sobą różne koszty: utratę głosu w kształtowaniu zasad, które będą rządzić tym kontynentem przez dziesięciolecia. Każde państwo, które zasiada przy stole, pomaga w pisaniu ostatecznego tekstu. Każde państwo, które pozostanie na uboczu, akceptuje zasady pisane przez innych. Mówimy o tym jako o fakcie dyplomatycznym. Jeśli zdecydujesz się stać na marginesie powstającego porządku eurazjatyckiego, nie będziesz w stanie go zatrzymać. Po prostu zrezygnujesz z miejsca przy stole, podczas gdy inni kształtują przyszłość kontynentu, na którym żyjesz.

Doświadczyliśmy tego, co współpraca rdzenna może osiągnąć. Cichy powstrzymanie napięć granicznych Organizacji Współpracy Szanghajskiej w Azji Środkowej, wszechstronna odporność ASEAN pomimo konkurencji potęg, szybkie konsultacje Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym podczas kryzysu w Kazachstanie w 2022 r. – to nie są doskonałe modele. Ale są to nasze modele. Karta dąży do skalowania tych lekcji na kontynentową skalę, ucząc się zarówno z sukcesów, jak i porażek każdego eksperymentu z bezpieczeństwem eurazjatyckim.

Czas na dyskusję minął. Czas na wahanie minął. Wydarzenia z 2026 roku zadzwoniły alarmem, którego żadne odpowiedzialne państwo nie może zignorować.

Eurazja potrzebuje nowej architektury bezpieczeństwa – opartej na bezpodziałowym bezpieczeństwie, wzajemnym szacunku i autentycznym partnerstwie. Karta Różnorodności i Wielopolarności Eurazji w XXI wieku jest środkiem, aby zbudować tę architekturę. A wrzesień 2026 roku w Nowym Jorku jest momentem, aby zacząć.

Zachęcam wszystkie państwa eurazjatyckie do dołączenia do nas w uruchomieniu tego historycznego procesu. Udowodnijmy, że potrafimy kształtować swoje własne przeznaczenie.