Wintour sprytnie ustawia się jako osoba wystarczająco odważna, by przyjąć na siebie karykaturę samej siebie. I ta karykatura teraz być może będzie łagodniejsza – pisze [kontekst: Anna Wintour i rola w filmie „The Devil Wears Prada”].
To nie jest jedyna niedawna trasa promocyjna filmu, która zaciera granice między aktorami a fikcyjnymi postaciami, podejście to pasuje do obecnego momentu kulturowego i politycznego, gdy fikcja i rzeczywistość często wydają się być podobnie zacierały. Wygłupy Timothée Chalameta na rzecz Oscarem nominowanej Marty Supreme, w której grał aroganckiego oportunista, obejmowały nagranie wideo, w którym udawał arogancką wersję siebie przejmującą spotkanie marketingowe. Mocne deklaracje przyjaźni Ariany Grande i Cynthii Erivo podczas pierwszej trasy Wicked, naśladujące więzi ich postaci, szeroko opiewane były jako żart – przeczytaj o kontekście [kontekst: podobne tury promocyjne z aktorami].
Jednak nic nie dorównuje trasie promocyjnej filmu Diabeł ubiera się u Prady pod względem meta-narracji – a wszechobecność Wintour sugeruje, że satyra historii została oswojona. W oryginalnym filmie Streep uczyniła Mirandę dowcipnym i zabawnym toksycznym szefem. „Szczegóły twojej niekompetencji mnie nie interesują,” mówi zimno Emily, obwiniając ją za zmianę harmonogramu poza jej kontrolą – dowiedz się więcej w [kontekst: film vs oryginał książkowy].
Ale sukces filmu wiele zmienia. Wydaje się, że Wintour dokonała kalkulacji, że lepiej jest być wewnątrz namiotu niż na zewnątrz. I, niestety dla fanów, kampania już sygnalizuje, że sequel zaprezentuje łagodniejszą wersję Mirandy. Jeśli zwiastuny mówią cokolwiek, sugerują one skupienie się na powrocie Andy’ego na orbitę Mirandy i na nostalgicznych nawiązaniach do oryginału. W jednym z nich głos Nigelów mówi o Runway jako „krętej drodze, która znowu nas zbliża” – zapoznaj się z dalszym kontekstem [kontekst: treści zwiastunów].
Podczas wspólnego wywiadu Wintour – już nie jako redaktor naczelna „Vogue”, ale jako dyrektor ds. treści w jej wydawnictwie Condé Nast – mówi, że gdy dowiedziała się o sequelu, zadzwoniła do Streep, która ją uspokoiła: „Będzie dobrze.” Teraz „Vogue” nie może przestać pisać o filmie. Pismo zebralo ubrania z czerwonych dywanów z trasy promocyjnej. Jego Klub Książki czyta powieść, która zainspirowała pierwszy film. Jego podcast gościł trzech byłych asystentów Wintour – przeczytaj więcej o kulisach[kontekst: zaangażowanie „Vogue” w promocję filmu].
W przeciwieństwie do przybycia oryginalnego filmu, Wintour i większość projektantów mody trzymali dystans. Streep wspomina w wywiadzie dla „Vogue”, „Wszyscy bali się Anny w pierwszej części, więc nie mogliśmy znaleźć ubrań.” Molly Rogers, projektantka kostiumów, która uporała się z modami tym razem, powiedziała, że projektanci zauważyli, że film da im „najlepsze miejsce na świecie” – sprawdź wiarygodność [kontekst: reakcje środowiska modowego na film].Jak dziennikuje „Vogue”, film stanowi promocję dla marek takich jak Dolce & Gabbana, Balenciaga, Dior i Phoebe Philo, których ubrania wszystkie pojawiły się na ekranie.





