Dwóch chłopców, którzy porwali, torturowali i zamordowali Jamesa Bulgera miesiąc przed jego trzecimi urodzinami w lutym 1993 roku, obaj w przyszłym miesiącu skończą 44 lata.
To przestępstwo wstrząsnęło społeczeństwem i wywołało coś w rodzaju paniki moralnej, gdy cały kraj zaangażował się w długi okres wzajemnych oskarżeń i poszukiwania wewnętrznej prawdy dotyczącej ewentualnej roli „video nasties” w kształtowaniu psychiki morderców.
A kiedy chłopcy – w wieku dziesięciu lat wtedy – po raz pierwszy stawili się przed sądem, do 500 demonstrantów zgromadziło się przed sądem magistrackim, gdzie byli przetrzymywani.
Ale w ciągu 34 lat od momentu, gdy zabrali swoją ofiarę na wijącą się, dwumilową podróż przez północny Liverpool, przed popychaniem i atakowaniem go kamieniami, cegłami i metalową rurą, ich drogi dramatycznie się rozeszły.
Jeden z nich, Robert Thompson, mieszka pod zmienionym nazwiskiem w nieujawnionym miejscu i nie popełnił już żadnych przestępstw od momentu, kiedy w 2001 roku, mając 18 lat, został wypuszczony na przepustkę.
Jon Venables z kolei obudzi się w dzień swoich urodzin w celi więziennej, po kolejnym zamknięciu w 2017 roku za posiadanie obrazów z wykorzystywaniem seksualnym dzieci.
Od ponad roku Venables ma prawo do przesłuchania przed radą warunkową, na którą do tej pory nie wyznaczono daty. Rada Warunkowa nie podaje powodów opóźnień, ale według przedstawicieli matki Jamesa Bulgera, Denise Fergus, otrzymała ona prawo do uczestnictwa w przesłuchaniu, gdy to ostatecznie nastąpi.
Jako osoba, która śledziła sprawę od ponad trzech dekad, uważam, że to właśnie ten rozwój sprawy wyjaśnia, dlaczego przesłuchanie nadal nie odbyło się. Venables, po prostu, nie chce składać zeznań przed matką swojej ofiary.
Źródło: DailyMail [potwierdzone]




