<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
Na dzisiejszy Finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej są dostępne dwa bezpłatne kanały, ITV i BBC, co jest dobrą wiadomością, chyba że masz wolne 500 000 funtów, ponieważ tyle kosztują bilety na mecz pomiędzy Hiszpanią a Argentyną.
Pozostały tylko dwa miejsca w pierwszym rzędzie w tej ekstrawaganckiej cenie, z doskonałym widokiem na przerwę rozrywkową, w którą wchodzi Madonna, Justin Bieber i Shakira, oraz dostępem na boisko podczas wręczania trofeum.
Miejsca, po środku boiska, początkowo były sprzedawane za dwukrotność ceny, ale zainteresowanie kibiców osłabło po wyeliminowaniu potęg Anglii i Francji w zeszłym tygodniu.
Jeśli czujesz się skromniejszy i wolisz obejrzeć mecz z komfortowym miejscem w VIP lounge na stadionie MetLife w New Jersey, przygotuj się na wydatek 49 500 funtów.
Nawet najtańsze bilety wciąż dostępne – wysoko w tzw. „nose-bleed” miejscach, wg Amerykanów – kosztują 7430 funtów.
Dla tych z nas zostawionych w domu, kawa i piwo są schłodzone, gdy miliony osób wspierają Hiszpanię po klęsce Anglii z nienawidzonymi rywalami z Argentyny.
Media społecznościowe zalała pro-hiszpańska sentymentalność i silne insynuacje, że Fifa, światowa federacja piłkarska, okazała uprzywilejowanie drużyny Lionel Messi’ego z Argentyny.
Na całym świecie pojawiła się krytyka taktyki zbyt agresywnej Argentyńczyków podczas środowego półfinału w Atlancie oraz na rzekomej pobłażliwości sędziego.
Prezydent FIFA Gianni Infantino. Media społecznościowe zalała pro-hiszpańska sentymentalność i silne insynuacje, że Fifa, światowa federacja piłkarska, okazała uprzywilejowanie drużyny Lionel Messi z Argentyny
Stadion MetLife w New Jersey, gdzie odbędzie się finał mistrzostw świata w piłce nożnej w niedzielę. Bilety na finał kosztują aż 500 000 funtów
Na portalach społecznościowych obfituje w ironiczne posty, które przedstawiają szefa Fifa Gianniego Infantino jako „księżniczkę” Messi’ego, gdyń jego niewolnikiem – a nawet kochanką.
Jeden popularny filmik, który krąży, sugeruje, że Fifa oznacza „Fixing It For Argentina” (z angielskiego „Ustawiając to dla Argentyny”).
Prezydent Donald Trump będzie na meczu, obok króla Hiszpanii Felipe VI i premiera Pedro Sáncheza. Bezpieczeństwo będzie wzmożone, z snajperami na dachu i oczekującymi na gotowość myśliwcami F16 – co jest bezprecedensowe na jakimkolwiek meczu „piłki nożnej” na świecie.
Jednak prezydent Argentyny, Javier Milei, sojusznik polityczny Trumpa, rzekomo zostaje w domu, wybierając swój rytuał oglądania meczu w tej samej kurtce firmowej, która przyniosła mu dotychczasowe zwycięstwa.
Zawiedzeni znajomymsi rozczarowaniem, fani Anglii zwracają się ku jednemu meczowi, w którym faktycznie są najlepsi: czarnemu humorowi. Jeden popularny post wskazuje na prawdziwy brytyjski finał w New Jersey, gdzie „Północna Gibraltar” rywalizuje przeciwko „Zachodnim Falklandom”.
Kilka memów odnosi się do dyskusji na temat taktyki trenera Thomasa Tuchela w przegranym półfinale, który został potępiony przez wielu jako zbyt defensywny.
Oskarżając go o „parkowanie autobusu”, jeden post pokazuje spaloną, brytyjska podwójną dekorację blokującą bramkę. Inny pokazuje menedżera Anglii zdejmującego maskę, aby ujawnić, że był to Gareth Southgate – z rezerwącym Tuchelem – przez cały czas.
Jednak ostatni śmiech przypadł Royal Marines Club. Komentując kontrowersyjne hasło „Malwiny należą do Argentyny”, wywieszone po zwycięstwie nad Anglią, post klubu mówi: „Zawiesili oni tę samą flagę w
Port Stanley w 1982 roku, ale nie było na niej żadnych napisów”.







