Przeżyli oraz członkowie rodzin ofiar tragicznego pożaru w barze w Bangkoku odwiedzili w środę pobliską komisariat policji, by ubiegać się o odszkodowanie, zebrać rzeczy osobiste oraz złożyć zeznania odnośnie pożaru. Pożar, który wybuchł w niedzielę wieczorem, zabrał życie co najmniej 32 osób i ranił ponad 70, 15 z nich w stanie krytycznym – podaje Administracja Metropolitalna Bangkoku. Sprawy przyczyny pożaru w barze Rong Beer Na Ladprao wciąż są poddawane dochodzeniu. Większość ofiar została znaleziona uwięziona w pomieszczeniach bez okien, gdzie najprawdopodobniej próbowali uciec przed ogniem – powiedzieli policjanci. Według Wiroona Supasingsiripreechy, szefa Instytutu Medycyny Sądowej, większość ofiar zmarła w wyniku zatrucia dymem, podczas gdy kilka osób zmarło na skutek poparzeń. Natthaphong Lakhorn, 26 lat, był w piwiarni w nocy pożaru z czterema towarzyszami. Przy siedzieli niedaleko sceny, gdy wybuchł pożar. Opowiadał, że zobaczył biały dym wydobywający się ze sceny, który początkowo wziął za efekt suchego lodu, zanim zorientował się, że to początek ognia. Natthaphong stwierdził, że uciekł przez tylnie drzwi z pobliskich łazienek i że tam był ochroniarz używający latarki do prowadzenia ludzi na zewnątrz, przecząc raportom policji, że drzwi nie były używane. Kanticha Singkhon, 25 lat, była w komisariacie, by odebrać torebkę i inne rzeczy osobiste swojej matki, która zmarła w pożarze. Z matką już nieżyjącą, Kanticha powiedziała, że teraz musi zadbać o młodszego brata. „Chcę, aby to właściciele baru mieli kontakt z rodzinami. Zamiast skłaniać nas do przychodzenia samemu na komisariat, bo osoby [rodziny ofiar] pewnie już wyjechały do swoich miejscowości” – powiedziała. „Nie będą mieli czasu, bo każda ofiara pochodziła z daleka.” Przedstawiciel prawny właścicieli baru powiedział lokalnym mediom, że ocaleni oraz członkowie rodzin początkowo otrzymają 10 000 bahtów (ok. 420 dolarów kanadyjskich) jako odszkodowanie. „To za mało na pogrzeb – musiałem wziąć pożyczkę, aby zorganizować pogrzeb mojej mamy” – powiedziała Kanticha. „Nie miałam jeszcze żadnych ustaleń finansowych i nikt się nie skontaktował ze mną.







