Strona główna Aktualności Czy Harry był pod wpływem bardziej przebiegłych graczy podczas procesu?

Czy Harry był pod wpływem bardziej przebiegłych graczy podczas procesu?

41
0

Warto zauważyć, że to właśnie Winston Churchill powiedział: „W wojnie stanowczość; w porażce defensywa; w zwycięstwie wielkoduszność”. Mądre słowa, które przychodzą na myśl po zakończeniu długiej, żmudnej, czteroletniej kampanii Księcia Harry’ego i innych mającej na celu obalenie tego dziennika.

Sędzia nie znalazł żadnych dowodów na jakiekolwiek przewinienia i wydał wyrok całkowicie na korzyść Daily Mail. Ale czasami w wielkoduszności jest również miejsce na nutkę zazdrości, zwłaszcza gdy przegrany – lub przegrani – spowodowali tyle cierpienia wielu ludziom.

Warto na przykład pamiętać, że mordercy Stephena Lawrence’a nigdy nie zostaliby ukarani, gdyby nie odwaga i defensywa Daily Mail i jego wówczas redaktora, Paula Dacre’a.

Podjęcie ogromnego ryzyka osobistego, umieszczenie ich zdjęć na pierwszej stronie Daily Mail w 1997 roku – ale gdyby tak nie zrobił, na pewno nie doszłoby do dochodzenia Macphersona ani do ponownego procesu i skazania dwóch z pierwotnych podejrzanych.

Serce rozerwało, kiedy matka samego Stephena stała się częścią tego ataku. Jej błędne zaangażowanie w tę sprawę to tragedia, która nadaje nowe znaczenie starej zasadzie, że „dobra czynność nie pozostaje bezkarna”.

Było nawet bardziej okrutne, po tym wyroku, że matka Stephena dorzuciła swoje trzy grosze do wypowiedzi Księcia Harry’ego wczoraj wieczorem, ogłaszając to „całkowitym i oczywistym zamiataniem pod dywan” i twierdząc, że nie otrzymali „ani sprawiedliwości, ani odpowiedzialności”.

Oczywiście celebryci i inne publiczne osobistości zawsze miały miłosno-nienawistny związek z mediami. Trudno jest znaleźć równowagę między potrzebą autopromocji a pragnieniem prywatności.

Jedno to lekko być zirytowanym nadgorliwym reporterem; zupełnie inna sprawa to wypowiedzieć wojnę całej branży tylko dlatego, że odmawia tańca do twojej nuty.

To wyraźnie widać w przypadku Księcia Harry’ego, które to nieustannie zirytowany członek tej najbardziej uprzywilejowanej elity, nigdy nie wydawał się szczególnie uważny na konsekwencje swoich działań dla innych. Widzieliśmy to wielokrotnie w jego interakcjach z własną rodziną.

Jego ojciec, jego brat, jego szwagierka, nawet jego zmarła babcia, królowa Elżbieta II: nigdy nie brano pod uwagę ich uczuć, gdy Harry był w natarciu.

Najbardziej widzieliśmy to w jego autobiografii, Spare, gdzie nie tylko deptał po uczuciach wszystkich bliskich sobie osób, ale także wydawał się cieszyć z niszczenia tak zwanych „małych” osób w swoim życiu.

Osoby takie jak szefowa pielęgniarek w jego szkole, Pat, którą opisywał z tak nieczułą okrucieństwem: „Pat nie była hot. Pat była zimna. Pat była mała, mysia, zrezygnowana, a jej tłuste włosy spadały jej do zawsze zmęczonych oczu” – pisał.

Biedna Pat: prawdopodobnie była doprowadzana do obłędu przez złośliwe małolordy jak Harry. Kontynuuje wspominając, jak on i koledzy szydzili z jej „krzywej kręgosłupa” i śmiali się, gdy z bólem zszedł na dół schodów.

I nie zapominajmy o kobiecie, z którą stracił dziewictwo, odcinek ten zignorowany jako „szybka jazda”. Nigdy nawet nie pomyślał, że powinien ją ostrzec, że może być zidentyfikowana po opisaniu jej w książce.

Fakt, że uczucia żadnej z nich nie miały dla Harry’ego znaczenia mówi wiele o jego prawdziwej naturze – przynajmniej moim zdaniem. Ci ludzie są dla niego całkowicie wymienne, a na pewno nie kobiety, których uczucia faktycznie liczyły się.

Czy ta zarozumiała postawa wobec innych ludzi jest czymś, co Książę Harry rozpoznaje w sobie? Możliwe, że nie, skoro nie przestaje mówić o sobie jako o obrońcy „życzliwości”.

Ale dla reszty świata to jest jak najbardziej oczywisty cecha charakteru, która kształtuje wiele z jego złych decyzji w życiu, zwłaszcza w ostatnich latach.

W zasadzie, jeśli nie dostaje tego, czego chce, obwinia innych i szarpie się. W swojego ojca, samej rodziny królewskiej, brytyjskiego rządu, mediów – nawet byłych przyjaciół i kolegów, którzy odważają się kwestionować jego narrację ofiary.

To najnowsza, nieudana próba zrzucenia winy na innych za swoje trudności jest ostatecznym wyrazem tej złudności. Podobnie jak jego reakcja na ten wyrok, o którym wypowiada się lekceważąco (jako „zamiatanie pod dywan”). Pokazuje również fundamentalne niezrozumienie sposobu działania gazet – i prawa.

To wyrok oznacza całkowite odwrócenie stanowiska, które zajęli wcześniejsi sędziowie w sprawie doniesień o hakingu skierowanych przeciwko zarówno News Group Newspapers, jak i Mirror Group Newspapers – stwierdza.

Smutne jest, że tej organizacji nie szkodzi żaden z tych układów, a także nie został jeszcze ukarany przez prawo – w pełni słusznie – nie podejmuje decyzji na podstawie wcześniejszych wyroków, lecz na podstawie zasług każdej indywidualnej sprawy.

Ale widać było od samego początku, że Książę Harry nie bardzo rozumie proces prawny.

Jest bardzo znamienna kwestia w wyroku sędziego, gdzie pisze: będąc w ocenie ogólnej zeznań Księcia Harry’ego, było oczywiste, że chciał, by sąd zrozumiał osobisty wpływ tych kwestii. Czasami prowadziło go to poza podanie faktów do przedstawienia argumentów na te kwestie…

Jak wskazałem Księciu Harry’emu wtedy, nie jest to nic nadzwyczajnego. Wielu powodów odczuwa silny instynkt do argumentowania swojej sprawy. Jednak kiedy składają wyjaśnienia, nie jest to obowiązek, który muszą ponosić. Odpowiedzialność za przedstawienie sprawy leży po stronie adwokata.

Ogólnie, to nie wpłynęło na jakość zeznań Księcia Harry’ego, które akceptuję. Podobnie jak w przypadku każdego z powodów, Książę Harry miał ograniczoną ilość dowodów do przedstawienia na kwestie sporne.

Innymi słowy, Harry nie ma pojęcia, co robi w tym miejscu. Ale być może nie jest całkowicie winny. Przecież nie jest najbardziej bystrym ołówkiem w pudełku. I zastanawiam się, czy w tym przypadku, jego umysł mógł zostać schwycony – lub być może wpływany – przez bardziej podstępnych aktorów w tej historii.

To, co zdarzyło się z matką Harry’ego, Księżną Dianą, to tragiczny przykład tego. Uwierzyła, poprzez dwuznaczność BBC i jej zdyskredytowanego reportera Martina Bashira, że Rodzina Królewska działa przeciwko niej.

Bashir bezwzględnie wykorzystał jej lęki i paranoje, fałszując wypisy z banku, aby zdobyć zaufanie jej brata, hrabiego Spencera, a stamtąd jej, oraz fabrykując przerażające teorie spiskowe, mówiąc jej, że jej telefon jest podsłuchiwany i jej życie jest zagrożone. W rezultacie zgodziła się na wywiad w programie Panorama w 1995 roku pod iluzją, że to jedyny sposób na jej ochronę.

Rzeczywiście, jeśli kiedykolwiek byłoby media, które Książę Harry powinien byłby zaatakować, to BBC, które wciąż nie dokonało rekompensat ani formalnie nie potępilo Bashira. Ale działanie BBC jako złe nie wpisuje się w narrację, prawda?

Reasumując, w tym wyroku jest ulga dla gazet, ale brak prawdziwego poczucia zwycięstwa. Niektórzy koledzy nigdy się do końca nie zregenerują, ale teraz przynajmniej będą mieli satysfakcję, że zostali usprawiedliwieni.

Co do Harry’ego, może to być właściwy moment na zatrzymanie się, zastanowienie się nad niektórymi swoimi wyborami z ostatnich lat i zastanowienie się, które bitwy warto prowadzić. To może być sposób na „moment do nauczania”, jak mój były mąż, niegdyś minister edukacji, lubił powiedzieć.

Bo czym jest życie, jeśli nie seria błędów, z których musimy się uczyć? Z drugiej strony, znając Harry’ego, być może nie.