Spacer z psem przypadkowo wziął bombę z czasów II wojny światowej na brytyjskiej plaży, myląc ją z butelką.
Tony Lovell szukał błyskotek wzdłuż plaży Crimdon w Hartlepool, w hrabstwie Durham, kiedy natrafił na pozornie niepozorne przedmiot przy brzegu.
Ale wkrótce zauważył „jasnopomarańczową” ciecz wirującą wewnątrz naczynia i nieprzyjemny zapach unoszący się z niego.
Chwilę później przedmiot zaczął wydobywać czarny dym, a płomienie lizały smycz do psa, która zwisała mu na ramionach.
Pan Lovell pospiesznie udał się do szpitala i zostawił butelkę obok kosza, gdzie zebrała ją jednostka rozbrajania bomb armii, by później zniszczyć ją w kontrolowanej eksplozji.
Spacerujący z psem został przyjęty przez North East Ambulance Service i okazało się, że jest nieuszkodzony.
Wyjaśnił, że zainteresował go przedmiot leżący na plaży, bo myślał, że to „ładnie wyglądająca butelka”.
Spacer z psem przypadkowo wziął bombę z czasów II wojny światowej na brytyjskiej plaży, myląc ją z butelką – eksplodowała w jego rękach, a on zostawił ją obok kosza, na zdjęciu
Służby ratunkowe, w tym policja, ratownicy medyczni i straż pożarna, pędzą na miejsce po tym, jak Tony Lovell zgłosił pozornie niepozorny przedmiot przy brzegu
’Myślałem, że to jakaś nowoczesna butelka na szlachetną gin. Ale ciecz w środku była jasnopomarańczowa i strasznie śmierdziała’.
Przyznał, że trzymał go mimo uwag syna, że przedmiot jest zbyt „niebezpieczny”, co niedługo okazało się prawdą, gdy zaczął dymić mu w rękach.
Spacerujący z psem później zdał sobie sprawę, że reakcja została spowodowana, gdy substancja w butelce zetknęła się z powietrzem.
Wróciwszy do przyczepy kempingowej, powiedział swojej żonie Marie – której ojciec był były szefem straży pożarnej – która nalegała, aby wezwał służby ratownicze.
’Pani z telefonu powiedziała mi, abym od razu zdjął ubrania, wyrzucił je na zewnątrz i wskoczył pod prysznic’ – dodał. 'Później kazali mi pójść do szpitala’.
Na miejsce przybyły służby ratunkowe, w tym policja, ratownicy medyczni i straż pożarna, a wezwano jednostkę rozbrajania bomb armii.
’Zapytali, co zrobiłem z korkiem, i powiedziałem, że po prostu wyrzuciłem go na trawę gdzieś’ – dodał pan Lovell.
’Nagle pojawił się płomień na trawie, to był korek’.
Odkrycie nastąpiło kilka tygodni po tym, jak około 150 granatów fosforowych z okresu II wojny światowej zostało znalezionych na tym samym odcinku wybrzeża.
Nie potwierdzono jeszcze, czy jego znalezisko było powiązane z tymi wcześniejszymi odkryciami, ale eksperci uważają, że prawdopodobnie było wykonane z podobnego materiału, który może samozapalać się spontanicznie po kontakcie z tlenem.
’To dość przerażające, że coś z konfliktu sprzed długiego czasu nadal ma skutki uboczne’ – dodał pan Lovell.
’Ludzie muszą uważać, to może wyglądać tylko jak butelka, ale może to być coś znacznie bardziej niebezpiecznego.’





