Linie lotnicze mogą mieć trudności z powodu globalnego kryzysu naftowego – ale to paliwo innego rodzaju było na myślach pasażerów na lotnisku w Manchesterze.
Wygląda na to, że dla tysięcy podróżnych nigdy nie jest za wcześnie, by świętować rozpoczęcie swoich wakacji – co prowadzi do codziennej histerii w barze zaczynającej się o porazającym wcześniejszej godzinie 3.30 rano.
Krytycy twierdzą, że bez widocznego zmartwienia o brak dostaw, wielu ma misję szybkiego „napiciowienia się”, napędzając złe zachowanie na pokładach.
W tym tygodniu dyrektor generalny linii Ryanair Michael O’Leary wezwał do zakazu podawania alkoholu w barach lotniskowych przed porannymi lotami – obok ograniczenia nałożonego na inne czasy.
Powiedział, że pomoże to zwalczyć coraz częstsze przypadki zachowań wódką naładowanych na pokładach.
Sir Tim Martin, szef ogromnego pubu JD Wetherspoon, odrzucił te argumenty, twierdząc, że nigdy nie sugerowano, że jego klienci powodują zamieszanie na lotach, oraz że wprowadzenie limitu w lotniskach oznaczałoby konieczność przeprowadzenia testu na obecność alkoholu.
Twierdzi się również, że taki krok pozbawiłby obywateli podstawowych wolności obywatelskich, a także zakończyłby to, co stało się wielką brytyjską tradycją.
Dwa lata temu okazało się, że jedno z barów lotniskowych Sir Tima – The Windmill na lotnisku Stansted – stało się jego najbardziej zatłoczonym punktem sprzedaży w Wielkiej Brytanii.





