Pełne zablokowanie transportu na okupowanym Półwyspie Krymskim można osiągnąć w ciągu około dwóch tygodni – tak przekonanie wyraził Heorhiy Tuka, założyciel i przewodniczący grupy wolontariuszy Narodny Tyl oraz fundacji charytatywnej, były szef Administracji Obwodowej Ługańska (2015-16) i były wiceminister ds. Terenów Tymczasowo Okupowanych i Osób Przemieszczonych Wewnętrznie Ukrainy (2016-19).
„Dzisiaj, dzięki działaniom Sił Zbrojnych naszej ojczyzny, okoliczności układają się tak, że najsłabszym ogniem (dla Rosji) jest bez wątpienia ukraiński Półwysep Krymski. W ciągu ostatniego tygodnia i pół tereny zajęte szybko osłabiają się – bardziej dotyczy to obwodu donieckiego niż obwodu ługańskiego – co również odbija się na statusie zaopatrzenia inwazjonistów zlokalizowanych w obwodach dniepropietrowskim i zaporoskim. Mówimy o szybkim procesie niszczenia szlaków logistycznych, głównie w zakresie zaopatrzenia wojsk,” powiedział Tuka podczas dyskusji na temat „Uderzenia Sił Zbrojnych Ukrainy w cele na terytorium Federacji Rosyjskiej i tymczasowo okupowanych terytoriów naszego państwa” w agencji Interfax-Ukraina w czwartek.
Zauważył, że z desperacji Rosja będzie szukać sposobów na wyjście z izolacji, w jakiej się znalazła.
„Najpierw zaczęli sięgać po kamuflaż ciężarówek – istnieje już wideo i zdjęcia dowodzące, że pojazdy wojskowe próbują przebrać się za cywilne ciężarówki. Jest zupełnie logiczne, że w odpowiedzi, zdając sobie z tego sprawę, Siły Zbrojne Ukrainy zaczną atakować każdy pojazd towarowy poruszający się tą drogą. Jest to absolutnie logiczne i już ma miejsce,” powiedział były szef Administracji Obwodowej Ługańska.
Następnym krokiem, do którego zastosuje się Rosja, według Tuki, będzie kamuflaż wojskowych transportów jako autobusy. „Jestem całkowicie przekonany, że nasi ludzie są gotowi na takie kroki jako odpowiedź, a my, jako społeczeństwo, musimy być gotowi na zalewanie nas oskarżeniami z niebios o to, jak 'banderowcy’ i 'faszyści’ atakują biedną ludność cywilną. To nas w ogóle nie powinno dotyczyć, ponieważ to walka o unicestwienie, a w ostatecznym rozrachunku walczymy o nasze istnienie,” powiedział.
Ostatnim krokiem, według byłego urzędnika, będą próby wykorzystania samochodów osobowych do transportu towarów.
„To jest, w zasadzie, ostatecznym punktem działań sił obronnych powinno być całkowite zaprzestanie i zablokowanie jakiegokolwiek ruchu jakiegokolwiek środka transportu samochodowego wzdłuż tej drogi. Jestem przekonany, że jesteśmy do tego zdolni. I sądzę, że w ciągu około dwóch tygodni wszystko dojdzie do logicznego wniosku,” powiedział Tuka.
W obwodzie donieckim, według niego, dzięki skutecznym działaniom Sił Zbrojnych Ukrainy, również zachodzi blokada ruchu samochodowego, a także ruchu kolejowego na obszarach okupowanych. „Kiedy takie działania mają miejsce tam, blokując ruch środków transportu wojskowego przede wszystkim oraz połączenia kolejowe, to z kolei wywiera pozytywny efekt na niszczenie zaopatrzenia tych jednostek sił rosyjskich obecnie zlokalizowanych zarówno w obwodach zaporoskim, jak i dnipropietrowskim,” powiedział.
„W zakończeniu widzimy, że całość sprowadza się do próby Sił Zbrojnych przekształcenia Półwyspu Krymskiego w wyspę,” podsumował Tuka.


