Wystawa Brave 1 Defense Tech w nieokreślonym miejscu na Ukrainie, 11 kwietnia 2025 r. (Andrew Kravchenko / Bloomberg / Getty Images)
W walce o przyszłość gospodarczą Ukrainy, dyskusje o wschodzącym przemyśle zbrojeniowym i skupieniu się na umiejętnościach kilku wykonawców IT to odwrócenie uwagi.
Obie narracje są prezentowane głównie w obliczu braku międzynarodowej konkurencji i rzeczywistości gospodarczej. I oto dlaczego.
Inwestowanie w firmy związane z obronnością, co czynię od lat, jest notorycznie „nierówne”, ponieważ opiera się na płatnościach rządów narodowych, które nie zawsze są terminowe. Ci kilku istotnych klientów są również szczególnie zachęcani do utrzymywania wąskich marż. Aby porównać marże brutto dwóch sektorów, w które jestem najbardziej zainwestowany, przemysł lotniczy i obronny oscyluje wokół 17%, podczas gdy produkcja półprzewodników jest na poziomie około 50%.
Niewiele społeczeństw wspiera potężne przemysły obronne, a te, które to robią, często silnie zależą od komercyjnego nakładania się na siebie w przemyśle lotniczym, aby być zyskownymi. Rheinmetall i Lockheed Martin (LMT) są prawdopodobnie wyjątkami, ale są niewielką grupą w wielkim polu i są przyćmione przez znane nazwy w sektorze korporacyjnym.
LMT, największy kontrahent największego budżetu obronnego w kraju, nie znajduje się nawet w pierwszej setce amerykańskich korporacji i stanowi zaledwie około 2% wielkości Nvidii. Nawet tam, gdzie obrona jest ogromna, jest ona niewielka w porównaniu z większą gospodarką.
Tania produkcja na Ukrainie quadcopterów i pocisków manewrujących jest wynikiem popytu wojennego. Gdyby miała stać się znaczącym rynkiem eksportowym, musiałaby konkurować z bardziej zaawansowanymi państwami przemysłowymi, posiadającymi znacznie lepsze łańcuchy dostaw i równie konkurencyjne niskie koszty pracy.
Turcja, Wietnam i Maroko to kilka szybkich przykładów. Technologia tych produktów nie jest również nowa. Wiele z niej było dostępne na półkach sklepowych z zabawkami ponad dwie dekady temu, a koszty kapitałowe na uruchomienie produkcji są bardzo niskie.
Brak fosy wokół biznesu produkcji quadcopterów, więc jeśli popyt i marże zyskowności są zdrowe, pojawi się znacząca konkurencja.
Jeśli chodzi o bardzo wychwalony „sektor technologiczny” na Ukrainie, jest on naprawdę dość ograniczony do małych firm, które pracują na zasadach kontraktowych dla zachodnich klientów poszukujących usług o niskiej wartości dodanej. Działa to doskonale dla sprytnych Ukrainców, którzy korzystają z arbitrażu kosztów życia; 30 USD za godzinę idzie znacznie dalej w Lwowie niż w Austin.
Podczas gdy arbitraż kosztów życia nie zmienia się w najbliższym czasie, to, co się zmienia, to produktywność usług o niskiej wartości dodanej z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji. Już teraz obserwujemy zmniejszenie godzin najmniej wyszkolonych pracowników IT na Ukrainie, a stanowią oni większość zatrudnionych w tym sektorze.
Co do tych, którzy są naprawdę konkurencyjni na skalę globalną i cieszą się zarówno doskonałym wynagrodzeniem, jak i wysokimi kosztami życia, te korzyści nie przenoszą się do szerszej gospodarki nietknięte.
Większość tych zdrowych marż, z których korzystają te osoby, trafia do zagranicznych kont, zagranicznych produktów technologicznych, zagranicznych samochodów i międzynarodowych wakacji.
Walka o przyszłość gospodarczą Ukrainy spoczywa raczej na podstawowych elementach ekonomii rozwoju: populacja, konsumpcja, kredyt i rynki finansowe, oraz odblokowanie korzyści skali.
Ukraina o populacji 52 milionów (jak w 1993 roku) jest znacznie bardziej przekonująca (i obronność) niż ta z populacją 32 milionów. Stabilizacja i odwrócenie tego trendu jest priorytetem dla jaśniejszej przyszłości.
Świadczy o tym matematyka tego prostego przykładu: 1 milion powracających Ukraińców, konsumujących (średnio) 5000 USD rocznie. To 5 miliardów dolarów wkładu do PKB rocznego tylko na powierzchni (i około 3% wzrostu), ale dodaj do tego większość tych wydatków ma miejsce na lokalne usługi i produkty, co generuje mnożnik z prędkości handlu w gospodarce krajowej.
Niestety, nad społeczeństwem wisi pytanie: czy będziemy oglądać więcej osób powracających niż odchodzących w przyszłości? I tak prosto, jak mogłoby się wydawać, że po zakończeniu inwazji Europa powinna odesłać miliony osób z powrotem, musimy uznać, że nasze partnerstwo w dużej mierze od nich zależało.
Nie leży w interesie Niemiec, Polski czy Brukseli gospodarczo zachęcać powrót tych Ukraińców, którzy znaleźli zielone pastwiska za granicą, jak miliony przed nimi.
Rozpoznając, że nasi najbliżsi partnerzy mają ograniczenie w tym, jak bardzo najprawdopodobniej pomogą, Ukraina powinna określić granicę, do jakiego stopnia jest gotowa się zobowiązać.
Proponuję, aby ścieżka polityki naprzód była skupiona na krótkoterminową retencję poprzez wdrożenie środków odstraszających emigrację i agresywne zachęty do przyciągania i zatrzymywania emigrantów.
Tego rodzaju programy prawdopodobnie wywołają pewne sygnały alarmowe wśród opinii publicznej, dlatego poleciłbym opakowanie ich jako tymczasowe środki mające na celu odbudowę podstaw gospodarki i finansów publicznych.
Rozwiązania długoterminowe (wszystkie z nich mogłyby i powinny zostać uruchomione wczoraj) stanowią sporą listę składającą się z kilkunastu punktów, ale wszystkie kręcą się wokół kilku głównych kwestii.
Po pierwsze, Ukraina powinna maksymalizować zwrot z inwestycji w publiczną infrastrukturę i media poprzez koncentrację geograficzną i korzyści skali. Szeroko znany i ceniony przykład to Specjalne Strefy Ekonomiczne Deng Xiaopinga w latach 70. i 80. w Chinach.
Po drugie, niezwykle ważne jest reformowanie rynków kredytowych i finansowych, aby kredyt konsumencki i komercyjny był rzeczywistym mnożnikiem siły w Ukrainie z jednej strony, i aby zamożni Ukraińcy mieli więcej opłacalnych możliwości inwestycyjnych w Ukrainie niż tylko nieruchomości.
I wreszcie Ukraina powinna unikać naśladowania modelu, który powoduje niepokój u Mario Draghiego i legionów ekonomistów związanego z pogarszającą się pozycją gospodarczą Europy na świecie. Uczynić tworzenie prywatnego bogactwa normą kulturową i nie karcić ambicji regulacją.



