Strona główna Aktualności Rosja przez 20 lat umocniła Ukrainę przypadkiem. Europa nie otrzyma tego prezentu.

Rosja przez 20 lat umocniła Ukrainę przypadkiem. Europa nie otrzyma tego prezentu.

18
0

Podczas gdy Rosja przez ponad dwadzieścia lat prowadziła nieustępną hybrydową wojnę przeciwko Ukrainie – cierpliwie, systematycznie, wielowymiarowo. Ostatecznie okazało się, że było to samonapędzające.

Rządy europejskie przeznaczyły te same dwadzieścia lat na przygotowanie się do możliwości podobnej sytuacji. Mogą nie mieć tyle czasu. Moskwa obserwowała, dokąd prowadziło to podejście – zahartowana armia ukraińska, społeczeństwo skupione pod presją, wojna, którą Rosja przegrywa – i ma wszelkie podstawy, by sięgnąć po coś szybszego w kierunku wschodniej flanki NATO.

Metody rosyjskie na Ukrainie były zróżnicowane i nakładające się: podważanie polityczne, presja ekonomiczna, cyberataki, działania informacyjne, stopniowe korupcjonowanie klasy politycznej.

W wąskim ujęciu było to skuteczne. Gospodarkę Ukrainy kilkakrotnie zakłócono. Polityka została przeniknięta. Donbas związał wojsko, spowodował uchodźców i pochłonął narodową uwagę. Zachodni inwestorzy trzymali się z daleka. Moskwa dążyła do jasnych celów i „linii czerwonych” – czasami strategicznie, czasami oportunistycznie, ale niemal zawsze cierpliwie. Ukraina pozostawała biedna, podzielona i, według Kremla, sterowalna.

Sterowalna nie jest to samo co podporządkowana. Tu łamała się doktryna.

Do 2022 roku Moskwa doszła do wniosku, że hybrydowa presja nie zapewni tego, czego najbardziej chciała: utrzymania Ukrainy w orbicie rosyjskiej i poza instytucjami zachodnimi. Rewolucja Euromajdan, umowa stowarzyszeniowa z UE, pogłębiająca się współpraca wojskowa z NATO i Stanami Zjednoczonymi – wszystko wskazywało w jednym kierunku, a kierunek był odwrotny.

Dlatego Rosja porzuciła „subprogową” grę i sięgnęła po to, co myślała, że rozstrzygnie kwestię: pełną inwazję.

Natomiast trafiła na państwo, którego konsolidacja miała miejsce pod presją. Ukraina odbudowała swoje wojsko – w dużej mierze dzięki pomocy Zachodu, paradoksalnie odblokowanej przez zaniepokojenie Rosją hybrydową agresją. Wzmocniła swoje sieci. Wyprowadziła sektor energetyczny z zależności od Rosji. Społeczeństwo obywatelskie posiada instytucjonalne refleksy i oddolną siłę, które wynikają z dwóch dekad nacisków przeciwnika.

Obywatele, w momencie ruszenia czołgów, już zdecydowali, jakiego rodzaju państwo chcą. Putin – to jest linia, którą teraz powtarza każdy – okazał się największym katalizatorem nowoczesnego nacjonalizmu ukraińskiego. Nacjonalizmu całkowicie oderwanego od przeszłości sowieckiej. Bez, w obecnej chwili, jakiejkolwiek istotnej więzi z Rosją czy Rosjanami.

Kijów miał upaść w ciągu trzech dni. Cztery lata później Ukraina nadal walczy. Ataki hybrydowe nie ustają – sieć energetyczna ponownie jest celem każdej zimy – ale Ukraińcy wcielili to w codzienne życie i nie ustąpili w kwestiach fundamentalnych. Na poziomie politycznym Zelenski pokazał dojrzałość, której niewielu się spodziewało, ostatnio kończąc umowę z Arabią Saudyjską w środku wojny w Iranie. Kijów zachowuje się jak poważny gracz na zachodzie. Unia Europejska natomiast jest wyśmiewana za swoje oświadczenia troski.

Byłoby naiwne sądzić, że Moskwa nie wniknęła w to, co się tutaj wydarzyło. Długotrwała hybrydowa wojna, choć taktycznie satysfakcjonująca, ryzykuje wzmocnienie przyszłego przeciwnika. Daje mu czas. Daje mu powody. Wzmacnia instytucje. Buduje międzynarodowe współczucie, a współczucie, ostatecznie, przekształca się w materiał.

Jeśli celem jest podbój lub kapitulacja, cierpliwość może być najgorszą opcją na stole.

A grunt przesunął się w sposób sprzyjający wyobrażaniu sobie szybszej akcji, a nie trudniejszej. Porządek oparty na zasadach, który narzucał przynajmniej pewną przeszkodę wobec jawnej agresji terytorialnej, rozpada się w czasie rzeczywistym. Obecna administracja amerykańska pokazała, w kilku przypadkach, że jednostronne działania w imię interesu narodowego ponownie są akceptowalnym instrumentem – a czasem produktywnym. To, jak Moskwa rozumie to wszystko, wciąż nie jest jasne. Odbierany sygnał jest to jednak. Decyzje działania są z powrotem na stole. „Możesz po prostu coś zrobić”, jak teraz mówią.

Podstawowym motorem radzieckiej strategii w czasie zimnej wojny była obawa przed niespodzianką. Inwazja nazistowska w czerwcu 1941 roku i Wielka Wojna Ojczyźniana nadal pozostają fundamentalnymi doświadczeniami – dla państwa i dla ludzi. Twardogłowi w Moskwie zyskują przewagę, i mogą nawet zmienić obliczenia prezydenta, który do tej pory polegał na języku odstraszania i strategicznej powściągliwości.

Planiści europejscy powinni traktować tę konwergencję z większym naciskiem niż obecnie. Jeśli Rosja zmieni kierunek na państwa bałtyckie, długo granicę Finlandii, czy inne miękkie obszary – nie ma powodu, by sądzić, że zachowa taktykę opóźniania, jak w przypadku Ukrainy.

Dwadzieścia lat sondujących przed podjęciem decyzji? Dlaczego Kreml miałby dać drugiemu przeciwnikowi ten sam prezent?

Dziesięciolecia nacisku, które przypadkowo zbudowały determinację i zdolności Ukrainy, nie zostaną rozwinięte na wschodniej flance NATO. Europejskie rządy, siły zbrojne i operatorzy krytycznej infrastruktury muszą osiągnąć w latach, może nawet w miesiącach, to, co Ukraina zbudowała przez dziesięciolecia. Tallin i Helsinki nie mają dwudziestu lat. Mogą nie mieć nawet dwóch.

Â