Strona główna Sport Reset czy powtórzyć? Czy Anglia naprawdę się zmieniła po porażce w popiołach?

Reset czy powtórzyć? Czy Anglia naprawdę się zmieniła po porażce w popiołach?

15
0

Po całej wstępnej dyskusji na temat zmiany stylu gry Anglii po porażce w Popielarcach, szybkie sprawdzenie kartki wyników Lord’s po ich zwycięstwie nad Nową Zelandią sugeruje, że więcej tego samego.

Kolejne szalenie szybkie spotkanie (po kilku dwudniowych meczach z Popielarcami, pierwszy test przeciwko Black Caps mógł potencjalnie przebiec w podobny sposób, gdyby nie deszcz w czwartek i sobotę) oraz dramatyczne kolapsy w ofensywie (Anglia straciła trzy wicketsy za trzy biegi w swojej pierwszej połowie i cztery za jeden w drugiej).

Ale okrutny kort w Lord’s, a nie lekkomyślna gra z obu stron, była winna krótkotrwałości spotkania – w ciągu 166 overs padły 40 wicketsów, czyli jeden co 24,9 dostawy – pozostawiając widzów z biletami na piąty dzień z niczym. MCC wydało szybkie przeprosiny w niedzielne popołudnie, obiecując „działać szybko”.

Ciężko jest wydać orzeczenie, czy Anglia jest „mądrzejszą” wersja siebie, jak powiedział trener Brendon McCullum, powołując się na ten mecz na fatalnym podłożu.

Jednak były pozytywne znaki.

Mężczyźni McCulluma nie rozpadli się po tych wstrząsach 3-3 i 1-4, a zobaczyliśmy przykłady adaptacji do sytuacji, elementu, który często był ich zmorą – patrz Perth w listopadzie 2025 roku jako niedawny przykład.

Gdy w pierwszej połowie Anglii w Lord’s padały wicketsy, Harry Brook – po ostrożnym początku, który zobaczył go na zero po 10 dostawach – zdał sobie sprawę, że piłka ma jego na imię i podjął agresywną opcję, wybijał swoją drużynę z 55-5 i w trzy cyfry.

Tak naprawdę trzy piłki miały na imię Brook, ale Nowa Zelandia spudłowała dwie pierwsze (Devon Conway na backward point, Rachin Ravindra na deep square), zanim mieszkaniec Yorkshire zginął za 71 kul 56, w tym 10 granic.

Więc tak, Brook cieszył się szczęściem, ale stworzył własne szanse na korcie, gdzie bierność była karana. Jeśli już, koledzy Brooka byli zbyt bojaźliwi w swojej pierwszej infiltracji. Beterzy Nowej Zelandii na pewno byli przez cały czas, oprócz Glenna Phillipsa i Kyle’a Jamiesona.

(Oryginalny tekst pochodzi z witryny sky.com)