Strona główna Sport Czy Tottenham jest przeznaczony do spadku?

Czy Tottenham jest przeznaczony do spadku?

19
0

Wiele największych problemów Tottenhamu zostało samodiagnozowanych przez Roberto De Zerbiego podczas jego pierwszego meczu jako trenera. Spurs spadł do dolnej trójki przed podróżą do Sunderlandu, a jego występ w porażce nie zrobił nic, aby wzmocnić przekonanie, że mogą się z tego wykaraskać.

Mianowanie De Zerbiego jednym z najlepiej opłacanych trenerów w dywizji w takim momencie już katastrofalnej kampanii było wysokiego ryzyka. Niektórzy mogliby twierdzić, że pozostawienie Igora Tudora byłoby jeszcze większym ryzykiem.

Ale kto by nie był szefem – De Zerbi to czwarty trener Spurs w ciągu ostatnich 12 miesięcy – te same problemy zdają się trwać.

Tottenham nie ma określonej stylizacji. Być może to był czar appealu enigmatycznego Włocha. De Zerbi wyraźnie oferuje filozofię, wyraźny sposób gry, co potwierdziła jego praca w Brighton, oraz wysoki poziom osiągnięć.

Problem polega na tym, że obecny skład Spurs nie jest w stanie sprostać planom De Zerbiego. To było oczywiste w Sunderlandzie. Strzał Nordiego Mukiele’a po odbiciu okazał się gwoździem do trumny mdłej oferty, a teraz narracja zmieniła się w analizę rosnących prawdopodobieństw spadku.

To, co wydawało się niemożliwym skutkiem ciężkiej słabej formy, która miała moc drażnić, ale brakowało jej prawdziwej substancji, teraz staje się bardzo prawdopodobne. Jedno punkt z możliwych 24 jest desperackie.

14-meczowa seria bez zwycięstwa w Premier League to najgorszy wynik Spurs od 1935 roku. Coraz bardziej przekonujący są jako potencjalni kandydaci do spadku. Być może, jak Jamie Carragher hipotetyzował w Super Sunday, mniej przekonywujący przypadek niż inni wokół nich biorąc pod uwagę niedawną formę i poziom pewności siebie.

De Zerbi wyjaśnił na pierwszej konferencji prasowej, że miał mało czasu, aby wdrożyć swoje taktyczne pomysły na mecz z Sunderlandem, priorytetyzując „charakter, właściwego ducha i odwagę do gry”. Oprócz jasnego otwarcia w ciągu pierwszych 10 minut, Spurs było pozbawione wszystkich trzech.

Co najmniej można zrozumieć teorię założeń De Zerbiego, jeśli nie ich wdrożenie.

Wszczepił centralne obszary nogami i energią, ponieważ Conor Gallagher i Lucas Bergvall grali przed Archie Gray’em – z dobrą intencją – ale próbując dominować w posiadaniu piłki, przegrywali bitwę.

Granit Xhaka, Noah Sadiki i Habib Diarra okazali się o wiele bardziej sprawdzonym trio. Xhaka kontrolował tempo; jego liczba dotknięć (85) była najwyższa spośród wszystkich zawodników na boisku i wygenerował najwięcej zagranych piłek do trzeciej części boiska.

Bramkarz Sunderlandu Robin Roefs faktycznie zagrał więcej podań do trzeciej części boiska (dziewięć) niż wszyscy trzej pomocnicy Tottenhamu.

Gospodarze byli również znacznie lepsi poza posiadaniem, wygrywając więcej pojedynków, skutecznie walcząc w pojedynkach i dokonując większej liczby przechwytów. Spurs byli w stanie oddać siedem strzałów na bramkę, ale tylko jeden z nich uznano za dużą okazję, a został przegapił przez Dominica Solanke’a.

Boczny obrońca Pedro Porro był najlepszą nadzieją zagrożenia w grze otwartej. To nie świadczy dobrze o ofensywie Spurs.

De Zerbi ma mnóstwo pomysłów, ale brakuje mu sprawnych kreatorów. Należy zatem zadać pytanie o decyzję pozostawienia Xaviego Simonsa na ławce w niedzielę; Holender został wprowadzony dopiero na sześć minut przed końcem. Czy to wystarczający czas, aby wpłynąć na grę Spurs, które od godziny przegrywały?

Sześciomeczowy bój będzie decydowany przez takie decyzje. Sytuacyjna powaga oznacza, że muszą być słuszne, zwłaszcza że ten ostatni okres teraz będzie negocjowany bez przywództwa kontuzjowanego kapitana Cristiana Romera.

Nowy opiekun Spurs miał dwa tygodnie na poznanie składu drużyny przed wizytą dawnego pracodawcy Brighton w sobotni wieczór na stadionie Tottenhamu Hotspur. Nie będzie miał luksusowych środków, aby pokonać drużynę, którą poprowadził do szóstego miejsca w sezonie 2022/23, ale są namacalne usprawnienia do dokonania.

Spurs muszą zacząć od przodu, aby zmierzyć się z tą kryzysem. Północnolondyńczycy nie wygrali żadnego z ostatnich 32 meczów w Premier League po przegranym golu – tylko osiem z nich było remisami. Faktycznie spędzili zaledwie 18,3% meczu na prowadzeniu w całym sezonie.

Minęło prawie cztery miesiące od ostatniego zwycięstwa w lidze, wystarczająco długo, aby zapomnieć dokładnie, jakie to uczucie czy jak to osiągnąć, ale bez względu na zmienne sytuacji Tottenham musi znaleźć sposób na zwycięstwo.

Muszą czerpać z wewnątrz strachu przed spadkiem z większą skutecznością, zwłaszcza w chwilach nieszczęścia. Mecze uciekają zbyt łatwo Tottenhamowi po poniesieniu porażki i nie było niespodzianką, że strzał Mukiele, który zbił się ze szczęściem od nogi Micky’ego van de Vena, wystarczył, aby rozstrzygnąć zaciętą rywalizację w niedzielę.

Tak kruchy są Spurs.

Nie ma czasu na zniechęcenie, jednak walki o przetrwanie nie rozwiązują sentymentalizmu. Teoretycznie to drużyna dobrych graczy, a teraz De Zerbi musi sprawić, aby grali z siłą charakteru, aby udowodnić to.