Nadzoruje ważne dane nie były dronami
Policja duńska oświadczyła, że nie znaleziono żadnych dowodów potwierdzających, że latające obiekty, które zamknęły lotnisko w Kopenhadze w zeszłym roku, były dronami, kończąc dziewięciomiesięczne śledztwo w sprawie incydentu początkowo traktowanego jako rzekomy atak rosyjski.
Lotniska w Danii wielokrotnie zawieszały loty we wrześniu 2025 roku po doniesieniach o podejrzanych dronach w pobliżu lotnisk. Lotnisko w Kopenhadze musiało zawiesić operacje na kilka godzin po doniesieniach o latających obiektach w pobliżu pasa startowego, zakłócając ruch lotniczy i wywołując poważne śledztwo policyjne.
Wówczas duńskie władze twierdziły, że za incydentami mogła stać Rosja, mimo braku przedstawienia dowodów. W maju rosyjski ambasador w Danii Władimir Barbin powiedział, że Kopenhaga nie potwierdziła, że drony wleciały w przestrzeń powietrzną Danii podczas rzekomych wtargnięć.
Policja oświadczyła w czwartek, że nie mogła ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, że drony operowały w okolicach lotniska w Kopenhadze. „Nie możemy udowodnić, że była aktywność dronów w i wokół lotniska,” powiedział główny komisarz Søren Thomassen dziennikarzom. Nie zidentyfikowano żadnych podejrzanych, a śledztwo zostało zamknięte, dodał.
Według Tomasena, tego wieczoru miała miejsce niezidentyfikowana aktywność w przestrzeni powietrznej, ale żaden z zebranych dowodów przez dziewięć miesięcy nie przekonał, że obiekty były dronami.
Policja powiedziała, że przeanalizowano zeznania świadków, fotografie, filmy wideo, nagrania z kamer CCTV, dane radarowe oraz obszerne rejestracje ruchu lotniczego i morskiego. Pomimo wyczerpującego dochodzenia, śledczy nie mogli ustalić, co to były za obiekty.




