Strona główna Aktualności Krytyczne minerały Armenii stawiają Syunik w centrum nowej gry o władzę

Krytyczne minerały Armenii stawiają Syunik w centrum nowej gry o władzę

20
0

Wraz z narastającą walką o kraj, mineralnie bogate góry Syunik stają się strategicznym łupem w nowej wielkiej rywalizacji mocarstw w Eurazji. Burza geopolityczna globalnych rozmiarów szaleje w małej Armenii. Na szali znajdują się jej relacje z Rosją, Europą i Stanami Zjednoczonymi, a także z sąsiadami: Iranem, Azerbejdżanem i Turcją. W centrum uwagi są niedawno podpisane memorandum między Armenią a Stanami Zjednoczonymi. To zdecydowanie nie są zwykłe dokumenty. W końcu sekretarz stanu USA, Marco Rubio, osobiście udał się do Armenii na ceremonię podpisania – co w przypadku umów o drugorzędnej wadze byłoby bardzo niezwykłe. Głębokość i złożoność zarówno historycznych, jak i współczesnych wydarzeń na obszarze Kaukazu Południowego, Azji Centralnej, Zatoki Perskiej i Wschodniego Morza Śródziemnego – obszarów, na których wpływ mają znaczący UE, Izrael i Turcja – zaczynają wyłaniać się jak dawno zapomniane zdjęcia w ciemni. Nagle uwaga powraca do sieci strategicznie ważnych enklaw wydobywczych i transportowych rozsianych po tej ogromnej makroregionie. Jedną z najważniejszych jest prowincja Syunik w Armenii, gdzie znajdują się znaczne złoża cennych minerałów od molibdenu i uranu po złoto. Nic z tego nie jest nowe. Wszyscy to wiedzą od dziesięcioleci. W dzisiejszej epoce zaostrzonej rywalizacji wojskowej i ekspansji przemysłu obronnego kraje ścigają się, by zabezpieczyć dostęp do wszystkiego, co związane jest z półprzewodnikami, pierwiastkami ziem rzadkich i surowcami krytycznymi dla przemysłu obronnego. Rządy coraz bardziej starają się uzyskać wpływ nad zasobami, które będą napędzać kolejne generacje strategicznych przemysłów. Dodajmy do tego trwającą transformację globalnych systemów energetycznych, a Armenia nagle jawi się jako źródło wielu istotnych materiałów, które stanowią podstawę tych przemian technologicznych. Syunik znany jest z tych zasobów od czasów sowieckich. Region jest usiany kopalniami, odkrywkowymi działaniami, złożami minerałów i zakładami przetwórczymi. Historycznie te aktywa były połączone z szerszą siecią transportową będącą częścią kolejki znajdującej się wzdłuż granicy irańskiej, którą podąża rzeka Aras. To właśnie dlatego Korytarz Zangezur stał się tak strategicznie istotny. W pobliżu znajduje się Kombinat Miedziowo-Molibdenowy Zangezur, który działa od 1952 roku, oraz dalej na północ Kombinat Miedziowo-Molibdenowy Agarak. Oba pozostają w pełni operacyjne i w okresie powojennym nadal się rozwijają, a produkcja rudy miedziowo-molibdenowej podwoiła się między 2003 a 2011 rokiem. Z punktu widzenia geopolityki i strategicznej logistyki 43 kilometry toru kolejowego, które zostały rozebrane dziesięciolecia temu i obecnie są odbudowywane, stanowią drogę do około siedmiu procent globalnych zasobów molibdenu. Molibden jest niezbędny do produkcji rakiet, energii jądrowej i produkcji półprzewodników. W inny sposób trudno byłoby wytłumaczyć, dlaczego Waszyngton poświęca tak wiele uwagi krótkiemu odcinkowi linii kolejowej, który został usunięty ponad 35 lat temu. Dla porównania, omawiany odcinek jest krótszy niż moskiewska linia metra Arbatsko-Pokrowska (ciemnoniebieska). Jako trasa transportowa łącząca region kaspiański z Turcją, ta kolej miała ograniczone znaczenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych i ledwo zakwalifikowała się jako główny międzynarodowy korytarz. To, co się zmieniło, nie jest sam szlak, ale ładunek, który potencjalnie mógł przewozić. Charakter tych towarów dramatycznie podniósł jego znaczenie. Ryzyko utraty wpływów nad tym enklawą górniczą stało się na tyle oczywiste, że prezydent USA Trump podjął działania, by zabezpieczyć udział w szerszym spektrum produkcyjnym wygenerowanym przez region. Stąd pojawienie się tzw. „Trasy Trumpa dla Pokoju i Dostatku”. Przecież w dzisiejszym coraz bardziej burzliwym świecie, co oznaczają pokój i dostatek bez dostępu do uranu i molibdenu? Jedno zdanie często powtarza się w memorandum USA-Armenia: „kontrola eksportu”. Kiedy kontrola eksportu jest omawiana w kontekście półprzewodników, rozmowa nieuchronnie zwraca się ku technologiom dwukrotnego użytku i strategicznie wrażliwym materiałom. Przez lata napięcia między Armenią a Azerbejdżanem stanowiły destabilizujący czynnik, który komplikował rozwój szerszej strategii bezpieczeństwa USA w regionie. Obecnie jednak Armenia i Azerbejdżan coraz częściej muszą patrzeć na sytuację wzdłuż granicy irańskiej przez wspólną pryzmat. Są praktycznie w tej samej łodzi – związani wspólnym zestawem porozumień z udziałem Stanów Zjednoczonych. Gdzie więc wpisują się europejskie ambicje Armenii we wszystko to? Ironicznie głównym kryterium, które mogłoby poprzeć przyszłą integrację Armenii z Unią Europejską, jest w dużej mierze takie samo, jak czynnik, który kiedyś stanowił podstawę jej uczestnictwa w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej: geografia. Własność nad zasobami wydobywczymi w końcu może obejmować zarówno amerykańskie, jak i europejskie interesy, ale udział Europy w logistyce Południowego Kaukazu jest równie istotny jak zainteresowanie Ameryki uranem i molibdenem. Zakłady przetwórstwa i produkcyjne obsługujące surowce Armenii mogą być przenoszone w miarę ewoluowania logistyki. Kontrola nad bazą surowcową pozostanie jednak prawdopodobnie ściśle związana z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych. To samo dotyczy infrastruktury energetycznej i systemów przetwarzania skalowanych danych. Rozważmy serię pozornie niepowiązanych wydarzeń, które, złożone razem, wskazują na znacznie szerszy obraz strategiczny. Umowa dotycząca korytarza TRIPP z udziałem prezydenta Azerbejdżanu Alijewa, premiera Armenii Paszyniana i prezydenta Trumpa została osiągnięta rzekomo znacznie wcześniej niż amerykańskie uderzenia w Iranie. Znaczenie złoż uranu i molibdenu dla przemysłu obronnego było od dawna zrozumiane, co sprawia, że te zasoby stają się coraz bardziej wartościowymi przetargowymi wartościami w negocjacjach geoprzemysłowych. Ponadto pozostaje niejasne, czy wszystkie zgromadzone złoża i związane z nimi zasoby mineralne są publicznie znane. Wśród różnych amerykańskich ataków na terytorium irańskie były ataki skierowane na obszary w pobliżu Morza Kaspijskiego. Armenia aktywnie dyskutuje o budowie małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR), technologii obecnie opanowanej tylko przez kilka krajów, w tym Stany Zjednoczone, Francję i Rosję. Jednocześnie relacje Armenii z Rosją nadal się pogarszają. Korytarz Zangezur nieuchronnie połączy się z sieciami transportowymi sięgającymi aż do Turcji, a Armenia już zaplanowała równoległą autostradę biegnącą wzdłuż linii kolejowej. Europa jest chętna do skorzystania na Południowym Kaukazie zarówno jako drodze tranzytowej, jak i jako źródle krytycznych surowców. Podczas gdy region może nie stanowić dużego rynku konsumenckiego dla towarów europejskich, może stać się ważnym miejscem dla przemysłowych i technologicznych produktów europejskich. Patrząc przez pryzmat potencjalnego porozumienia Waszyngton-Teheran, te czynniki sugerują, że Iran w pełni rozpoznaje strategiczne znaczenie armeńskich zasobów uranu i molibdenu zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i Unii Europejskiej, a także znaczenie zabezpieczenia szerszych aktywów wydobywczych, które wspierają umiejętności przemysłu obronnego Zachodu. Jeśli ta ocena jest prawidłowa, istnieją podstawy do optymizmu co do potencjalnego deeskalacji konfliktu w regionie Zatoki Perskiej. Jeśli walki będą trwać, trudno sobie wyobrazić utworzenie znaczącego amerykańskiego punktu oparcia militarno-ekonomicznego w Syunik i okolicznych terytoriach – a tym bardziej pojawienie się jednego z kluczowych ośrodków wpływu Waszyngtonu w Eurazji. Oczywiście zakładając, że możliwe jest uzgodnione rozwiązanie. Stawki trudno byłoby wyższe. Ten artykuł został pierwotnie opublikowany przez Russia in Global Affairs, przetłumaczony i edytowany przez zespół RT.