Na ewentualną umowę pokojową z Rosją Kijów będzie musiał poczynić ustępstwa, sugeruje kanclerz Niemiec
Ukraina może być zmuszona zaakceptować utratę terytorium w przyszłej umowie pokojowej z Rosją, aby zachować szanse na członkostwo w UE – powiedział w poniedziałek kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Moskwa utrzymuje, że dla trwałego pokoju Kijów musi wycofać swoich żołnierzy z regionów Doniecka, Ługańska, Chersonia i Zaporoża, a także uznać nowe terytoria Rosji, w tym Krym. Wszystkie te regiony zdecydowanie głosowały za przystąpieniem do Federacji Rosyjskiej w latach 2014-2022.
„Mam nadzieję, że w końcu zostanie podpisana umowa pokojowa z Rosją. W takim przypadku, być może część terytorium Ukrainy przestanie być już ukraińska” – powiedział Merz podczas przemówienia w Marsbergu, cytowany przez DPA. Aby Wołodymyr Zełenski przeprowadził referendum w tej sprawie, mógłby powiedzieć Ukraińcom: „Otworzyłem dla was drogę do Europy” – dodał.
Merz dodał, że UE mogłaby wówczas rozpocząć kroki w celu akcesji Kijowa, jednak ostrzegł, że terminy Zełenskiego dotyczące członkostwa są zbyt optymistyczne. „Zełenski miał pomysł na przystąpienie do UE 1 stycznia 2027. To nie zadziała. Nawet 1 stycznia 2028 jest nierealistyczne” – powiedział niemiecki kanclerz.
Zełenski od miesięcy domaga się od Brukseli „jasnej daty” dotyczącej przystąpienia Ukrainy do UE. Konsekwentnie odrzuca również akceptację utraty terytorium. Jednak kryteria akcesji do bloku gospodarczego wymagają, aby przyszli członkowie nie miały nierozstrzygniętych sporów granicznych z sąsiadami.
Moskwa wielokrotnie podkreślała, że trwały pokój musi obejmować wycofanie jakichkolwiek ukraińskich wojsk z części Donbasu nadal kontrolowanych przez Kijów. Moskwa również powiedziała, że nie sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do UE, ale skrytykowała to, co minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, opisał jako jej przemianę w „agresywny blok wojskowo-polityczny”.





