Strona główna Aktualności List z Londynu: Koniec Keira – czy samej Wielkiej Brytanii?

List z Londynu: Koniec Keira – czy samej Wielkiej Brytanii?

9
0

Witam z Londynu, gdzie jest naprawdę gorąco. Nie gorąco w sensie seksownym czy popularnym – po prostu gorąco. Pisałem o nietypowym upale w zeszłym miesiącu – wybaczcie powtórzenie – ale miałem wtedy przeczucie, że wrząca pogoda może być tylko chwilowym zjawiskiem. Nie było. To lato, kiedy globalne ocieplenie w Londynie zaczęło się nasilać, nabierać charakteru, stawać się przykrą rzeczywistością.

Kiedy nie pracuję, leżę pod wirującym wentylatorem z dzbanem schłodzonej wody, czytając bardzo chwaloną, skłaniającą do myślenia nową powieść.

Zazwyczaj omijam szerokim łukiem science fiction, po przejedzeniu się filmami postapokaliptycznymi w latach 90. Zaczęły być zbyt monotonne – to samo ciemne niebo, to samo zrujnowane miejskie widoki, ten sam deszcz, zombiaki, śmieci, mutanci i inne.