Strona główna Aktualności Bałkańskie społeczności LGBTQ+ potrzebują wolności przez cały rok, a nie tylko podczas...

Bałkańskie społeczności LGBTQ+ potrzebują wolności przez cały rok, a nie tylko podczas Parady Równości.

10
0

W ostatnich latach coraz częściej byliśmy świadkami ataków na osoby LGBTQ+ w Belgradzie i innych miastach w regionie, na przykład w Nisie, podczas zgromadzenia na Paradzie Równości, ale również w Borze, Kruševacu, Nowym Sadzie, Kragujevacu i wielu innych.
Niektóre z tych ataków trafiają do mediów; wiele nigdy nie staje się publiczne. Pozostają znane tylko w kręgach przyjaciół, w grupowych czatach, jako ostrzeżenia o miejscach, do których lepiej nie zaglądać, ulicach do unikania i kiedy lepiej unikać okazywania uczuć publicznie.
Wśród najnowszych ataków na pozostałe przestrzenie queerowych były te skierowane przeciwko miejscom takim jak Mornar, pub dla osób queerowych w centrum Belgradu, trwające ataki na Pride Info Centrum, które ostatecznie doprowadziły do jego zamknięcia, a także ataki na inne przestrzenie należące do organizacji działających na rzecz osób LGBTQ+ i szeroko pojętych praw człowieka.
W ten sposób przemoc dotyka nie tylko jednostki lub miejsca, które zostały zaatakowane. Wywołuje szerszy efekt. Zmniejsza przestrzeń wolności dla całej społeczności, a gdy ataki nie są właściwie ścigane, co powstrzyma przed następnym?
Kiedy ktoś rezygnuje z trzymania się za ręce ze swoim partnerem, kiedy unika określonej kawiarni, parku lub sąsiedztwa, kiedy oblicza, jak powinien wyglądać przed wyjściem z domu, albo usuwa część siebie, aby przejść niezauważonym, przestrzeń formalnie pozostaje taka sama, ale staje się mniejsza. Miasto, które należy do nas wszystkich, zaczyna dzielić się na strefy bezpieczeństwa i strefy ostrożności.
To być może jedna z najniebezpieczniejszych form dyskryminacji, ponieważ często jest niewidoczna. Nie przejawia się w zakazach, a w ciągłej ocenie ryzyka; w zwyczaju dostosowania swojej wolności do okoliczności.
Dlatego pytanie nie dotyczy tylko tego, czy Paradę Równości będzie się respektować czy będzie widoczna. Pytanie brzmi, ile osób może żyć bez strachu przez pozostałe 11 miesięcy w roku. Jeśli jest to możliwe, oznacza to, że realne problemy zostały rozwiązane. I moim zdaniem, idąc za przykładem pierwszej Parady Równości w Belgradzie w 2001 roku, znaną również jako „Krwawa Parada”, przez 25 lat społeczność queerowa nie zdobyła ani bezpieczeństwa, ani przestrzeni poprzez widoczność i ochronę samą w sobie. Zamiast tego stworzyła tę przestrzeń, aby przetrwać.
Rozwiązywanie problemu przemocy zostało w dużej mierze przeprowadzone przez organizacje pozarządowe i aktywistów, za co zasługują na wdzięczność. Ale w znieczulonym obszarze publicznym, w którym żyjemy w tym względzie, społeczność LGBTQ+ potrzebuje również wsparcia szerszej publiczności, aby prawa człowieka nie pozostały tematem zarezerwowanym tylko dla bezpośrednio dotkniętych, ale stały się sprawą społecznej odpowiedzialności dla nas wszystkich. Żadna społeczność nie może sama dźwigać ciężaru walki o prawa, gdy te prawa, w społeczeństwie demokratycznym, powinny równo przysługiwać wszystkim.
W obliczu zmian politycznych, jakie mieliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat, wiele kwestii zostało podniesionych na szerokim tle politycznym. Jednak tzw. „mniejszość” LGBTQ+ – chociaż nie uważam tego terminu za w pełni stosowny – nadal jest odsuwana na bok, stale zmuszana do czekania, aż minie każda fala populizmu i każda inna kwestia, zanim przyjdzie jej kolej.
Mimo to wierzę w moją społeczność i wiem, że nie czeka. Walczy wszelkimi sposobami, jakie ma do dyspozycji.
Mimo to kolejny miesiąc Parady Równości minął, a my zdajemy się stacjonować. Ale nie stacjonujemy, bo wszystko jest takie samo. Stacjonujemy, ponieważ ucisk i kurczenie się naszych przestrzeni stają się coraz większe, podczas gdy społeczność staje się proporcjonalnie silniejsza – a jednocześnie zauważalnie bardziej osamotniona.
Ognjen Ciric jest aktywistą na rzecz praw człowieka i artystą nowych mediów z siedzibą w Belgradzie. Pracuje w dziale multimedialnym Inicjatywy Młodzieży na Rzecz Praw Człowieka (YIHR).

Wyrażone opinie są tylko wyrazem autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy BIRN.