Rosja ponownie oskarżyła kraje bałtyckie o umożliwianie ukraińskich ataków dronów na swym terytorium, tym razem twierdząc, że posiada „zweryfikowane dane” – donosi Moscow Times. Oskarżenie to pojawiło się tuż po tym, jak ukraińskie drony zaatakowały rosyjską infrastrukturę portową na Bałtyku. To powtarza wzorzec bezzasadnych oskarżeń Rosji przeciwko wschodnim członkom NATO, które zachodni urzędnicy i analitycy interpretują jako przygotowanie do eskalacji.
Rosja prowadzi od lat hybrydową kampanię sabotażu, dezinformacji i zastraszania przeciwko wschodniej flance NATO, gdzie szefowie wojskowi ostrzegają, że Moskwa może przejść do otwartej agresji po zakończeniu wojny z Ukrainą.
„Zweryfikowane dane”, których nikt nie widział
Rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Mikhail Galuzin twierdził, że Ryga i inne stolice regionu otwierają „korytarze powietrzne” dla dronów atakujących Rosję.
„Chcemy przypomnieć, że mamy zweryfikowane dane, że Łotwa i inne republiki bałtyckie udostępniły już swoje korytarze powietrzne dla ukraińskich dronów, które zaatakowały obiekty cywilnej infrastruktury naszego kraju” – oświadczył agencji RIA Novosti.
Nie przedstawił żadnych dowodów – Rosja nigdy tego nie robi, gdy stawia takie oskarżenia.
Ataki i ich timing
Ukraińskie drony zaatakowały terminal naftowy w Petersburgu, port Vysotsk i Kronstadt podczas nocy 4 lipca. W terminalu wybuchło kilka pożarów, który obsługuje 12,5 miliona ton produktów naftowych rocznie. Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że siły Ukrainy zaatakowały infrastrukturę portową, z której Kreml „zarabia pieniądze na rosyjską wojnę”. W Kronstadt celowały w cele wojskowe. Rajd przedłużył kampanię Ukrainy przeciwko bałtyckiej bramie eksportu ropy rosyjskiej.
Odzyskane oskarżenie
Ministerstwo Obrony Rosji wysunęło te same zarzuty w maju, twierdząc, że grupa sześciu dronów Lutyi produkowanych na Ukrainie przekroczyła przestrzeń powietrzną Łotwy w próbie „ataku terrorystycznego na obiekty cywilnej infrastruktury” w pobliżu Petersburga. Ryga to zanegowała, a rosyjski przedstawiciel przy ONZ groził wtedy Łotwie odwetem, co wywołało potępienie ze strony Waszyngtonu i Brukseli. W kwietniu rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa i szef Rady Morskiej Nikołaj Patruszew twierdzili, że kraje bałtyckie i Finlandia udostępniają swoją przestrzeń powietrzną dla ukraińskich dronów. Patruszew twierdził, że służy to atakom na „niemilitarną infrastrukturę morską i flotę handlową” Rosji, wymieniając porty Primorsk i Ust-Luga w obwodzie leningradzkim.
Groźby jako wzorzec
Ponownie formułowane oskarżenia wpisują się w ciąg konsekwentnych rosyjskich groźb skierowanych przeciwko UE i państwom bałtyckim. Analitycy Institute for the Study of War w maju ocenili, że Moskwa fabrykuje preteksty do agresji przeciwko Bałtykom. Kilka dni przed najnowszymi oskarżeniami Rosja zamknęła siedem przejść kolejowych na granicach z Łotwą, Estonią i Finlandią bez wyjaśnienia, po informacjach o przygotowaniach do „prowokacji” przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce.






