Jak era „bądź sobą” wyprodukowała tak wielu ludzi udających kogoś, kim nie są?
Senator Stanów Zjednoczonych Elizabeth Warren przeprosiła w 2019 roku za to, że w latach 80. ubiegłego wieku twierdziła, że jest Indianką Amerykańską w oficjalnych dokumentach.
Demokratka z Massachusetts, która jest biała, została skrytykowana przez Naród Czirokezów za próbę zidentyfikowania się jako członkini plemienia na podstawie testu DNA wskazującego na mało znaczne, odległe pochodzenie indiańskie.
W tych samych czasach dublińska blogerka Marie Sophie Hingst została poddana zbadaniu w związku z jej twierdzeniami, że jest Żydówką i straciła krewnych w Holocauście. Tak naprawdę była niemiecką protestantką.
Najbardziej znanym przypadkiem jest sprawa Rachel Dolezal, „czarnej” wykładowczyni studiów afroamerykańskich, która w 2015 roku okazała się być białą kobietą bez afrykańskiego dziedzictwa, która przyciemniła swoją skórę, aby „przejść” za czarną.
Wyjaśniła wtedy dla The Guardian: „Jeśli ktoś zapytałby mnie, jak się identyfikuję, identyfikuję się jako czarna. Nic w zakresie białości nie opisuje, kim jestem.”
Te incydenty nasuwają na myśl spór wokół Pyla Lara Bird-Leakey, nowej posłanki SNP, która woli być nazywana Lara Bird (Tak, ty byś też chciał, gdyby twoje pełne imię brzmiało jak postać poboczna z Downton Abbey).
Bird, dotąd doktorantka prawa międzynarodowego, jest oskarżona o szkockązmianę swojego akcentu podczas zaprzysiężenia w Izbie Gmin.
Jej krytycy internetowi odkopali stare nagrania posłanki Arbroath i Broughty Ferry, która ma mieszane pochodzenie angielskie i szkockie, i twierdzą, że jej akcent był bardziej angielski przed startem w ostatnich wyborach uzupełniających dla nacjonalistów.
Czyżby więc była kolejną fałszywką identyfikacyjną, jak Rachel McDolezal?
Nie jestem pewien. Nigdy nie spotkałem tej kobiety, ale po obejrzeniu różnych dostępnych nagraniał, wydaje mi się, że to ten sam akcent, tylko modulowany w zależności od publiczności. Wszyscy trochę dostosowujemy swój sposób mówienia w zależności od kontekstu i towarzystwa.
Mój akcent to standardowy schemat Lanarkshire, ale z charakterystycznymi wahaniem, wyniesionym z dziecinnych lat uczenia się tłumienia spółgłosek gardłowych i mówienia „Tak” zamiast „Aye”.
Wielu dzieci z klasy pracującej było wychowywanych w ten sposób, aby „gadać porządnie”, bo tak mówili ważni i znaczący ludzie.
W dzisiejszych czasach dostosowuję mój akcent w górę i w dół według potrzeb.
Łagodzę go w rozmowach z kimś z dalekich krain, gdzie zachodnio-szkocki gwary są obcym i niezrozumiałym językiem. Egzotyczne miejsca jak Bearsden i Morningside.
Z kolei zaostrzam mój akcent w sytuacjach, w których czuję narastające niebezpieczeństwo i chcę zabrzmieć, jakbym potrafił zadbać o siebie.
Zaczynam wznowić’ i odmowa’ i zaciskam moje spółgłoski, kiedy jestem w miejscach roi się od nieprzyjemnych i niegodziwych postaci – puby na East Endzie, sądy grodzkie, parlament Szkocki.
Oczywiście, etykieta językowa zmieniła się teraz. Dzisiaj aspirowny rodzic z klasy pracującej powinien zatroszczyć się o to, by ich potomstwo uczęszczało na lekcje antyelokwencji, gdzie mogą być szkoleni w usuwaniu swoich „ł”, opuszczaniu swoich „g” i ogólnie brzmieć jak mieszkaniec Craiglang.
W polityce, sztuce, nauce i publikowaniu istnieje mała armia zawodowo obrażonych, którzy są hojnie dotowani, aby mówić po szkocku, co w większości przypadków sprowadza się do mówienia po angielsku z akcentem Glasgow. To forma minstrelsy, ale to nie jest bigoteria ani nic, bo ci ludzie mają właściwe poglądy polityczne i uprzedzenia.
Zazwyczaj są to potomkowie szkockiej elity rządzącej, typowi śmiertelnicy, którzy twierdzą, że chodzili do szkoły „na południowym brzegu”, aby sprawić wrażenie, że przetrwali ciężką zrujnowaną szkołę, podczas gdy prawda jest zupełnie inna.
Mimo że ci fałszerze zazwyczaj przyciągają do Broughty Ferry, Hamptony SNP, lub Portobello, gdzie zwolennicy Zielonych krytykujący gentryfikację idą, by zgentrutować, dowody w przypadku Lary Bird są niejednoznaczne.
Może zmieniać swój akcent jako kwestię taktyki politycznej, albo, co jest bardziej prawdopodobne w mojej opinii, ma jeden z tych rozdzielonych akcentów typowych dla Szkotów mieszkających w Londynie. Żadnych wielkich spisków, żadnej nikczemnej konspiracji. To po prostu struny głosowe.
Gdzie poczyniłem zastrzeżenia, to jeźli chodzi o zbuntowane akcje podczas składania przysięgi na wierność królowi.
Poprzedziła ceremonię wyjaśniając, że wypowiada słowa po to, by służyć swoim wyborcom i dając do zrozumienia, że jej lojalność należy do szkockiej tradycji konstytucyjnej suwerenności ludu.
Następnie, z złożonymi palcami i kapryśnym ruchem głową w jedną i drugą stronę, skończyła z tym. To było tak, jak oglądanie zrzędzącego nastolatka marudzącego, że zmuszanie go do wyniesienia koszy na śmieci było, no, nazistowskie.
Im starszy zostaję, tym mniej cierpliwości mam do tego rodzaju psot. Kiedy poseł sprawia zamieszanie podczas swojego zaprzysiężenia, przyciąga uwagę na siebie, a nie na swoją okręg wyborczy. Ustala to ton: ten(a) będzie problemem.
Idea, że Szkocja jest suwerenna, to romantyczny bełkot. Szkocka suwerenność jakiegokolwiek rodzaju została rozwiązana w 1707 roku, a trzy wieki później suwerenność w Zjednoczonym Królestwie spoczywa u Króla w Parlamencie.
To pozostaje w mocy pomimo wysiłków uczonych, teoretyków prawa, komentatorów i aktywistów.
Nie wierzysz mi? Szkocja właśnie wybrała swoje czwarte proindependencji Parlament Szkocki z rzędu. Kiedy możemy spodziewać się zdjęcia z unijnego sztandaru?
Naszym systemem jest monarchia konstytucyjna, nie system republikański. Jeśli nie aprobujesz tych aranżacji, masz prawo to powiedzieć, czy na ulicach, czy w Izbie Gmin, ale jeśli chodzi o przysięgę urzędową, taka przysięga powinna zawsze zostać złożona bez zastrzeżeń.
Jest argument, że posłowie, którzy odmawiają złożenia przysięgi, powinni zostać pozbawieni prawa do zasiadania w Parlamencie i wynagrodzenia, które za to przysługuje.
Lara Bird nie jest rewolucjonistką. Nie staje w obronie uciskanych czy zacofanych ludzi. Jest posłanką partii szkockiej elity, partii potężnych i uprzywilejowanych, i ma szczęście, że zachowała mandat w wyborach uzupełniających.
Wystarczyło jej przyjść, złożyć przysięgę, być wdzięczną za to, gdzie stoi i zaufanie, jakie jej wyborcy w nią włożyli. Jeśli pomysł złożenia przysięgi wobec Króla był zbyt trudny do zniesienia, nie powinna kandydować na urząd publiczny, który tego wymaga.
Bądź republikaninem, ale nie pojawiaj się pierwszego dnia pracy, żądając, by dokonano wyjątku, który sprawi, że spełni twoje preferencje. To nie o to chodzi.
Lara Bird może mówić po klingońsku, o co mi chodzi. Została wybrana, by służyć potrzebom i interesom Arbroath i Broughty Ferry, a nie cynicznie przyciągać szeregi SNP, udając opór wobec Korony, jednocześnie przyjmując jej monetę.
Pod tym względem jest naprawdę fałszywa.







