Klient z psem sprawdza chłodniczą witrynę z kiełbasami podczas wizyty w supermarkecie sieci sklepów Pyaterochka 8 kwietnia 2026 r. w Moskwie, Rosja.
Podnosząc ceny ropy naftowej, wojna w Iranie oferuje Rosji krótkoterminowy wzrost przychodów – ale kosztem wznowienia inflacji, co komplikuje wysiłki banku centralnego w stabilizacji już napiętej gospodarki czasu wojny.
Przed atakami Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran pod koniec lutego, spadek cen ropy naftowej wywierał presję na jedno z najważniejszych źródeł dochodu Kremla. Zaniepokojony transport przez ciasny cieśninę Ormuz, przez który przechodzi około jednej czwartej światowego handlu morską ropą, ceny skoczyły z 70 dolarów za baryłkę poniżej 100 dolarów.
Mimo że cena ropy od tego czasu spadła poniżej 100 dolarów, pozostaje 50% wyższa niż przed wojną w Iranie – wspierając rosyjskie dochody, przynajmniej na razie. Prezydent USA Donald Trump twierdził w ostatnich dniach, że konflikt zbliża się do końca, chociaż Teheran pozostaje zdeterminowany w swoich publicznych wypowiedziach.
Ceny pozostaną prawdopodobnie wysokie do czasu ustanowienia trwałego pokoju i rozproszenia niepewności dotyczącej cieśniny. Jednakże wpływ na szerszą gospodarkę rosyjską wydaje się o wiele bardziej problematyczny.
Inflacja w Rosji, która zaczęła zwalniać na początku tego roku, ponownie przyspiesza. Dane rosyjskiego agencji statystycznego Rosstat pokazują, że wzrost cen przyspieszył do 5,95% w pierwszym tygodniu kwietnia po spadku do 5,86% w marcu.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej Bank Centralny Federacji Rosyjskiej obniżył swoją bazową stopę procentową o 50 punktów bazowych do 15% pod koniec marca, powołując się na spadek inflacji w lutym do 5,9%.
„Wydarzenia na Bliskim Wschodzie stwarzają dla nas dodatkowe ryzyko inflacyjne, których skalę będzie oceniano w kwietniu” – powiedział doradca banku centralnego Kirył Tremasow, ostrzegając, że wyższe ceny energii i towarów mogą zwiększyć presję inflacyjną globalnie.
Dla banku centralnego każde przyspieszenie inflacji stwarza niekomfortową perspektywę opóźnienia – ba, nawet odwrócenia – cyklu obniżek stóp procentowych rozpoczętego latem w obliczu coraz głośniejszego niezadowolenia ze strony przemysłu i gospodarstw domowych.
Ciśnienie jest już widoczne w nastrojach publicznych. W marcu oczekiwania inflacyjne wzrosły do 13,4%, najwyższych od sierpnia, zgodnie z sondażem przeprowadzonym w imieniu banku centralnego, podczas gdy publiczne postrzeganie wzrostu cen w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniosło 15,6% – znacznie powyżej oficjalnych danych, odzwierciedlając wzrost kosztów artykułów pierwszej potrzeby, takich jak jedzenie i usługi publiczne.
Do drugiej połowy 2026 r. bank spodziewał się, że bazowa inflacja spadnie do docelowego poziomu 4%.
„Nawet po niedawnej obniżce stóp procentowych, rzeczywista stopa procentowa jest nadal niezwykle wysoka, 8-9%” – powiedział ekonomista Wasilij Astroff z Wiedeńskiego Instytutu Badań Gospodarczych Międzynarodowych dla Kyiv Independent.
„(Wysoka stopa) jest rzekomo głównym powodem obecnej stagnacji, a mogę sobie wyobrazić, że teraz bank centralny stanie się bardziej 'gołębi’, po tym jak Putin niedawno osobiście wyraził zaniepokojenie tempem wzrostu gospodarczego – po raz pierwszy w rzeczywistości”.
Mimo że prezydent Władimir Putin nadal wspiera podejście banku w swoich publicznych wypowiedziach, nazwał wysoką stopę procentową „bardzo kontrowersyjną sprawą” podczas swojego corocznego konferencji 'Wyniki Roku’ w grudniu – i zdaje się coraz bardziej irytować z powodu borykającej się z kłopotami gospodarki.
Wyraźna różnica między oficjalnymi wskaźnikami inflacji a wzrastającymi rachunkami faktycznie ponoszonymi przez gospodarstwa domowe – zwłaszcza za jedzenie, leki i usługi publiczne – była tematem, który Putin musiał wielokrotnie poruszać podczas konferencji.
Rosstat jest powszechnie podejrzewany o zaniżanie wskaźników inflacji, które nie odzwierciedlają spadku jakości dostępnych towarów, gdy gospodarka staje się bardziej izolowana.
Tymczasem wzrost gospodarczy spadł w zeszłym roku do 1% – z 5% w 2024 r. – i prognozowany jest na stałym poziomie w 2026 r. W przyszłym roku i potem wzrost ma spaść do zaledwie 0,5% w miarę jak korzyści ze wzrostu cen towarów surowych zanikną.
W związku z tym bank centralny pozostaje pod presją, aby obniżyć stopy procentowe, które osiągnęły szczyt na poziomie 21% w październiku 2024 r. i utrzymywały się na tym poziomie do czerwca 2025 r. – podnosząc koszty kredytowania dla firm i gospodarstw domowych.
Realny wzrost płac również znacząco zwolnił w ostatnich miesiącach, pomimo braku pracowników, gdy początkowe korzyści z wojny zacząć zanikać. W 2025 r. realne dochody wzrosły o połowę wolniej niż w poprzednim roku, a niedawny sondaż sugeruje, że będzie to również przypadek w 2026 r.
Raportowany wzrost średnich miesięcznych płac nawet do 100 360 rubli (1319 dolarów) w zeszłym roku przekonuje niewielu Rosjan, którzy doskonale zdają sobie sprawę z wygórowanych poziomów nierówności, które zakłócają takie średnie.
Dla osób zależnych od świadczeń – około jednej trzeciej rosyjskiej populacji – obraz jest o wiele bardziej ponury. Od kwietnia emeryci, największa grupa beneficjentów, otrzymają średnio 16 500 rubli miesięcznie, około 216,82 dolarów, wzrost o 6,8%.
Tymczasem niewiele pomocy nadchodzi ze strony rządu, który rzekomo anulował cięcia budżetowe w świetle przewidywanych zysków z wyższych przychodów z towarów surowych – chociaż nie ma na to potwierdzenia.
Efekt wyższych cen energii w związku z wojną w Iranie zaczyna także rozprzestrzeniać się w gospodarce.
Rolnicy, już borykający się z wysokimi kosztami paliwa, stają w obliczu dodatkowego nacisku ze względu na wzrost cen nawozów. W odpowiedzi na wyższe ceny krajowego paliwa, rząd ponownie wprowadził zakaz eksportu benzyny od kwietnia, gdy sezon siewu zbóż się rozpoczyna.
Cieśnina Ormuz obsługuje jeszcze większą część światowych dostaw nawozów niż ropy, stanowiąc nawet do 30%. Mimo że Rosja jest sama dużym eksporterem, nawozy także stanowią towar na rynku globalnym, a ceny kształtowane są zgodnie z tym.
W rezultacie rolnicy mogą zmierzyć się z podwójnym ciosem z powodu wyższych kosztów energii i nawozów – w momencie, gdy pojawiają się raporty o wielu ogniskach chorób stada bydła w Syberii.
Na razie kurs wymiany jest głównym czynnikiem wpływającym na rosyjskich rolników, jak powiedziała reporterka ds. zbóż Masha Belikova z agencji cenowej Fastmarkets Agricensus w rozmowie z Kyiv Independent.
Większość eksportu towarów jest sprzedawana w obcej walucie, słabszy rubel korzysta z eksporterów, których koszty są głównie w walucie krajowej.
Mając kurs wymiany stosunkowo stabilny w ostatnich miesiącach, ceny żywności prawdopodobnie nie zostaną dotknięte – chociaż import owoców i warzyw może napotkać większe trudności, biorąc pod uwagę, że logistyka odpowiada za większą część ich cen, jak powiedział Andrzej Sizov, szef konsultacji rolnych Sovecon, w rozmowie z Kyiv Independent.
Jednak lato ulży presji ze względu na krajowe zbiory owoców i warzyw, dodał Sizov.
Skutki kryzysu na Bliskim Wschodzie jednak wykraczają poza energię i rolnictwo. Od 2022 roku sankcje zmusiły Rosję do szukania w regionie wielu towarów, które dotychczas importowano z Zachodu – z ZEA emerging jako główne centrum „importu równoległego”, oznaczającego te bez zgody właściciela znaku towarowego.
Handel między ZEA a Rosją wystrzelił do nawet 12 miliardów dolarów w zeszłym roku, co uczyniło go jednym z najważniejszych partnerów handlowych Moskwy.
Kraj nie jest tylko ważnym źródłem towarów konsumenckich, takich jak odzież i telefony komórkowe, ale także sprzętu przemysłowego – co może podnieść koszty dla firm już działających w trudnych warunkach.
Kreml został w ostatnich latach skonfrontowany z tym, jak wysokie mogą być nieprzewidziane koszty krótkiej operacji wojskowej będącej niesamowitą porażką.
Bez względu na to, jak duży może być rosyjski zysk z kryzysu na Bliskim Wschodzie, branża naftowa – i gospodarka bardziej ogólnie – zmierza ku stabilnemu strukturalnemu upadkowi.
Biorąc za pewnik mocny wzrost gospodarczy w wczesnych latach swojej prezydentury, Putin zostaje z niewielkimi opcjami, w miarę jak intensywne wydatki wojenne – które określa jako egzystencjalne – pozostawiają już choru…





