Andy Burnham stoi przed nadzwyczajnym kryzysem legitymacji, gdy wchodzi do Downing Street dzisiaj. Wyłączne sondaże dla dziennika Daily Mail ujawniają, że poza jego bastionem w Manchesterze wielu kwestionuje jego prawo do bycia premierem po przejęciu władzy w sposób podstępny. Gdy przejmie stanowisko po Sirze Keirze Starmerze dziś po południu, były burmistrz Greater Manchester złoży natychmiastową pomoc w kosztach życia, starając się odeprzeć wezwanie do wcześniejszych wyborów. Jednak samozwańczy Król Północy stoi przed trudnością zdobycia poparcia wyborców na terenie całego kraju, jak wynika z przeprowadzonych badań.
[W badaniach Survation stwierdzono, że Andy Burnham ma najmniejsze poparcie poza swoim fiefdomem w Manchesterze i Londynie. Tylko cztery regiony Wielkiej Brytanii popierają jego sposób usunięcia Sir Keira.]
Obawy o to, że poseł z Makerfield zechce naładować podatki na klasę średnią południowców dla finansowania swoich planów, skutkują tym, że czterech na dziesięciu twierdzi, że nie wierzy, że będzie rządził w interesie całego kraju. Andy Burnham dzisiaj zostanie premierem po nadzwyczajnym zamachu na Sir Keira, zaledwie dwa lata po zwycięskich wyborach Partii Pracy. W swoim wystąpieniu na czas lunchu, Burnham obieca, że „da Wielkiej Brytanii więcej przestrzeni do oddychania” w kryzysie kosztów życia, z planami obniżenia rachunków za energię i obniżenia opłat za autobusy, których oczekuje się, że zostaną ogłoszone w nadchodzących dniach.
[W kontekście zastępowania kontrowersyjnych planów dotyczących cyfrowych dowodów tożsamości oraz zapowiedzi mniej wrogiego podejścia do ropy naftowej na Morzu Północnym autorstwa Sir Keira Starmera.]
Andy Burnham obiecał w zeszłym tygodniu, że będzie rządził dla wszystkich regionów kraju. Jednak jego sojuszniczka, burmistrz Laboratorium z West Yorkshire, Tracy Brabin, powiedziała wczoraj, że jego program dotyczy „odbierania władzy z Południa”. Sondowanie dla Daily Mail ujawnia niepokój związany z decyzją Burnhama o narzuceniu swojej tzw. „manchesteryzmu” reszcie kraju.
[Badania wskazują, że ponad jedna trzecia Brytyjczyków uważa, że nagły awans nowego premiera do władzy jest nielegalny – nieco więcej niż 34 procent, którzy uważają, że ma on prawo do tego stanowiska.]
Poza stolicą i północno-zachodnią częścią kraju tylko wyborcy ze wschodniej Anglii i Irlandii Północnej wierzą, że koronacja Burnhama jest legalna. Damian Lyons Lowe, dyrektor generalny Survation, stwierdził, że krok na Downing Street oznacza, że jest „premierem, który dzieli kraj”.
[Sondaż przeprowadzono na grupie 2 060 osób dorosłych w zeszłym tygodniu.]



