Strona główna Aktualności Posłowie potrzebują bezpieczeństwa – ale miejmy nadzieję, że nie z uzbrojonym strażnikiem:...

Posłowie potrzebują bezpieczeństwa – ale miejmy nadzieję, że nie z uzbrojonym strażnikiem: JERRY HAYES

28
0

Każdy, kto wchodzi do Izby Gmin, przechodzi obok makabrycznego przypomnienia, jak niebezpieczna może być praca posła.
Jest to mosiężna tablica, która upamiętnia dokładne miejsce, w którym 11 maja 1812 r. premier Spencer Perceval został zastrzelony przez mężczyznę z urazą. Jego śmiertelnie ranny ciało zostało położone na stole, gdzie z krwotoku zmarł w ciągu minut.
Tamten stół znajduje się w Domu Przemówień. Plama krwi Percevala nadal jest widoczna i przypomina o przytłaczającej odpowiedzialności, jaką każdy Speaker ma – ochrona posłów.
Każde zagrożenie śmiercią, każdy atak, każde zabójstwo, począwszy od Airey Neave, Iana Gowa, Jo Coxa, Sir Davida Amess i pobicia Anny Widdecombe, to atak na naszą demokrację.
Posłowie muszą być chronieni. Ale musi istnieć równowaga. Nigdy nie powinni być odizolowani od ludzi. Powinni być wolni w chodzeniu i nie oddzielani kręgiem stali ani nie skrywając się w kuloodpornych samochodach. Nie powinni być postrzegani jako posiadacze specjalnych przywilejów, których reszta społeczeństwa nie ma. Pozwólmy specjalistom decydować o zagrożeniach i środkach.
Przez długi czas, jako polityk konserwatywny w latach 80. i 90., miałem uzbrojoną ochronę w domu. Nigdy nie zapomnę, kiedy szef bezpieczeństwa Izby powiedział mi na rozmowie, że znaleźli moje imię na liście zabójstw IRA, niewątpliwie dlatego, że publicznie chwaliłem SAS za zastrzelenie trzech bombowców IRA w Gibraltarze w 1988 r.
„Nie ma się czym martwić, mało prawdopodobne, że cię zastrzelą, ale mogą próbować wysadzić twój samochód” – wyjaśnił szef bezpieczeństwa. Dał mi lusterko na patyku i ulotkę.
Kilka miesięcy później, gdy wracaliśmy z rodzinnych wakacji i wylądowaliśmy na lotnisku Stansted, poproszono nas o przejście na przód samolotu, spotkaliśmy się z uzbrojonymi funkcjonariuszami i zostaliśmy eskortowani do miejsca bezpieczeństwa. Poseł partii konserwatywnej Ian Gow został zamordowany. Zdetonowali jego samochód.
Od tego czasu nasze życie się zmieniło. Ciężko uzbrojeni mężczyźni byli zakopani wokół naszego domu – dwóch z karabinami maszynowymi Heckler i Kocha na polu krykietowym naprzeciwko.
Garaż był odporny na bomby, okna odporne na rozbicie, a jadalnia pełna automatycznych broni. Uwierzcie mi, nie ma skuteczniejszej antykoncepcji niż mężczyzna z Berettą stojący przed drzwiami sypialni.
Jeśli kiedykolwiek wątpiłem w potrzebę takiego intensywnego poziomu ochrony, nawet lata po zakończeniu mojej roli jako doradcy politycznego w Northern Ireland Office, niepokojące incydenty przypominały mi o zagrożeniach, którym byłem narażony.
W pewnym momencie, gdy przechodziłem przez swoją okręgową jednostkę w Harlow, ktoś zrzucił torbę z mąką z bloku wieżowego. Nie trafiło mnie to o stopę, ale gdyby mnie trafiło, zgniotłoby mi głowę.
Następnie pewnej nocy zostałem zniesiony na ziemię przez funkcjonariuszy, gdy samochód zatrzymał się z piskiem opon na zewnątrz. Drzwi kierowcy zostały wyważone, a na pasażera pojawiło się pięć czerwonych kropek. Nieszczęśnik był przerażony i mógł tylko bełkotać, że przeprasza, że właśnie przejechał kota.
W innym przypadku otrzymałem notatkę od ministra więzień Angelii Rumbold, w której wyjaśniała, że skazany przyznał się, że chce mnie zabić. Kiedy spotkałem ją w barze Izby, wyraziłem ulgę, że mężczyzna jest za kratami. „Czy nie powiedzieli ci, że został zwolniony kilka tygodni temu?” Mam nadzieję, że dzisiaj wszystko jest trochę lepiej zorganizowane.
Muszą to być, bo obawiam się, że powracamy do tamtych mrocznych czasów The Troubles, gdy przemoc polityczna była przygnębiającym elementem życia posłów.
Tak, członkowie są teraz bardziej zagrożeni niż kiedykolwiek wcześniej. Stają w obliczu dzikiego krajobrazu mediów społecznościowych, ociekającego jadem i przesiąkniętego groźbami, gdzie wszystko jest dozwolone. Wstrętne nieprawdziwe plotki stają się prawdą w zniekształconych umysłach zrewoltowanych.
Każdy jest dziennikarzem. „Główny nurt mediów” jest wrogiem. Co gorsza, jest modą atakować nasze instytucje – mówiąc, że policja jest skorumpowana, że wymiar sprawiedliwości produkuje dwie klasy sprawiedliwości. Że wszyscy są przeciwko prawdzie, tak jak to widzą spiskowcy.
Nie trzeba szukać daleko, by zobaczyć, w jaki obrzydliwy sposób niektórzy z lewicy świętowali brutalne zabójstwo Anny Widdecombe, osoby o silnych poglądach, ale zasadniczej, życzliwej i współczującej kobiety w wieku 78 lat.
Kto będzie chciał angażować się w politykę, jeśli jest zagrożony, znieważany i oczerniany? Niektórzy mogą argumentować „a co z tego?” Ludzie mają prawo do obraźliwości. I mieliby rację, ponieważ cenzura jest położnej totalitaryzmu. Ale nie zapomnijmy, jakim obrazem demokracji jest to, jeśli nasi wybrani przedstawiciele zostaną zastraszeni do milczenia przez jad i przemoc.
Po morderstwie Jo Coxa w 2016 roku z rąk obłąkanego białego supremacjisty posłowie mieli dostęp do dodatkowego bezpieczeństwa dzięki operacji Bridger, ogólnokrajowemu programowi ochrony policyjnej.
A potem, po tym jak Sir David Amess został zamordowany przez islamistycznego terrorystę w 2021 roku, stało się obowiązkiem głównych komendantów policji przeanalizować bezpieczeństwo lokalnych posłów.
A teraz wydaje się, że doszliśmy do kolejnego szczebla na drodze do państwa policyjnego, gdzie nasi wybrani trybuni są odseparowani od swoich wyborców przez pretorianów z Ray-Banami.
Będzie to smutny dzień, gdy posłowie stwierdzą, że ich cotygodniowe dyżury z publicznością stały się zbyt niebezpieczne. Biura porad zawsze miały potencjał do przemocy. Posłowie udzielają swoim wyborcom porad, niektórzy z nich mają problemy, dotyczące spraw, które są głęboko osobiste. Może się zdarzyć wszystko, a czasami się to dzieje. Byłem zaatakowany dwa razy.
Ale nawet przed uzbrojoną ochroną policja z Essex zapewniła mundurowego bobby’ego jako środek odstraszający. To, dzisiaj, z pewnością jest minimalnym wymogiem, aby posłowie czuli się bezpiecznie.
Jak również większe zrozumienie między politykami a publicznością, na jaki poziom zniewagi spełnia próg karny, o co apelował Speaker Sir Lindsay Hoyle w swoim sprawozdaniu z 2025 roku dotyczącym bezpieczeństwa posłów. Poszedłbym dalej i określiłbym każdy atak na posła jako poważniejsze przestępstwo, które wymaga surowszej kary, tak jak to jest wymierzane tym, którzy atakują funkcjonariuszy policji.
Ale tak, jak słuszny jest lider Reformypolityk Nigel Farage w swoich apelach o większą ochronę osobistą – uważam, że mniejcentryści politycy powinni być bardziej brani pod uwagę – wymaga to zdrowego rozsądku i równowagi.
Prawo do obrażania innych jest fundamentalne dla wolności słowa, i dotyczy to zarówno polityków obrażających publiczność, jak i vice versa.
To zupełnie słuszne, żebyśmy prowadzili dyskusję o wokeryzmie w policji. Ważne jest, abyśmy swobodnie dyskutowali o imigracji. Istotne jest, aby porzucone, zignorowane, zapatrzone miały głos.
Moje jedyna nadzieja polega na tym, że można to osiągnąć bez konieczności tego, aby mężczyzna z Berettą stał przed drzwiami sypialni.