Sześcioletni chłopiec zmarł po brutalnym przygnieceniu przez ogromny kłodziny drewna, gdy bawił się na popularnej plaży w stanie Waszyngton.
Killian Gonzales cieszył się tym, co miało być beztroskim letnim dniem na Little Squalicum Beach w Bellingham, stanie Waszyngton, z opiekunką i 10-letnią siostrą, gdy 8 lipca doszło do tragedii.
Chłopiec bawił się wokół fortu w stylu tipi, zbudowanego z ogromnych kłód drewnianych, gdy jeden z masowych belek nagle się przesunął.
W mgnieniu oka runął na ziemię, przygniatając i uwięzając małego chłopca swoim ciężarem.
Plaża szybko pogrążyła się w chaosie, gdy zespoły ratunkowe spieszyły na miejsce, a zdezorientowani świadkowie walczyli, aby uwolnić ciężko rannego dziecka.
Ratownicy walczyli przez około 20 minut, aby przywrócić funkcje życiowe Gonzalesowi, wykonując resuscytację, zanim w końcu udało się przywrócić jego puls.
Został przetransportowany do Szpitala St Joseph, a następnie przewieziony do Centrum Medycznego Harborview w Seattle, gdzie specjaliści od traumatologii podjęli pilne działania, aby ratować jego życie.
Szybko stał się jasny z niewyobrażalnego zasięgu jego obrażeń.
Killian Gonzales zmarł w niedzielę na skutek śmiertelnych obrażeń, jakie doznał, gdy olbrzymia kłoda drewna runęła na niego na Little Squalicum Beach wzdłuż Zatoki Bellingham w dniu 8 lipca





