Dziadek, który został brutalnie wyrzucony w powietrze przez bizona w Parku Narodowym Yellowstone, twierdzi, że bestia była w rzeczywistości dość łagodna.
Carl McDaniel, 65-lat z Washington State, został zaatakowany przez rozwścieczonego bisonta w Bridge Bay Compound w parku narodowym, gdy on i jego wnuk spacerowali około 20.30 w piątek.
Serca ściskające wideo z ataku pokazało, jak byczek bizona frustrując, zaatakował McDaniela, goniąc go przez drzewa.
Gdy zwierzę dogoniło pradziadka, hakiem złapało go jednym z rogów i agresywnie wyrzuciło w powietrze.
McDaniel złamał swoje kość udową – najmocniejszą kość w ciele – w czterech miejscach blisko biodra w ataku, ale już w poniedziałek był w stanie stanąć po operacji przeprowadzonej dzień wcześniej, powiedział CNN.
„Będę robił terapię fizyczną przez kilka dni, żeby stawać, ale nie było to tak katastrofalne, jak mogło być” – powiedział.
McDaniel, aktywista społeczny, zauważył następnie, że sześciostopowe zwierzę mogło go łatwo zabić.
„Kiedy leżałem na ziemi, unieruchomiony, niezdolny do ruchu, był tuż nade mną” – relacjonował. „Mógł mnie zdeptać, mógł zadźgać mnie, mógł zrobić prawie wszystko, żeby odebrać mi życie, ale tego nie zrobił”.
(Kontekst: Dziadek, Carl McDaniel, został zaatakowany przez bizona w Parku Narodowym Yellowstone. Był w stanie mówić i żartować pomimo dużego bólu związanego z kontuzją. Przybyli na miejsce ratownicy nie od razu zauważyli, że mu nogę złamano w czterech miejscach. Sprawcy ataku, bizon, był podekscytowany na początku sezonu kopulacji, co mogło wpłynąć na agresywne zachowanie.)
(Fakt: Władze Parku Narodowego Yellowstone nakazują odległość 75 stóp od bizona w każdym momencie, co prowadzi do spekulacji online, czy McDaniel był bliżej.)




