To wygląd, którego cała drużyna piłkarzy reprezentacji Norwegii przyjęła na pełnej krasie podczas tegorocznego Pucharu Świata: wikingi w nowoczesnym wydaniu. Napastnik Erling Haaland prowadził ten trend ze swoimi długimi blond włosami, uczestnicząc nawet w sesji zdjęciowej w stylu wikingów z drużyną, która świętowała każde dotychczasowe zwycięstwo wykonując tzw. „Wikingowskie rzędy” pod dźwięki bębna. Przymruż oko, a ci współczesni Norwegowie mogliby być załogą wikingiej łodzi zmierzającej w stronę angielskiego wybrzeża. Dlatego dla miejscowych na jednej małej angielskiej wyspie, która ucierpiała z powodu znanego napadu wikingów, sobotnie starcie na Pucharze Świata wydaje się szansą na odwet.
Lindisfarne, znana także jako Wyspa Świętego, doświadczyła jednego z pierwszych dokumentowanych wtargnięć wikingów w 793 roku, które wielu historyków uważa za początek ery wikingów w Wielkiej Brytanii. Dlatego nie dziwi, że jej 150 współczesnych mieszkańców (i liczni goście) modlą się o zwycięstwo Anglii przeciwko Norwegii na stadionie w Miami na Florydzie.
Podczas „Sack of Lindisfarne”, maruderzy splądrowali wyspę, która słynęła z bycia kolebką anglosaskiego chrześcijaństwa, po czym zabrali ze sobą złoto i skarby. Mnisi w anglosaskim klasztorze na Lindisfarne zostali wymordowani, a inni wzięci do niewoli. Ponad 1200 lat później, miejscowi i goście żartują, że nadeszła pora na „odzyskanie zemsty” – i twierdzą, że Norwegowie celowo „sypią solą na ranę”.
Źródło: Daily Mail (Sprawdź fakty)




