Strona główna Aktualności Samo-opłakujący i chamski Farage był bladym cieniem samego siebie: HODGES

Samo-opłakujący i chamski Farage był bladym cieniem samego siebie: HODGES

10
0

Nigel Farage jest zły. Wiemy to, ponieważ wczoraj zrobił wiele, aby nam to powiedzieć. „Tak, możesz zapytać: czy jestem zły? Cóż, nigdy nie byłem bardziej zły w swoim życiu”, wściekł się w nagranym przemówieniu do narodu z jego siedziby Reformy.

Powodem jego gniewu? Narodowa gazeta opublikowała zdjęcie domu, którym mieszka członek jego rodziny.

Dom, którego Farage sam pozował z uśmiechem na zdjęciach wcześniej. I dziennikarz wywiadował członka rodziny, pozornie próbując dowiedzieć się o jego położenie.

Jest również zły na fakt, że zadawano pytania dotyczące jego finansów. „Zarabianie pieniędzy nie jest przestępstwem”, uparcie twierdził. „Naprawdę ważne pytanie, które chcę postawić, to: Czy chcemy liderów, którzy potrafią zarabiać pieniądze? Czy chcemy liderów, którzy prowadzili biznesy, zatrudniali ludzi i rozumieli, jak działa świat?”’

Na co odpowiedź większości rozsądnych osób brzmiałaby „tak”. Ale to nie jest to, czego unika lider Reformy. Obecnie nie jest on dochodzony przez komisję ds. etyki parlamentarnej za uczciwe zarabianie.

On jest dochodzony za przyjęcie oszałamiającego darowiznę w wysokości 5 milionów funtów od tajemniczego brytyjsko-tajskiego sędziwego pana, niezgłoszenie jej, a następnie oznajmienie wyborcom, że pytania dotyczące tego, co on sam nazwał „wygraną na loterii”, nie są „żadnym ich interesem”. Jest także zwolniony do oddzielnego odbierania pracowników, ochrony i mieszkania w pobliżu Pałacu Buckingham od znajomego o nazwisku George Cottrell (znany jako 'Fancy George’), który jest skazanym oszustem i niedawno opublikował książkę zatytułowaną Jak Prać Pieniądze. „Nie złamałem żadnego prawa”, wściekł się Farage. Tak, ale niektórzy z jego najbliższych sojuszników tak.

Wiedzmy również, że Nigel Farage jest przerażony. Przerażony o swoje własne bezpieczeństwo. „Jestem najbardziej fizycznie i werbalnie zaatakowanym publicznym działaczem lub politykiem współczesnych czasów”, twierdził. Dlatego potrzebował milionów funtów na swoje osobiste bezpieczeństwo. Podał jako przykład czas, kiedy jego samochód został otoczony i „zniszczony” przez wrogi tłum.

Jednakże w środku swojego uzasadnionego gniewu na ten okropny incydent, wydaje się, że zapomniał, że dwóch jego kolegów – Jo Cox i David Amess – zostało zamordowanych w trakcie swoich obowiązków publicznych.

Podsumowując, to był problem z wczorajszą sceną politycznych teatrów.

Nigel Farage twierdził, że jego decyzja o zrzeczeniu się swojego mandatu w Clacton i zwołaniu wyborów uzupełniających, w których się pojawi, polegała na stawieniu czoła establishmentowi Goliata. Nowe upoważnienie pozwoliłoby mu na dokończenie swojej populistycznej rewolucji, nalegał.

Ale to naprawdę nie było o żadnej z tych rzeczy.

Oświadczenie Nigela Farage było o jednej rzeczy. O Nim samym.

Albo, aby być bardziej precyzyjnym, o kimś, kto obecnie nazywa się Nigel Farage. Ponieważ oskarżająca się, unikająca i szczerze niegrzeczna postać, którą widzieliśmy wczoraj, była bladym cieniem fascynującego, lekceważącego rycerza, który przez ostatni dekadę przemierzał brytyjski elitarny świat polityczny.

Jego przemówienie można było bardzo prosto sprowadzić do dwóch słów. „Biedny ja”. Wszyscy byli na niego zły. Komisarz standardów parlamentarnych. Lewaccy rzeźnicy. Redaktor The Times. W oczach Farage’a praktycznie wszyscy w brytyjskiej polityce są winni jego problemów politycznych, poza nim.

Tak, jego ściśle kontrolowany i z choreografią występ medialny zebrał entuzjastyczne recenzje wśród jego zwolenników na portalach społecznościowych.

Na pewno będzie ponownie wybrany w praktycznie najbezpieczniejszym okręgu wyborczym Reformy w całym kraju, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że główne partie nie będą startować, a jego jedyną „poważną” konkurencją będzie międzygalaktyczny wojownik, hrabia Binface.

Ale jego zwycięstwo będzie bezwartościowe. Ponieważ nie będzie ono rozwiązywać żadnego z jego, ani podstawowych problemów strukturalnych Reformy.

Poprzez jego uwielbienie dla bogatych ex-knajp i tajemniczych zagranicznych krypto-miliarderów, Farage wydaje się teraz być w polityce głównie dla siebie, a nie dla żadnej z przyczyn, które w przeszłości tak odważnie wspierał.

Jego powtarzanie oklepanych anty-Prasowych tropów w celu odwrócenia uwagi od legalnej kontroli tylko wzmacnia wrażenie, że ma coś do ukrycia. Jego coraz bardziej znudzone retoryka i postawa szybko przepycha Kemi Badenoch na pozycję lidera prawicowego oporu.

Dlatego próba Farage’a, aby odwrócić uwagę od tego wszystkiego, wykorzystując wyborców z Clacton jako swoją ludzką tarczę, jest skazana na porażkę. Brytyjczycy spojrzą na człowieka, który eksponuje swoje ego wzdłuż wschodniego wybrzeża, porównają go z tym, który tak gorliwie i z determinacją walczył, aby uwolnić swój kraj od pazurów Brukseli i zapytają siebie nawzajem: „Kto to jest ten oszust?”

Nigel Farage ma być populistycznym wojownikiem. Obrażony, płaczący niemowlak, który ukrył się za swoim mównicą i swoimi doradcami wczoraj i wściekał się na świat, nie jest takim. Używając frazy, której on i jego zwolennicy tak ochoczo używają, stał się największym „śnieżynką” brytyjskiej polityki. A gorączka wywołana przez jego podejrzane transakcje i związki sprawia, że rozpuszcza się pod presją.

Był jeden sposób, w jaki lider Reformy mógłby spróbować zmienić swoje losy polityczne wczoraj: Ujawnić się. Czy darowizna w wysokości 5 milionów funtów na bezpieczeństwo, jak początkowo twierdzono? Czy coś innego, jak sugerowali on i jego sojusznicy w serii karambolowych wywiadów w ubiegłym tygodniu? Jaki jest prawdziwy charakter jego relacji z 'Fancy’ George’em Cottrellem? Jakie inne niewymienione prezenty od tajemniczych dobroczyńców są w obiegu?

Ale on nie ujawnił się.

Zamiast tego, ucieka. Ucieka od kontroli. Ucieka od komisji ds. etyki parlamentarnej. I liczy, że w środku cyrku nadchodzących wyborów uzupełniających będzie mógł się skryć w tłumie.

Nie uda mu się. Ponieważ Brytyjczycy będą go mogli rozpoznać z daleka. Wiedzą, jak prawdziwy Nigel Farage wygląda.

Łatwo przejrzą podwójnika, który wczoraj stanął przed nimi. I nie zaakceptują żadnych tanich imitacji.