Seniorzy doradcy Donalda Trumpa ostrzegli prywatnie, że mianowanie Eda Milibanda na kanclerza byłoby „błędem”, donosi się dzisiaj w nocy.
Wysocy urzędnicy rzekomo powiedzieli działaczom Partii Pracy i brytyjskim rozmówcom, że martwią się opozycją Milibanda wobec nowych wierceń naftowych i gazowych w Morzu Północnym.
Rozumie się, że amerykańscy urzędnicy uważają, że zakaz nowych licencji jest „ideologicznie napędzany” i że środki pozyskane ze zniesienia go mogłyby zostać przeznaczone na obronę.
Źródło rządowe powiedziało The Times: „Administracja Trumpa jasno dała do zrozumienia, że ma obawy co do jego mianowania na kanclerza, zwłaszcza ze względu na ropę z Morza Północnego i jego agendę ekologiczną”.
Publikacja dodała, że oficjalny przedstawiciel USA potwierdził, że obawy zostały wyrażone.
Andy Burnham powiedział w czwartek, że jeszcze nie zdecydował, kogo mianuje na kanclerza, chociaż Miliband pozostaje głównym kandydatem.
Miliband i Burnham, którzy służyli razem w rządzie w czasach Nowej Partii Pracy, są długotrwałymi sojusznikami politycznymi.
Inni posłowie ubiegający się o najwyższe stanowisko w nr 11 to były sekretarz zdrowia Wes Streeting, sekretarz pracy i emerytur Pat McFadden, sekretarz spraw zagranicznych Yvette Cooper i sekretarz spraw wewnętrznych Shabana Mahmood.




