Strona główna Aktualności Byłem tam krótko po strzale w Veronikę Guerin. Nigdy tego nie zapomnę.

Byłem tam krótko po strzale w Veronikę Guerin. Nigdy tego nie zapomnę.

15
0

Dokładnie 30 lat temu wczoraj, stałem obok mojego kolegi, Paula Williamsa, obok charakterystycznego czerwonego Opla Calibra na drodze Naas, na obrzeżach Dublina. Było trochę po 13:00, 26 czerwca 1996 roku. W samochodzie, opadła na fotelu kierowcy była Veronica Guerin. Została postrzelona kilka razy. Veronica została zamordowana w wieku 36 lat. Oboje byliśmy zaszokowani faktem, że ta dzielna dziennikarka zajmująca się przestępczością została właśnie zastrzelona w biały dzień, na ruchliwej dublińskiej drodze w porze lunchu. Mniej niż dziesięć minut wcześniej, Paul Williams i ja usłyszeliśmy od informatorów policyjnych, że Veronica została postrzelona – ponownie. Zawsze będę pamiętał, jak Paul odwrócił się do mnie i powiedział: „Tym razem jest inaczej, Mick… Nie żyje.” Pędziliśmy na miejsce, nie do końca pojmując, co właśnie się stało. Nasze telefony nieustannie dzwoniły z kolejnymi kontaktami, którzy dostarczali nam aktualizacje. Gdy przyjechaliśmy, na miejscu było tylko kilku policjantów. Ledwo nakładali karton na okno sportowego auta. Veronica była wciąż w środku. Pamiętam, że Paul nagle zaczął się źle czuć po zobaczeniu jej, a mi trudno było mówić. Nie mogliśmy zrozumieć, co się właśnie wydarzyło. Owszem, byliśmy zszokowani rok wcześniej, gdy Veronica została postrzelona w nogę. Ale to było morderstwo. Veronica była dzielną reporterką, ale także matką, żoną, siostrą i przyjaciółką dla wielu osób. Teraz odeszła – po prostu za wykonywanie swojej pracy. Nagle zmartwiłem się o Paula. On też zajmował się raportowaniem z dziedziny przestępczości. W jednej chwili nasze życie stało się znacznie bardziej niebezpieczne. Brutalne zabójstwo Veroniki okazało się punktem zwrotnym. Naród jednoczył się w żałobie, gdy establishment polityczny wreszcie obudził się na realne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości. Garda wreszcie otrzymała uprawnienia do ścigania tzw. „nietykalnych” z podziemia przestępczego. Jeszcze zszokowani po morderstwie jednego z nich – detektywa Jerry’ego McCabe’a, zaledwie dwa tygodnie wcześniej, policjanci ruszyli na gang Johna Gilligana w sposób niespotykany dotąd. Dziedzictwo Veroniki spowodowało przekształcenie działań policyjnych, gdy nowo utworzone Biuro Spraw Zbrodni (CAB) zaczęło pozbawiać znaczących gangsterów łupów ich nieuczciwych dochodów. Trzy dekady później CAB wciąż to robi. Veronika wytyczyła szlak dla wszystkich nas, dziennikarzy śledczych, i zmieniła sposób, w jaki garda stawiała czoła zorganizowanej przestępczości. Nigdy jej nie zapomnimy.