Strona główna Aktualności DAN HODGES: Keir Starmer był MIA, ale Kemi mówił jak prawdziwy premier

DAN HODGES: Keir Starmer był MIA, ale Kemi mówił jak prawdziwy premier

14
0

Wszyscy udani politycy mają Swoje Chwile. Chwilę, w której wydarzenia narodowe, nastrój społeczny i ich polityczne instynkty decydująco się zbiegają.

The Moment Margaret Thatcher to nie Falklandy. Jej prawdziwy punkt zwrotny przyszedł rok wcześniej, podczas kryzysu głodowego IRA w 1981 roku.

Thatcher, wciąż stosunkowo nowy i niepróbowany lider, stanęła wobec niespotykanego nacisku międzynarodowego, krajowego i wewnątrz swojego własnego gabinetu, aby ugiąć się pod żądaniami więźniów. Odmówiła.

W dniu śmierci Bobby’ego Sandsa poszła do Izby Gmin, aby wygłosić przemówienie, które wielu sądziło, że będzie przemówieniem kapitulacji. Nie było.

„Pan Sands był skazanym przestępcą,” powiedziała. „Wybrał odebranie sobie życia. Był to wybór, którego organizacja nie pozwalała dokonać swoim ofiarom.”

Pamiętam jeszcze krewnego z Birkenhead, który gardził wtedy ówczesną premier Torysów, kiwając głową ze zgodą. „Dobrze z jej strony,” mamrotał.

To wtedy powstała Żelazna Dama. A kraj zdał sobie sprawę, że, czy ją kochasz czy znienawidzisz, jest to polityk, który nie da się odwrócić z wybranej ścieżki.

Dla Tony’ego Blaira The Moment stanowiła śmierć Księżnej Diany. Dzisiaj jego linia „Ludzka Księżniczka” może wydawać się ckliwa. Ale gdy wypowiedział te słowa, mówił w imieniu żałującego narodu.

Jeden z jego współpracowników, który tego dnia był na wędrówce po górach, oglądał oświadczenie Blaira w telewizji w lokalnym kiosku. „Pomyślałem 'O nie. Poszedł za daleko tutaj.’ Potem się odwróciłem. A ten kioskarka i wszyscy klienci płakali.”

We wtorek przyszedł czas na Kemi Badenoch. Po skazaniu zabójcy Henryka Nowaka, Wielka Brytania obudziła się, szukając kogoś – każdego – kto by właściwie wyraził ból, zniesmaczenie i rozpacz odczuwaną przez tych, którzy widzieli druzgocące nagrania z ostatnich chwil Henryka. Znaleźli to w liderce opozycji.

Odrzucając okazję do krytyki swoich politycznych przeciwników, powiedziała podczas swojego wystąpienia w programie Good Morning Britain: „Chodzi o Henryka Nowaka.”

Powiedziała, że sprawa pokazuje, że „coś bardzo źle się stało w policji, i myślę, że wiem dlaczego. Myślę, że w 2020/21 był pewien rodzaj reakcji na morderstwo George’a Floyda, który nadmiernie się skorygował, i spowodował wiele problemów.”

„Musimy wszyscy dobrze się przyjrzeć sobie. To nie tylko sprawa policji… Musimy przywrócić równość wobec prawa…”

„Nie chcę słyszeć o Równości Dla Czarnych. Nie chcę słyszeć o Równości Dla Białych. Jesteśmy wszyscy ważni.”

Serce i zimna odpowiedź Badenoch budziła podziw, zwłaszcza że dopiero w drodze do studia GMB została pokazana okropna nagroda. I walczyła już z emocjami na wielu frontach.

Jak powiedział mi jeden przyjaciel, jako matka dzieci mieszanej rasy, przestępczość z nożem jest jednym z jej najpotężniejszych lęków. „To dlatego jest tak stanowcza w kwestii przeszukania osobistego,” powiedział.

„Jej głównym zmartwieniem nie jest to, że jej dzieci będą nękane przez policję, ale to, że zostaną zaatakowane nożem.”

Kilka godzin po wystąpieniu Badenoch w GMB, rozmawiałem z członkiem jej gabinetu cieni, osobą, która nie zawsze jest jej największym orędownikiem. „Kemi była genialna,” uznali. „Wyglądała bardziej jak premier niż Starmer.”

Niestety, to już nie trudne. Jako ojciec nastoletnich dzieci, Keir Starmer także odczuwa śmierć Henryka Nowaka boleśnie. Ale przez ostatnie 48 godzin naród szukał przywództwa. A premier zaginął. Jego pierwszą reakcją na wyrok było jedynie wydanie krótkiego tweetu. Dopiero nacisk ze strony Speaker’a, Sir Lindsay Hoyle’a, zmusił rząd do wydania oświadczenia. A kiedy Starmer wreszcie wygłosił krótką, ustawioną narrację, debata i kraj poszły dalej.

Od miesięcy spekulowano, kiedy Sir Keir ustąpi ze stanowiska. Ale rzeczywistość jest taka, że już opuścił Downing Street.

Powstał próżnia, pomimo iż wszyscy w Westminsterze siedzą jak postaci w sztuce Becketta, czekając na zakończenie wyborów uzupełniających Makerfield. Nie będzie Momentu Starmera.

Jednak z kryzysu wychodzi coś dla Nigela Farage’a. I chyba, że będzie ostrożny, spotka go polityczna rozprawa.

Lider Reformy był mistrzem wyrażania opinii tych ogromnych obszarów Wielkiej Brytanii, które stały się oddzielone i zlekceważone przez rządzącą klasę polityczną. Ale przez ostatnie kilkadziesiąt lat, gdy wiele z tego, co Brytyjczycy trzymali za ważne, zostało im odebrane, jest jedna rzecz, do której przyczepili się zaciekle: ich podstawowe poczucie przyzwoitości.

W poniedziałek, po skazaniu mordercy jego syna, ojciec Henryka Nowaka wystosował następujący apel: „Nie chcemy, aby jego śmierć była wykorzystana do tworzenia dalszych podziałów, nienawiści lub napięć.”

Nigel Farage go zignorował. Zamiast tego zajął się falą radiową, apelując do ludzi, aby powstali z „czystym zimnym gniewem.”

Ta ignorancka i nierozważna przemowa sama o sobie byłaby wystarczająco zła. Ale kilka godzin później, we wtorek, zespół mediów społecznościowych Faraga ruszył z atakiem reklamowym, który celowo i bezwzględnie zniekształcał słowa Kemi Badenoch z wcześniejszego wystąpienia w GMB.

Twierdził, że powiedziała jedynie „Czarne życia się liczą”, ignorując resztę tego, co powiedziała w GMB.

Tego wieczoru, wściekły tłum wyszedł na ulice Southampton, atakując policjantów i dewastując mienie.

To słuszne, że szersze problemy związane z okrutnym morderstwem Henryka Nowaka są teraz dyskutowane bez strachu czy uprzedzeń. Ale zanim ta debata się rozpocznie, Nigel Farage musi podjąć decyzję.

Czy chce zostać alternatywnym premierem? Czy chce zostać głową brytyjskiego oddziału Ruchu „Białe Życia się Liczą” – z całą chaosem i podziałami, które nieuchronnie towarzyszą?

W zasadzie nie ma to znaczenia. Wielka Brytania znalazła już swojego lidera. I nazywa się Kemi Badenoch.