Strona główna Aktualności Przyjaciele mówią Katie HIND o swoich obawach dotyczących przyszłości Katie Price

Przyjaciele mówią Katie HIND o swoich obawach dotyczących przyszłości Katie Price

15
0

Jako samozwańczy zespół apologeów i zwolenników Katie Price, ich praca przez lata była wymagająca, delikatnie mówiąc. Przeprowadzili byłą modelkę glamour przez liczne bankructwa, przyznania się do picia i uzależnień od substancji, liczne operacje chirurgiczne, dramatyczną utratę wagi, dziewięć zaręczyn, cztery małżeństwa i trzy burzliwe rozwody. Ale ta ostatnia dramatyczna sytuacja? Cóż, ta może okazać się tą, która ich pokona. Jak mi powiedziano, przyjaciele i najbliżsi Katie w końcu mają dość. Według Katie, jej nowy mąż Lee Andrews, 41-letni „przedsiębiorca” o niejasnym pochodzeniu, obecnie jest zaginiony. Nie jest zaginiony w konwencjonalny sposób – i, jak niektórzy mogliby argumentować, przewidywalnie, czyli uciekając zaledwie cztery miesiące po pośpiesznym ślubie – ale, jak twierdzi jego żona, jest obiektem międzynarodowego pościgu, gdyż został porwany przez osoby, i z nieznanych powodów. Według Katie, po raz pierwszy zdawała sobie sprawę, że jej mąż zniknął, kiedy nie pojawił się na pierwszym wspólnym wywiadzie pary w Good Morning Britain, we wtorek, 12 maja, pozostawiając pięcioosobową matkę do przesłuchiwania przez prowadzących Susanné Reid i Eda Ballsa samą. Później okazało się, że Andrews – miliarder, czy też znany jako chciwy oszust, w zależności od rozmówcy – mógł zostać zatrzymany przez policję na lotnisku, gdy próbował opuścić Dubaj, gdzie mieszka od ostatnich 20 lat. A rzeczywiście, dziś Daily Mail „znalazł” Andrewsa, a jego ojciec Peter twierdzi, że biznesmen został aresztowany i jest osadzony w więzieniu w Dubaju. Peter powiedział Mailowi: „Lee jest ok. Nie został porwany, ale jest aresztowany. Nie wiem, z jakiego powodu. Nie jestem pewien, gdzie jest przetrzymywany. Ale dziś później zadzwoni do mnie”. Po więcej intrygującej fabule dodanej do historii w tym tygodniu przez byłą uczestniczkę The Apprentice Luisę Zissman, która mieszka w Dubaju i jest przyjaciółką Andrewsa, napisała w postach na Facebooku, że zauważyła, jak bardzo aktywne były ostatnio media społecznościowe Andrewsa. „To faktycznie wskazuje, że jego porywacze na pewno pozwalają mu na dostęp do mediów społecznościowych” – napisała z pewnym ukojeniem…