Z setek przyczep mobilnych rozrzuconych przypadkowo w labiryncie błotnych dróg, Buckles Lane bardziej przypomina Dziki Zachód niż dwudziestowieczną Wielką Brytanię.
Otoczenie w wiejskim hrabstwie Essex zostało utworzone w 1980 roku jako zimowe zakwaterowanie dla podróżujących artystów cyrkowych, ale od tego czasu rozrósł się ponad 31 autoryzowanych miejsc do ponad stu.
Jest teraz największym obozem dla podróżujących w Europie, z ponad 835 przyczepami kempingowymi i 1000 mieszkańców, z których ponad dwie trzecie – według raportu rady – nie powinno tam mieszkać.
Do niedawna mieszkał tam Thomas McKenna, który w styczniu trafił do więzienia za korzystanie z przyczepy jako bazy dla pracy warsztatu z bronią.
60-letni kierowca ciężarówki został znaleziony z sześcioma pistoletami, strzelbą, repliką karabinu szturmowego i częściami podstawowymi pistoletu maszynowego Sten Mark II. Składował broń do „wojny rasowej” przeciwko muzułmanom – jednocześnie dostarczając gangom przestępczym.
Chociaż sprawa ta stanowi rzadkie zwycięstwo w próbach narzucenia jakiegoś porządku nad anarchicznym bałaganem, którym jest Buckles Farm, zadanie wciąż nie zostało zakończone.
Mieszkania do wynajęcia w statycznych domach są reklamowane za zaledwie £120 tygodniowo na Rightmove, Gumtree i Facebooku, przy czym kilka ogłoszeń wymienia „pracujących mężczyzn” jako docelowy rynek.
Insiderzy mówią, że tanie czynsze i brak formalnych wymagań dotyczących tożsamości przyciągnęły nielegalnych migrantów, którzy mieszkają na terenie, pracując w lokalnych miejscach za gotówkę w ręce.
Ale Buckles Lane to zdecydowanie nie jedyny miejsce, gdzie to się dzieje.
Dziennik Daily Mail może ujawnić dowody na to, że nielegalni migranci są zakwaterowani na innych terenach dla podróżnych w Essex i innych częściach Anglii. A jeśli perspektywa łamania prawa imigracyjnego nie była wystarczająco złą informacją, to rzeczywistość może być jeszcze ciemniejsza.
W maju zeszłego roku grupa 30 konserwatywnych parlamentarzystów napisała list do sekretarza spraw wewnętrznych, skarżąc się, że podróżujący kupują „wiejskie lub podmokłe” działki w ich okolicach, aby następnie nielegalnie przekształcać je w stałe miejsca oferujące przyczepy do wynajęcia.
Parlamentarzyści, reprezentujący okręgi na południu Anglii, w Midlands i w North Yorkshire, twierdzili, że policyjne i ratuszowe dochodzenia identyfikowały wielu lokatorów jako „nieudokumentowanych migrantów, z których niektórzy pracują nielegalnie w gospodarce gigów.”
Sprawa zwróciła uwagę Immigration Enforcement, gdy nalot na Green Lane caravan park w Surrey z 20 maja zeszłego roku doprowadził do dziewięciu aresztowań.
Podejrzani – wśród nich sześciu Brazylijczyków i trzech Hindusów – zostali oskarżeni o zastępowanie kurierów i dostarczanie jedzenia w ich imieniu bez prawa do pracy w Wielkiej Brytanii.
Sześciu z nich zostało deportowanych, a trzech pozostałych jest na kaucji imigracyjnej.
13 marca kolejny nalot na teren dla podróżujących w Bromley odkrył kolejnych 18 osób z Brazylii, Polski i Czech, którzy również nielegalnie pracowali jako kierowcy dostaw.
Ośmiu zostało zatrzymanych w oczekiwaniu na deportację z Wielkiej Brytanii, a pozostałe dziesięć umieszczono na kaucji imigracyjnej w oczekiwaniu na dalsze kontrole.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podaje, że zwiększyło liczbę nalotów i usunęło z Wielkiej Brytanii niemal 60 000 nielegalnych migrantów od czasu ostatnich wyborów.
Podczas gdy wykorzystywanie terenów dla podróżnych jako nieoficjalnych miejsc zakwaterowania dla nielegalnych migrantów budzi niepokój, obawiano się, że kryją one jeszcze poważniejszy problem.
Współczesne niewolnictwo, polegające na zmuszaniu ludzi do pracy za darmo lub za bardzo niskie pieniądze, było problemem na terenach dla podróżujących od dziesięcioleci.
Najbardziej znanym przypadkiem był przypadek rodziny Rooneyów, którzy w 2017 roku zostali skazani na łącznie 79 lat więzienia za wykorzystywanie 18 bezdomnych mężczyzn jako niewolników do pracy na ich firmie zajmującej się brukarstwem.
Rodzina, pochodząca z Lincolnshire, zgromadziła fortunę w wysokości 4 milionów funtów, więżąc swoje ofiary w śmierdzących, brudnych przyczepach i używając narkotyków, alkoholu i groźby przemocy, aby utrzymać ich pod „pełną kontrolą”.
Oddzielna sprawa z 2019 roku dotyczyła 60-letniego podróżnika Michaela Joyce’a, skazanego na pięć lat więzienia za zmuszanie dwóch uzależnionych od heroiny do budowy pubu dla niego w Redbridge Hollow w Oksfordzie.
Podczas procesu sądowego dowiedziano się, że Joyce wykorzystywał Paula Westa i Paula Gildinga jako pracowników przymusowych przez ponad dwa lata, „zastraszał” ich regularnymi biciami i „płacił” im tylko marihuaną lub papierosami.
Inna rodzina podróżników, Connorsowie, trzymali pracowników przymusowych na terenach w Gloucestershire, Leicestershire i Nottinghamshire – podczas nalotu policji w 2011 roku znaleziono ogolonych mężczyzn mieszkających w squalinych warunkach, z ubraniami pokrytymi odchodami.
Ofiary w tych sprawach były obywatelami brytyjskimi, ale czy nielegalni migranci – szczególnie narażeni na eksploatację w pracy – również są obiektem działań?
Podejmowane są obecnie zaniepokojące twierdzenia dotyczące jednego konkretnego miejsca – Hovefields, niedaleko Wickford w Essex.
Mniejszy sąsiad Dale Farm, znanego terenu wyczyszczonego podczas masowej eksmisji w 2011 roku, Hovefields był od prawie dwóch dekad centrum oskarżeń o współczesne niewolnictwo.
W 2008 roku śledztwo Basildon Echo wykazało, że nawet 20 pracowników było trzymanych w obrzydliwych warunkach na obozie, z podróżującymi określającymi ich mianem „najeźdźców” i „niewolników”.
Po latach bezczynności, policja Essexu dokonała nalotu na Hovefields w grudniu 2021 roku i uwolniła 12 podejrzanych ofiar i dziewięć psów. Aresztowano pięć osób, ale nie postawiono zarzutów.
Miejscowi mieszkańcy powiedzieli Mailowi, że widzieli obcokrajowców na terenie i obawiają się, że mogą być wykorzystywani.
„Stało się znacznie gorzej w Hovefields od czasu, kiedy był zawsze w gazetach,” powiedział jedna sześćdziesięciolatka Mailowi.
Funkcjonariusze Immigration Enforcement otrzymują specjalne szkolenie, aby rozpoznawać oznaki współczesnego niewolnictwa.
W 2024 roku Rada Basildon poinformowała, że współpracowała z Immigration Enforcement i policją, aby zbadać Hovefields i znalazła dwóch obywateli obcych, mieszkających w przyczepach jako najemcy niezidentyfikowanego właściciela terenu.
Rzecznik powiedział, że dochodzenia były trudne, ponieważ migranci często byli „przestraszeni i bezbronni”.
Zagrożenie współczesnym niewolnictwem na terenach dla podróżujących jest poważnie traktowane na najwyższych szczeblach organów ścigania, włączając Narodową Agencję ds. Przestępczości (NCA).
„Wykorzystywanie pracy w odizolowanych środowiskach – w tym przypadkach na terenach dla podróżujących – pozostaje modelem wysokiego ryzyka współczesnego niewolnictwa i handlu ludźmi,” powiedział źródło NCA.
„Ten rodzaj eksploatacji zachodzi, gdy ofiary świadczą usługi bezpośrednio dla przestępców, aby rozwijać lub utrzymywać ich własność, lub świadczyć usługi domowe, takie jak sprzątanie i opieka.
„Często towarzyszy temu eksploatacja w ramach firm kontrolowanych przez sprawców, zazwyczaj działających w sektorach nieformalnych, takich jak usługi dotyczące poprawy i utrzymania domu.”
Źródło powiedziało, że obywatele obcy, „zwłaszcza ci bez regularnego statusu imigracyjnego” są narażeni na przymusowe niewolnictwo.
Przez swoją naturę tereny dla podróżujących są często zamknięte dla obcych, co oznacza, że rzeczywistość tego, co się tam dzieje, pozostaje mglista.
Czy więc powinniśmy spodziewać się kolejnych okrucieństw? To wydaje się być nieuniknione.




