Strona główna Aktualności Informator łamie milczenie nt. powodów, dla których czuła, że musi ujawnić CAMHS

Informator łamie milczenie nt. powodów, dla których czuła, że musi ujawnić CAMHS

14
0

Każdy doświadczony policjant ma sprawę, która nigdy go nie opuszcza. Często dotyczy ona dziecka. To samo może dotyczyć lekarzy.

Dla konsultanta psychiatrii dr Mai Sharmy ta sprawa dotyczy 16-latki, której nie udało się uratować.

Początek sprawy wydawał się rutynowy. W marcu 2021 r. dr Sharma została poproszona przez terapeutę mowy i języka o ocenę młodej dziewczyny.

Coś było nie tak. Terapeuta nie mógł tego określić, ale coś było nie w porządku. Dlatego dr Sharma też siadła. Ślady były niewielkie, ale były obecne.

„Moim wnioskiem po obserwacji tych śladów było, że wkraczała w wczesny etap psychozy” – wspominała dr Sharma.

To była istotna interwencja. Samo psychoza jest toksyczna dla mózgu. Redukcja czasu nierozpoznanej psychozy może zapobiec trwałym uszkodzeniom.

Dr Sharma wyjaśniła matce pacjentki, że powinna uważnie obserwować swoją córkę pod kątem kolejnych objawów.

„Jeśli zaczną się pojawiać, zakwalifikowałabym to jako nagłą sytuację psychiatryczną, i powinna pójść na SOR lub do nas zadzwonić i poprosić o rozmowę ze mną, a ja ją przyjmę tego samego dnia”.

Dwa miesiące później matka, we łzach i zrozpaczona, sięgnęła po telefon pomoc.

„Była bardzo zaniepokojona. Płakała. Powiedziała, że jest przerażona. Jej dziecko zachowywało się bardzo dziwnie”.

Ale matka nie została wtedy połączona z dr Sharmą.

To dlatego, że do tego czasu dr Sharma została odwołana ze stanowiska przez przełożonych, którzy mieli jej nadawać się do wyśmiewania.

Z dr Sharmą siedzącą w korytarzu, nieświadomą, że rozmowa miała miejsce, matce powiedziano, że zostanie jej wysłane pilne wezwanie na spotkanie.

Następnie, przez 36 dni, nic się nie działo.

W tym czasie dr Sharma złożyła wypowiedzenie. Po prostu nie mogła tego więcej znieść.

„To jest poza ludzkie. To tak dehumanizujące, a ja byłem demonizowane przez zbyt długi czas”.

W 36. dniu – ostatnim dniu zatrudnienia dr Sharmy – dziecko zostało znalezione martwe.

Ale nikt nie powiedział o tym doktorowi Sharma. Dowiedziała się o śmierci kilka dni później. Podczas śledztwa śmierć została uznana za samobójstwo.

Ale dla dr Sharmy było to coś więcej. Jej zdaniem śmierć nastolatki była „systemowym zabójstwem” spowodowanym zaniedbaniami w systemie, które nie musiałyby mieć miejsca.

Dla dr Sharmy to jest sprawa, która wszystko zmieniła.

Tygodnie później dr Sharma przechadzała się nad jeziorem w malowniczym Parku Narodowym Killarney, kiedy zauważyła coś różowego w swoim polu widzenia.

W przewróconych korzeniach powalonego drzewa pozostawiono sanktuarium dla dziewczyny, której dr Sharma nie wolno było leczyć.

Była tam kiepsko wydrukowana fotografia z datą RIP, świece i miękka pluszowa zabawka.

„Odrętwiałam. To było jak uderzenie ciężarówką” – wspominał dr Sharma.

„Byłem wściekły. Traciłem nad sobą panowanie. Ostrzegałem przed tym. Ostrzegałem system. Przewidziałem poważny incydent” – powiedziała.

W tym momencie, coś w dr Sharmie pękło.

W czystej wodzie obok zobaczyła złamiony i porzucony koło wozu windażowego z Killarney.

„Mieszanka uczuć była przytłaczająca, a mój umysł po prostu się wyłączył. Weszłam do wody i wyciągnęłam to. Nie wiem, co robiłem”.

Przekręcone na bok, przez korzenie drzewa, koło stało się stołem dla sanktuarium.

Następnego dnia dr Sharma wróciła, aby zostawić książkę zatytułowaną „Hałas” na miejscu sanktuarium.

„To ma sens, ponieważ instytucje wokół tego dziecka tylko hałasują, a ona jest teraz cicha, bo hałas ją zabił”.

A następnie, otoczona majestatycznymi szczytami MacGillycuddy Reeks i cichymi głębokościami jeziora, dr Sharma postanowiła stać się donosicielem.

To decyzja, która sprawiła, że na chwilę stała się bezdomna na ulicach Londynu – ale to nie jest decyzja, której kiedykolwiek pożałuje.

„Absolutnie nie” – stanowczo odpowiada dr Sharma, kiedy jest pytana, czy życzyłaby sobie nigdy nie mówić głośno.

„Nie ma opcji. Nie potrafiłabym żyć z samą sobą”.

Dr Sharma urodziła się jako Ankur Sharma w 1981 roku w Kalkucie. Ma dwie siostry.

W ostatnich latach przechodziła na Mayę – proces, który w połączeniu z donosicielstwem był głównym punktem nękania.

Spowodowało to także wynalezienie się od swojej rodziny, która nie wyraziła zgody.

Jej ojciec był pracownikiem naftowym i rodzina przeprowadzała się po całym Indiach, by towarzyszyć mu w wykonywaniu zadań.

Ale formacyjne lata dr Sharmy spędziła w mieście Dehradun, stolicy indyjskiego stanu Uttarakhand, niedaleko Himalajów.

„Tam gdzie zaczynają się Himalaje. Jest pięknie i sielankowo. Z mojego domu widać Himalaje”.

Z takim pochodzeniem, łatwo zrozumieć, dlaczego dr Sharma w końcu osiedliła się w Killarney i chciałaby tam wrócić.

Według dr Sharmy była szczęśliwym i kreatywnym dzieckiem.

„Chciałem po prostu być w zawodzie pełnym miłości i spełnienia”.

Studia medyczne w Indiach zostały poprzedzone dalszym szkoleniem w London Great Ormond Street Hospital for Children, a w 2016 r. dr Sharma zarejestrowała się w General Medical Council w Wielkiej Brytanii.

Aby realizować także pasję do studiowania malarstwa renesansowego we Włoszech, dzieliła swój czas między tymczasowymi stanowiskami zastępczymi i szkołą artystyczną.

Z powodu drastycznego braku konsultantów, praca tymczasowa w Irlandii była łatwa do znalezienia.

I chociaż wady w systemie irlandzkim były frustrujące – i potencjalnie niszczące – dr Sharma mogła pomóc wielu osobom.

O czym świadczy wsparcie, jakie otrzymała po tym, jak Barry Lenihan z RTÃ doniósł w tym tygodniu o bezdomności dr Sharmy.

„Posłuchałem wywiadu” – napisał tej tygodniu jeden rodzic byłego pacjenta do dr Sharmy.

„Nie wstydzę się tego przyznać. Rozczuliło mnie to. Brzmisz bardzo zmęczony. Mam nadzieję, że wrócisz do Killarney i będziesz mieć stabilne życie”.

Ten rodzic – który kiedyś spodziewał się znaleźć swoje dziecko martwe w każdej chwili – teraz patrzy, jak jego był niepokojące dziecko kwitnie.

„Młoda osoba stała się swoistym geniuszem” – mówi dr Sharma, z wyraźną satysfakcją i dumą.

Życie na ulicach Londynu było trudne dla dr Sharmy. Nauczyła się, jak przetrwać praktycznie bez niczego.

W Café Nero przy Charing Cross Road, na przykład, z nieśmiałością pyta, czy może zeskanować swoją kartę lojalnościową za punkty, gdy ja płacę za kawę.

Darmowy cappuccino, który zapewnią te punkty, oznacza różnicę między śniadaniem następnego dnia, a jego brakiem.

Obiad, kiedy tylko można go znaleźć, pochodzi ze stołówki dla bezdomnych lub za pomocą kart żywności charytatywnej.

„Nie rozpoznaję uczucia głodu, nie dlatego, że to część epizodu depresyjnego czy coś takiego. Po prostu przyzwyczaiłem się do kolacji i kawy rano”.

Dr Sharma była również brutalnie zaatakowana butelką odłamana. W szpitalu po interwencji lekarze usunęli odłamki szkła od ataku, z których jedna niemal ją zabiła.

„Powiedzieli mi, że gdyby była o jeden centymetr po drugiej stronie, mój jelito pękłoby i umarłabym na miejscu”.

Jednak dr Sharma nie żałuje swojego donosicielstwa.

Po prostu stała się łądniejsza i nauczyła się trzymać się z daleka od instytucji takich jak HSE. Dr Sharma powiedziała „mój czoło jest wyryte ryzykiem uszkodzenia reputacji organizacji”.

I dodała: „Skończyłem z instytucjami i organizacjami oraz przemocą instytucjonalną”.

„Jestem zła. Ale żyjąc na dół przez jakiś czas, jest miejsce. Byłem tam. Nauczono mnie wielu rzeczy i w dziwny sposób uspokaja, to dobre miejsce schronienia, w pewien sposób, po prostu, schować się i nie być widzianym”.

Patrząc wstecz, dr Sharma teraz dostrzega, że jej donosicielstwo stanowiło zagrożenie dla systemu, który zawsze obróci się wokół, by chronić siebie. „Byłem złą jabłkiem i na mnie przerzuto wszystko złe” – „Nie mogli zidentyfikować swoich projekcji jako swoich. Nie mogli przyznać się do złych stron siebie – tych, które chciały powiedzieć, „wiedzieliśmy o tym”, ponieważ to, co ujawniłem, było znane od czterech lat przed mną”.

„Zostałem zaatakowany i obarczony winą, i tak dalej, za zrobienie czegoś, co wszyscy, z perspektywy czasu, zgadzali się, że było słuszne”.

Problem, z perspektywy dr Sharmy, polega na tym, że systemy zarządzające zawodem medycznym stały się psychopatyczne i w panice.

„Priorytetem dla instytucji jest utrzymywanie czystych reputacji za wszelką cenę, jeśli oznacza to zniszczenie kariery lekarza, czy jakiejkolwiek nikczemnej akcji lub przewinienia, to będzie zrobione” – „Gdy systemy wpadają w panikę, tracą zdolność, tak samo jak każdy człowiek, który jest wściekły na 10 z 10 traci zdolności do myślenia abstrakcyjnego i racjonalnego”.

„Systemy w panice zachowują się jak zwierzęta lub jaskiniowcy walczący z zagrożeniem egzystencjalnym. Przez system moje działania byłyby egzystencjalnym zagrożeniem, i zostałam zjedzona”.

Przez lata dr Sharma traktowała cierpienie jako coś rutynowego – coś, co było częścią, za którą czuła, że zasługuje. Nawet straszny atak, któremu padła ofiarą, wydawał się, że wszechświat ją ocenia

„Byłam tak zmęczona i zestresowana, że niekiedy zastanawiałam się, czy żyje czy umarłam” – „Siedziałam dokładnie tam, międ