Podzielanie się butelką wina podczas kolacji, ginem i tonikiem z przyjaciółmi w weekend, koktajlami na wakacjach – dla Penny Whitaker alkohol zawsze był jedną z małych, uprzyjemniających życie przyjemności. 45-letnia matka trójki dzieci, zamieszkująca w Suffolk, nigdy nie myślała drugi raz o swoim piciu. Było umiarkowane, towarzyskie i wplecione w tkankę życia rodzinengo – coś, co ona i jej mąż wspólnie lubili, i na pewno nie było powodem do zmartwienia. Ale przez ostatni rok coś się zmieniło – na początku ledwo zauważalne, potem niemożliwe do zignorowania.
Teraz nawet kilka lampek białego wina może sprawić, że poczuje się niespodziewanie przygnębiona i emocjonalnie krucha, wywołując reakcje, których ledwo rozpoznaje w sobie. I, ku swemu wstydowi, zaczęły wywoływać niespodziewane i intensywne kłótnie z mężem. Mówiąc do The Mail on Sunday pod pseudonimem, mówi: „Zawsze mieliśmy bardzo stabilny, szczęśliwy związek. Nie jesteśmy parą, która się kłóci. Ale ostatnio – i zdałam sobie sprawę, że zdarza się to po wypiciu – zauważyłam, że niespodziewanie zaczynam płakać i czuć się przytłoczona.
„Biorę rzeczy bardzo osobiście. On może powiedzieć zupełnie niewinne uwagi, a ja reaguję w sposób zupełnie nieproporcjonalny. Kończę mówiąc rzeczy, których nie mam na myśli – rzeczy, które są dość bolesne. Następnego dnia patrzę wstecz i czuję głęboką zażenowanie. Muszę przeprosić, a, trzeba to przyznać, on to przyjmuje spokojnie.
„On wie, że to nie jest to, jak normalnie się zachowuję – to jakby przełącznik się przekręcał. Ale martwię się, że jeśli to się utrzyma, może zacząć nas dzielić.”
więcej… (Source: Daily Mail)
Strona główna Aktualności Straciliśmy kamienie na Mounjaro, ale zdobyliśmy ten życiowo zmieniający problem







