Strona główna Sport Wypieprzanie, plucie, wyzwiska – Calzaghe spogląda wstecz na początek

Wypieprzanie, plucie, wyzwiska – Calzaghe spogląda wstecz na początek

33
0

Joe Calzaghe, dla wielu, jest najwybitniejszym bokserem, którego te wyspy wydały. Zakończył karierę niepokonany, był mistrzem superśredniej przez ponad dekadę i pokonał dwóch legend w Stanach Zjednoczonych, aby na zakończenie wszystkiego. Dzisiaj trzydzieści lat temu, w centrum rekreacyjnym w hrabstwie Essex, miało miejsce prawdziwe wyzwanie tej podróży.

Calzaghe rozmawiał wyłącznie z Sky Sports o swoim pierwszym doświadczeniu bycia w rogu przeciwnym jako zawodowiec: „To był pierwszy obronny pojedynek o mój tytuł brytyjski. Miałem wtedy wynik 16-0. Mój promotor Mickey Duff przegrał licytację puli z Barrym Hearnem i Matchroom, więc musieliśmy stawić czoło Markowi Delaneyowi, który wtedy był niepokonany.”

Do tego momentu, wówczas 24-letni Calzaghe miał łatwość po swojej stronie. Czternastu z jego 16 przeciwników nie przetrwało piątej rundy, a jego zwycięstwo o tytuł brytyjski było zwycięstwem przez nokaut nad Stephenem Wilsonem ze Szkocji w Royal Albert Hall.

Ten pojedynek różnił się pod względem atmosfery, ale umysł Calzaghe’a pozostał niezłomny.

„The Brentwood Centre było wrogo nastawione. To był pierwszy raz, kiedy znalazłem się w takim środowisku. Było buczenie, plucie, chociaż nie bezpośrednio na mnie, wyzywanie, dopóki nie znajdziesz się w takiej atmosferze, nie wiesz, jak na to zareagujesz,” powiedział Calzaghe.

„Ale po prostu to zaakceptowałem i na tym się wzmacniałem. Miało to być jakieś test, zaczynałem jako lekki faworyt, ale byłem całkowicie pewny, że go znokautuję. Zawsze czułem trochę nerwów przed każdym pojedynkiem, ale wiedziałem, jak sobie z nimi radzić.”

Zdecydowanie nie była to próżna pewność siebie, gdyż Calzaghe rozwijał swoją reputację w programie ITV „The Big Fight”, przy komentarzach Rega Gutteridge’a i Jima Watta.

„Zaczynałem szybko w tamtych czasach. Silnie uderzałem lewą ręką zanim zaczęły pojawić się problemy z nią. Upuściłem go w pierwszej rundzie, a potem jeszcze trzy lub cztery razy. Cały pojedynek kontrolowałem, zanim został przerwany w piątej rundzie. To, co miało być testem, zakończyło się dla mnie miażdżącym sukcesem,” powiedział.

Było to wyjątkowe wystąpienie przeciwko mężczyźnie, który wtedy miał bilans 21-0, jednak był jeden człowiek w Team Calzaghe, który był rozczarowany.

„Mój promotor wtedy był Mickey Duff. Nie był zadowolony, ponieważ postawił na mnie w pierwszych czterech rundach. Narzekał na mnie, że nie zakończyłem walki wcześniej, więc znalazłem się przepraszając, pomimo że to było moje największe zwycięstwo do tej pory!” zdradził.

Tej nocy, Calzaghe miał trzech ogromnych charakterów w swoim narożniku, Duffa, Terry’ego Lawlessa i oczywiście centralną postać swojej kariery, swojego ojca i trenera Enzo.

Zapytany, czy to powodowało konflikty, nie było wątpliwości, kto był szefem.

„Pamiętam, że przed moją pierwszą walką Terry Lawless chciał wejść do narożnika jako mój główny trener. Mój tata nie był z tego zadowolony, delikatnie mówiąc,” powiedział Calzaghe.

„Szybko dał do zrozumienia, kto jest głównym trenerem. Od tego momentu zrozumieli, kto ma kontrolę. Wiedziałem, kogo słuchać, a było to moje ojciec. Było może kilka słów od Mickey’ego i Terry’ego, ale nic więcej.”

Po zwycięstwie, Calzaghe był teraz tylko jedną udaną obroną tytułu brytyjskiego od uzyskania Lonsdale Beltu na stałe. To miało być spełnione marzenie, ale nie przez porażkę. Zamiast tego przeszkodziła mu w nim zła konserwacja dróg w dolinach walijskich.

„Miałem bronić tytułu przeciwko gościowi o nazwisku Paul Wright. Bez urazy dla Paula, ale nie sądzę, żeby to było problemem. Jednak tydzień przed walką poszedłem pobiegać i skręciłem kostkę w dziurze. Ledwo mogłem chodzić i musiałem skakać ostatni mile do domu taty,” wspomniał.

„Mickey Duff zadzwonił, mówiąc, że jeśli mogę stać, powinienem walczyć i że potrzebuję tylko jednej nogi, ale to byłoby po prostu absurdalne.”

Krótko po tym okresie Calzaghe zerwał współpracę z Duffem, dołączając do Franka Warrena, co ostatecznie doprowadziło do zrzeczenia się tytułu brytyjskiego.

„Gdy poszedłem do Franka, sprawy nabrały innego kierunku. Byłoby wspaniale zdobyć ten piękny pas. Wygląda najładniej,” powiedział.

„Ale ostatecznie moim celem zawsze było zostanie mistrzem świata, więc to był tylko krok, który musiałem wtedy podjąć.”

Do października 1997 roku to marzenie się spełniło, pokonując Chrisa Eubanka i zostając mistrzem WBO w kategorii superśredniej. Reszta, jak mówią, to historia.

Zapytany, czy ma jakieś żale, że nie pozostał nieco dłużej na scenie krajowej, aby Lonsdale Belt mógł dumnie zatrzymać miejsce nad kominkiem, nadal myśli, że to jest możliwe.

„Byłoby miło, wiesz. Może ktoś mógłby zdobyć go skądś tak czy inaczej? Przecież nadal byłem mistrzem brytyjskim,” mówi Calzaghe, z uśmiechem na ustach.

„Ale nie mogę powiedzieć, że mam jakiekolwiek żale. Dzieją się rzeczy. Bóg działa w tajemniczy sposób. Po prostu nie było to przeznaczone. Stałem w tej dziurze, i to jest sposób, w jaki na to patrzę.

„Spójrz, jak potoczyły się rzeczy potem. Poszedłem dalej, na dosyć przyzwoitą karierę.” To niewątpliwie niedopowiedzenie dla boksera, który, od tego dawno zapomnianego wieczora w centrum rekreacyjnym w Essex trzydzieści lat temu, doszedł do głównych pojedynków w Las Vegas i na Madison Square Garden, umacniając swój status jako jeden z najwybitniejszych Brytyjczyków wszech czasów.