Strona główna Sport Bellingham i Tuchel – 'bitwa woli’ jest zdrowa dla Anglii

Bellingham i Tuchel – 'bitwa woli’ jest zdrowa dla Anglii

17
0

Pasywny, zdeterminowany, bezkompromisowy. Takie określenia równie dobrze pasują zarówno do Thomasa Tuchela, jak i Jude’a Bellinghama.

Obydwaj są niezmiernie pewni siebie, szczere i zdecydowani, oczekują od innych najwyższych standardów. Obydwaj są zwycięzcami i pragną niczego bardziej, jak zwycięstwa Anglii w Mistrzostwach Świata.

Ale jest haczyk – każdy z nich ma inny pomysł na to, w jaki sposób Jude Bellingham powinien być najlepiej wykorzystany, aby Anglia mogła osiągnąć ten cel. Podczas gdy gwiazda Realu Madryt tradycyjnie chciała mieć dużo swobody w grze, główny trener powiedział mu, aby pracować w ramach systemu zespołowego, jaki stworzył.

Taktyka Tuchela polegała na użyciu więcej kija niż marchewki z jego talizmanem, aby ulepszyć go jako gracza. Jego chwalenie zawsze było mierzone, monitorowane i starannie ukierunkowane. Jak nadopiekuńczy ojciec wobec swojego utalentowanego syna, który nie może znaleźć w sobie chwalenia publicznie swojego genialnego potomka.

Niemiecki trener bardzo rzadko chwalił umiejętności Bellinghama, ani jego zdolność do inspiracji kolegów z drużyny i mobilizacji zespołu do gry na wyższym poziomie. Zamiast tego skoncentrował się na chwaleniu momentów, gdy Bellingham podporządkował się, poświęcał się dla zespołu, pracował nieustannie poza piłką.

I można twierdzić, że to zadziałało. Bellingham był w najlepszej formie dla Anglii na tych Mistrzostwach Świata – przewyższając swoje występy dla Realu, gdzie duch Galactico hołubi wszystko, co indywidualne, wszystko, co supergwiazdorskie.

Jeśli spojrzymy na jego statystyki z ćwierćfinału, uzyskamy pełny obraz tego, jak kompletnym zawodnikiem jest. Oprócz oczywistego ataku, gdzie strzelił więcej goli, wykonał więcej strzałów, więcej celnych strzałów, miał więcej dotknięć w polu przeciwnika niż ktokolwiek inny na boisku, wygrał również więcej pojedynków i był drugi pod względem liczby udanych przepychanek przeciwnika na ich własnej połowie. Tuchel może się poszczycić dużym wkładem w tę wszechstronną dominację.

Walka woli między nimi trwała ponad 18 miesięcy. W najgorszym momencie rok temu doprowadziła do tego, że Tuchel niefortunnie powiedział, że nawet jego własna matka czasem uważa, że Bellingham jest „odrażający” na boisku. To bardzo zasmucało Bellinghama i jego rodzinę. Tuchel przeprosił, i teraz większość spraw została załagodzona.

Wydało się to dziwne w październiku, gdy Tuchel poszedł na skrajności, aby przekazać swoją wiadomość gwiazdom, eliminując go całkowicie z kadry Anglii na mecz towarzyski przeciwko Walii i mecz eliminacyjny do Mistrzostw Świata przeciwko Łotwie.

Do czterdziestu ośmiu godzin przed ogłoszeniem swojej kadry bez Bellinghama, 22-latek został wybrany Piłkarzem Roku w Anglii. Celowo Tuchel nie podał cukru w tezie, sugerując, że może Bellingham potrzebował odpoczynku, albo że leczył starą kontuzję.

„Duch zespołu to kluczowy czynnik ostatecznie” – powiedział wtedy Tuchel, podkreślając, że chciał trzymać się zawodników, którzy dobrze spisali się w poprzednim zgrupowaniu, gdy Bellingham nie był dostępny z powodu kontuzji barku.

Czy to było sprytne zarządzanie kadrowe ze strony Tuchela? Dać gwiazdorowi kopniaka, gdy jego naród go nie potrzebował, aby był jeszcze bardziej zmotywowany teraz, gdy Anglia desperacko go potrzebuje?

Wróćmy do tych Mistrzostw Świata, po ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Norwegią w Miami, Bellingham zareagował sprężysto, gdy zapytałem go o swoje przemyślenia na temat tego, co powiedział Tuchel – mianowicie, że ogólnie szef uważał, że to było „nieporządne” wykonanie zespołu i że Anglia korzystała z trochę szczęścia. Szpiczasta odpowiedź Bellinghama, mówiąca, że Tuchel nie ma pojęcia, jak grać w meczu na najwyższym poziomie w warunkach, gdzie temperatura wynosiła odpowiednik 44 stopni Celsjusza, była reakcją pełną ostrych słów.

Jeśli chodzi o Tuchela, miał rację, mówiąc, że występ Anglii był pozbawiony jakości [z wyjątkiem Bellinghama i kilku innych], że Anglia miała szczęście z anulowaną bramką Norwegów i tajemniczymi machinacjami z „drutem spajającym kamery”. Miał również absolutną rację sugerując, że Anglia będzie musiała zagrać znacznie lepiej, jeśli ma pokonać Argentynę w półfinale, a następnie Hiszpanię lub Francję w finale Mistrzostw Świata. To był spontaniczny uczuciem wylewania żółci, ale było też wezwaniem do broni dla zespołu.

Bellingham także miał rację. Uważał, że Tuchel pomniejszał olbrzymi wysiłek, jaki on i jego koledzy z drużyny wnieśli, w najbardziej dusznym i trudnym do zagranej w jakichkolwiek warunkach, w jakich kiedykolwiek grali. Bellingham odezwał się w obronie kolegów z drużyny, chwalił ich wysiłki i ślepe pragnienie zwycięstwa. I ironicznie, było to dokładnie to rodzaj uczucia zbiorowego, o który Tuchel mówił do Realu od miesięcy.

Więc zapomnij o sugestii, że istnieje dystans między Tuchelem a Bellinghamem. Nie ma. Są to po prostu dwaj hiperkonkurencyjni, superpasywni sportowcy, na szczycie swojej formy, popychający się nawzajem do nowych wysokości. Ta miłość-nienawiść trwa od momentu, gdy The Football Association mianowała nowego selekcjonera 18 miesięcy temu.

Wszystko, co widzieliśmy od obydwu, i między nimi, jest pozytywne, zdrowe i to świetne wieści dla Anglii w ich nadziejach na wygranie Mistrzostw Świata.