Szmer. Czy się to komuś podoba, czy nie, jest to technika, która coraz częściej była wykorzystywana przez wykonawców rzutów karnych od czasów Pelea w latach 60. Ale po kilku zawodnych wykonywaniach rzutów karnych na tej Mistrzostwach Świata – czyżby nadszedł czas na zakończenie jednego z najbardziej kontrowersyjnych trików piłkarskich?
Pomoc uzyskana dzięki technice szmeru została oceniona jako nadmierna w porównaniu z tradycyjnymi podejściami do realizacji karnych w Premier League przez wiodącego psychologa piłkarskiego Geira Jordeta.
Zalety szmeru były uważane za nadmierne, co skłoniło władze gry do wprowadzenia zmian w przepisach w 2016 roku, aby zapobiec zmylaniu bramkarzy wcześniejszym gestem z końcowego dotknięcia – choć niewiele to zmieniło w sukcesie tej techniki.
Trudno jest w pełni zdefiniować frustracje kibiców poza postrzeganym niepotrzebnym poziomem dodatkowej teatralności. I kiedy coś idzie nie tak, widowiskowe podejście staje się łatwym celem.
Po wysokoprofilowych porażkach w rzutach karnych dla Niemiec i Holandii, obejmujących m.in. szmery ze strony przegrywających stron, ta frustracja osiągnęła szczyt. Ale istnieją oznaki rosnącego uzasadnienia tych żali.
Spośród 11 podejść z szmerem do rzutu karnego na tym Mundialu, sześć zakończyło się niecelnie wykonanymi rzutami, wskaźnik trafienia już poniżej 50 procent, zanim jeszcze zaliczymy ponowny rzut Harry’ego Kane’a przeciwko Chorwacji.
Bramkarze zaczęli odpowiadać. I to nadszedł właściwy moment.
„Większość najlepszych wykonawców rzutów karnych na świecie stosuje szmer”, mówi Jordet w rozmowie na antenie Sky Sports. „I do niedawna bramkarze mieli z tym problemy.
„Wydaje się to szalone, ale nie mieli skutecznych działań obronnych. Widziałem profesjonalnych analityków z dużych klubów i reprezentacji narodowych, którzy całkowicie błędnie zredukowali wykonawcę karnych jedynie do kierunku.
„Ale technika z szmerem i bez szmeru to zupełnie inne podejście, nawet przy tej samej celności.”
Przegrana Holandii w rzutach karnych stanowi doskonałe studium przypadku ze względu na rolę bramkarza z Maroka, Bono, od dawna podziwianego za jego skuteczność w rzutach karnych, kiedy to 8 z 12 poprzednich skutkowało niewykonaniem.
Bono nie dał się sprowokować do wcześniejszego poruszenia, zamiast tego zwrócił niepewność na wykonawcę karnego, farbując na jedną stronę w odpowiedzi na szmer, ale nurkując w przeciwną – lub w niektórych przypadkach, farbując dwukrotnie. Można powiedzieć, że zastosował technikę bramkarskiego odpowiednika tej samej techniki, z którą sam musiał się zmierzyć.
„On ma tę zdolność do dostania się do głowy wykonawców karnych i zasiania wątpliwości co do siebie i swojej techniki. To naprawdę duże osiągnięcie jako bramkarz,” mówi Jordet.
Farbowanie Boniego wystarczyło, aby zmylić Justina Kluiverta, światrzyka Holandii, której udało się trafić w bramkę po szmerze w rzucie karnym.
Jego sztuczki podczas rzutów karnych Crysencio Summerville postawiły na blokade również reprezentanta West Hamu. Ale to tylko najnowszy krok na szerszej drodze do odzyskania dumy przez bramkarza, którą prowadzi od pewnego czasu.
„Pierwszy raz zwróciłem uwagę na Boniego, kiedy stanął do rzutu karnego z mojego rodaka Erlinga Haalanda w 2021 roku,” dodaje Jordet. „Bono symulował dwukrotnie, w którą stronę się uda w reakcji na szmer Haalanda, i obronił karnego.
„On był tylko tuż przed linią i Haaland wykonał ponowny rzut, ale i tak niemal obronił też ten. Po tym, Haaland całkowicie zmienił swoje podejście.”
Bono ma na koncie także inne imponujące zwycięstwa. Ivan Toney, specjalista od karnych Anglii na tym Mundialu, został uznany za najlepszego wykonawcę karnych na świecie i cenił sobie czekanie na zadruganie bramkarza, zanim wybierze sobie cel.
Ale technika Marokańczyka pokrzyżowała plany Tony’emu, kiedy obaj stanęli naprzeciw siebie w rzutach karnych w Królewskim Pucharze Arabii Saudyjskiej wcześniej w tym roku, z niecelnym karnym Tony’ego decydującym o porażce jego drużyny.
Napastnik był tak wstrząśnięty techniką Boniego, że również zmienił swoje podejście – i następnym razem znowu nie trafił.
„To jest wyścig zbrojeń,” mówi Jordet. „Chodzi o pozostanie krokiem przed resztą. Potrzebujemy większej liczby przypadków, ale od początku tego Mundialu bramkarze zwyciężają.
„Jeżeli myślisz, że to, co przyniosło ci sukces sześć miesięcy czy rok temu, jest nadal wystarczające, prawdopodobnie przegrasz ten wyścig.
„Rozmawiałem z Robertem Lewandowskim kilka lat temu, który tradycyjnie był wielkim rzecznikiem podejścia ze szmerem – i miał świetną serię przez okres około 10 lat w Bundeslidze, gdzie bramkarze po prostu schodzili na ziemię z jego powodu.
„Ale nawet kiedy rozmawiałem z nim, doszedł do wniosku, że musi się dostosować. Wiedział, że bramkarze zbliżyli się do niego.”
Co jeszcze mogą zrobić wykonawcy rzutów karnych? Niestety dla krytyków szmeru, prawdopodobnie nadal ma on przyszłość. Nawet wskaźnik sukcesu dobrego, tradycyjnego rzutu karnego w kąt spada do około 55 procent, jeśli bramkarz zgadnie stronę. Nie o wiele lepiej niż rzut monetą.
Teoretycznie zawsze jest miejsce na zupełnie nową technikę – kolejne Panenka, lub alternatywę dla szmeru. Ale przepisy gry są tak precyzyjne, że możliwość stworzenia czegoś zupełnie innego jest znacznie ograniczona.
Realistycznie patrząc, rewolucja sprowadza się do tego, co sprawiło, że szmer był tak skuteczny na początku. Bycie nieprzewidywalnym.
„Chodzi o bycie nieprzewidywalnym, o to, żeby było trudno odczytać – tak, żeby bramkarze nie wiedzieli, co się wydarzy,” mówi Jordet.
„Mikel Oyarzabal jest w tym doskonały. Opanował trafia…







