Prezydent Donald Trump ogłosił w czwartek opóźnienie dwóch regulacji EPA ery Bidena dotyczących czynnika chłodniczego, argumentując, że ten krok zmniejszy koszty dla firm i zaoszczędzi pieniądze konsumentom w sklepach spożywczych. Administracja oszacowała, że amerykańskie firmy i rodziny zaoszczędzą ponad 2,4 miliarda dolarów w ramach nowych regulacji.
„Nasze działania pozwalają firmom wybrać systemy chłodnicze, które najlepiej działają dla nich, oszczędzając im miliardy dolarów” – powiedział administrator EPA Lee Zeldin w oświadczeniu. „To będzie odczuwalne bezpośrednio przez amerykańskie rodziny poprzez obniżone ceny w sklepach spożywczych” – dodał.
Jednak w czwartek nie było jasne, czy i w jaki sposób firmy, takie jak sklepy spożywcze, wykorzystają te oszczędności, aby uczynić sprawę bardziej dostępną dla klientów. Zmiany nie zobowiązywałyby sklepów spożywczych do podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu obniżenie cen, w czasie gdy wiele gospodarstw domowych boryka się z wysokimi cenami benzyny oraz wieloletnim wzrostem inflacji. Regulacje te są ukierunkowane na węglowodory fluorowane, czyli HFC, silne gazy cieplarniane powszechnie stosowane w systemach chłodniczych i klimatyzacyjnych, uznawane za czynniki przyczyniające się do globalnego ocieplenia. Pod administracją Bidena, EPA w 2023 roku uchwaliła przepisy mające na celu zmniejszenie wycieków i emisji z tych systemów, dotykając branż od sklepów spożywczych i dystrybucji żywności po produkcję półprzewodników.
Teraz EPA opóźnia spełnienie wymagań poprzez zmianę z 2023 roku oraz innej regulacji z 2024 roku.
Komunikacja administracji wydaje się skierowana bezpośrednio do konsumentów zmagających się z inflacją, zwłaszcza gdy ceny żywności pozostają politycznie delikatne przed jesienią zbliżającymi się wyborami. Detaliści spożywczy silnie polegają na infrastrukturze chłodniczej, a spełnienie wymagań EPA wymagałoby modernizacji, systemów wykrywania wycieków i nowych czynników chłodniczych w niektórych przypadkach.
W momencie wprowadzenia regulacji, EPA argumentowała, że zaoszczędziłaby firmom i konsumentom 4,5 miliarda dolarów z czasem poprzez efektywność energetyczną i tańsze czynniki chłodnicze. Grupy branży spożywczej i spożywczej ostrzegały, że przejście to mogłoby branży kosztować miliardy z tytułu wydatków na wyposażenie i spełnienie wymagań.
Duże sieci detaliczne takie jak Walmart, Kroger i Costco od lat inwestują w systemy „naturalnych chłodziarki”, stąd najwięksi operatorzy byli generalnie lepiej przygotowani do absorbowania przejścia. Mniejsze sieci regionalne i niezależne sklepy mogą bardziej odczuć ciężar kosztów.
„Uporządkowane przejście urządzeń redukuje zarówno koszty kapitałowe, jak i koszty operacyjne, co ostatecznie jest korzystne dla konsumentów, ponieważ jesteśmy w stanie wziąć to i przekazać w obniżenie cen” – powiedział dyrektor generalny Krogera Greg Foran podczas wydarzenia w Białym Domu.
Nadal jednak nie jest jasne, czy sklepy spożywcze przekażą oszczędności kosztów konsumentom. Gdy pytano podczas podpisania oświadczenia, Foran powiedział, że firma „jest właśnie pośrodku” w przekazywaniu oszczędności na klienta i dbaniu o to, aby „płacili odpowiednią cenę”.
Wcześniej w czwartek przed ogłoszeniem polityki Trumpa, Bloomberg News informował, że Foran planował obniżki cen w Krogerze, aby sklep spożywczy mógł lepiej konkurować z Walmartem i Costco.
Inflacja żywności jest wynikiem szeregu czynników, w tym kosztów pracy, transportu, kosztów paszy oraz cen towarów, a niektóre z tych wydatków wzrosły w ostatnich miesiącach z powodu wojny w Iranie. Koszty spełnienia wymagań dotyczących chłodzenia stanowią niewielki ułamek ogólnych wydatków na prowadzenie sklepów spożywczych.





