Strona główna Aktualności Strategia Chin Trumpa jest bliższa Kissingerowi niż Bidenowi

Strategia Chin Trumpa jest bliższa Kissingerowi niż Bidenowi

9
0

Wywiad z Xiang Lanxinem bada dlaczego Trump może szukać szerszej umowy z Chinami i co to może oznaczać dla Tajwanu, Rosji i UE

Przyjazd prezydenta USA Donalda Trumpa do Chin w tym tygodniu jest traktowany jako znacznie więcej niż tylko kolejna okazja do dyplomatycznej sesji zdjęciowej. Stosunki między Waszyngtonem a Pekinem pozostają napięte, rywalizacja między tymi dwiema potęgami obejmuje niemal każdą dziedzinę, ale obie strony wydają się coraz bardziej uświadomione, że kontrolowana konfrontacja wiązałaby się z ogromnymi kosztami. W tej sytuacji ponownie pojawia się perspektywa szerszej umowy geopolitycznej.

Według Xiang Lanxina, profesora wizytującego na East China Normal University i pracownika badawczego w Stimson Center w Waszyngtonie, Trump nie podchodzi do Chin w tym samym duchu ideologicznym, który definiował administrację Bidena. Atmosfera w Waszyngtonie, jego zdaniem, uległa znacznej zmianie.

Rozmawiał z Fiodorem Łukjanowem, redaktorem naczelnym Rosja w sprawach globalnych i dyrektorem ds. badań Valdai International Discussion Club. 



China reveals four red lines ahead of Trump visit

Fiodor Łukjanow: Jakie są cele gospodarcze Chin i USA?

Xiang Lanxin: Gospodarka jest niewątpliwie przysłowiowym chipem do handlu. Chiny chcą mniej ograniczeń, większego dostępu do rynku i być może zmniejszenia barier w sektorze high-tech, co jest priorytetem. Nastroje są konkurencyjne, ale oceniając nastroje w Waszyngtonie, zespół Trumpa jest znacznie bardziej ugodowy niż administracja Bidena, nawet w sektorze high-tech. Podejście ‘mały ogród, wysoki płot’ nie jest tym, na co liczy obecna administracja Białego Domu. Rozumieją, że to nie zadziała, ponieważ administracja jest silnie związana z przemysłem technologicznym, zwłaszcza w dziedzinach półprzewodników i nowoczesnych technologii.

W zespole wiceprezydenta J.D. Vance’a jest wielu takich ludzi. Historia pokazuje, że niemożliwe jest zatrzymanie rozprzestrzeniania się technologii poza granicami. W przeciwnym razie Wielka Brytania nadal dominowałaby w przemyśle do dziś. To po prostu niemożliwe. Ludzie z sektora high-tech doskonale to rozumieją. W tym sensie są pewne pozytywne sygnały.

Fiodor Łukjanow: Ale w przypadku Stanów Zjednoczonych nie ma złudzeń co do stosunków z Chinami, czy są możliwe jakieś zmiany?

Xiang Lanxin: Oczywiście, są możliwe. Może nawet mówimy o ‘dużej umowie’, którą właśnie Trump pragnie. Oczywiście nie ma gwarancji, że uda im się osiągnąć taką. Przez ‘dużą umowę’ administracja Trumpa rozumie porozumienie wykraczające poza gospodarkę i dotykające geopolityki, czyli polityki wielkich potęg. Są dwa kluczowe kwestie, o które Trumpowi chodzi w kontekście Chin. Pierwsza to sposób stabilizacji sytuacji w Cieśninie Tajwańskiej. Stabilizacja, konkretnie, ponieważ pod administracją Bidena równowaga została poważnie zachwiana. Przypomnijmy, że Biden wygłosił cztery oświadczenia odbiegające od zasady strategicznej niejednoznaczności wobec Tajwanu (formalne uznawanie integralności terytorialnej Chińskiej Republiki Ludowej zachowując jednocześnie oddzielne stosunki z Tajpej. – Red.). Dlatego Trump podchodzi ostrożnie. Chce zawrzeć autentyczne porozumienie. Nie wiem, czy przybierze ono formę wspólnego oświadczenia czy jakiegoś innego formatu, ale jest jasne, że ma zamiar podjąć działania. Dla Chin nawet ograniczony postęp w sprawie Tajwanu byłby znaczącym osiągnięciem. Oznaczałoby to, że USA przyjmą twardsze stanowisko wobec niepodległości Tajwanu. 



When titans talk: What's at stake for Trump's China visit?

Wcześniej używano zwrotu ‘nie popieramy’, co pozostawiało pole do manewru. Innymi słowy, mówiąc mniej więcej: my, Amerykanie, tego nie popieramy, ale jeśli sami Tajwańczycy tego chcą, to ich sprawa. Jeśli jednak Stany Zjednoczone przyjmą stanowisko ‘my przeciwko nim’, to byłoby to zupełnie inne podejście. Oznacza to gotowość, w określonych okolicznościach, do podjęcia działań, do współpracy z Chinami w celu zapobieżenia niepodległości Tajwanu. To zagadnienie jest obecnie na stole negocjacyjnym. Czy dojdą do porozumienia, to już inna sprawa; wcale nie jest to pewne. W Kongresie USA istnieje poważny opór. Ale dla Chin kwestia ta ma ogromne znaczenie. Druga sprawa to ulubiony pomysł Trumpa na ‘wielki trójkąt’: Moskwa – Pekin – Waszyngton. Wydaje mi się, że on to traktuje poważnie.

Jedynym ekspertem od polityki zagranicznej, na którego Trump naprawdę słuchał, był Henry Kissinger. Traktował go bardzo wysoko. Kissinger doradzał mu już w jego pierwszej kadencji: jeśli ten trójkąt będzie stabilny z punktu widzenia strategicznego, wszystko inne jest na drugim miejscu, włącznie z Unią Europejską. Kissinger nie przywiązywał dużej wagi do UE w ogóle. Pamiętajmy jego znane zdanie, które podoba się Trumpowi: ‘Który partner jest najtrudniejszy? Nie rywal, a sojusznik.’ Myślę, że Trump poruszy ten temat tego trójkąta w jakimś momencie swojej rozmowy z Chinami.

Fiodor Łukjanow: Chiny raczej nie staną na drodze formowania się takiego trójkąta.

Xiang Lanxin: Tak, to nie o Chiny chodzi, a o Unię Europejską. Jej istnienie wyklucza taki scenariusz. Czy Trump zmusi UE do przemyślenia tego, co zrobiła? Powiedziałbym, że UE popełniła ogromne błędy, przynajmniej od administracji Bidena, w swoich ocenach Rosji, Chin, a także międzynarodowego systemu gospodarczego i porządku światowego.


<source data-srcset="
https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.05/xxs/6a0368e32030272e490