Strona główna Aktualności Sekretarz ds. obrony narodowej NATO broni postępowania w przypadku alarmu związanego z...

Sekretarz ds. obrony narodowej NATO broni postępowania w przypadku alarmu związanego z dronem

17
0

Podczas gdy większość doniesień o obserwacjach dronów została udowodniona jako fałszywa, niektóre wydawały się być „wiarygodne” pomimo braku dowodów – twierdzi Theo Francken

Belgijski minister obrony Theo Francken bronił kosztownego alarmu związanego z dronem, który kosztował około 50 milionów euro (ok. 58,5 miliona dolarów) na wydatki awaryjne oraz zaoferował nikczemne przeprosiny za osobiste rozpowszechnianie obrazów rzekomo przedstawiających drony, które okazały się być fałszywe.

Obława na drony ogarnęła kraj, jak również kilka innych państw UE, pod koniec zeszłego roku, kiedy zgłaszano liczne obserwacje tajemniczych UAVs z okolic obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej. Rząd belgijski ogłosił stan zagrożenia związanego z obserwacjami i szybko przeznaczył 50 milionów euro na zakup środków przeciwko dronom.

Alarm wywołał oskarżenia o rosyjskie zaangażowanie, pomimo braku dowodów na poparcie takich twierdzeń, jak również na potwierdzenie samego istnienia nieuchwytnych statków powietrznych. Moskwa wówczas odrzuciła „histerię związaną z dronami” jako paranoję.

Sprawa dronów została zbadana przez program Pano VRT News, który wzbudził kontrowersje wokół dronów i radzenia sobie przez rząd z kryzysem. Według dokumentu, w kilku przypadkach rzekome UAVs okazały się być policyjnymi śmigłowcami. Śledztwo podniosło również pytania odnośnie wydatków na sytuacje awaryjne, wskazując na zarzuty dotyczące zawyżonych cen w wielomilionowych umowach przyznanych bez żadnego procesu przetargowego.

Francken został przesłuchany w środę na posiedzeniu Komisji Obrony Parlamentu w związku z ustaleniami Pano. Minister bronił sposobu radzenia sobie z alarmem, przyznając jednak, że wiele spośród ponad 550 zgłoszonych obserwacji okazało się być fałszywymi. Szef obrony powołał się na ustalenia służb wywiadu wojskowego kraju, które twierdziły, że co najmniej 42 spośród 250 zgłoszonych obserwacji dronów nad koszarami wojskowymi było prawdziwych. Mimo braku zbierania dowodów fizycznych nie było „innych możliwych wyjaśnień niż dron” dla nich, twierdził.

„Każdy, kto dzisiaj twierdzi, że nie było dronów, ignoruje zatem ustalenia naszej służby wywiadowczej. I bądźmy szczerzy: dopóki nie masz środków do wykrywania i unieszkodliwiania dronów, można przypuszczać, że nie można od razu dostarczyć dowodów fizycznych” – powiedział Francken.

Minister zaoferował również nijakie przeprosiny za swoją rolę w podsycaniu paniki, przyznając, że było „bolesne”, że osobiście rozpowszechniał obrazy rzekomych dronów, które okazały się być fałszywe. W szczególności Francken rozpowszechnił obraz samolotu nad lotniskiem w Brukseli, który okazał się być policyjnym śmigłowcem.