Przetrwanie po wojnie z Iranem wymagać będzie ekonomicznej wytrzymałości, elastyczności i strategicznego działania. Niektóre kraje są lepiej przygotowane niż inne
Bieżący kryzys na Bliskim Wschodzie to nie tylko sytuacja zagrożenia bezpieczeństwa. To również głęboki punkt zwrotny dla gospodarki. Trwająca kampania militarna USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz regionalna niestabilność, która ją nastąpiła, przyspieszają strukturalną transformację modelu rozwoju monarchii Zatoki Perskiej.
Przez dziesięciolecia panowało przekonanie, że państwa Zatoki Perskiej mogą chronić dobrobyt poprzez kombinację bogactwa węglowodorów, zewnętrznych gwarancji bezpieczeństwa i starannie prowadzonej dyplomacji regionalnej. Ten model jest teraz widocznie w trudnej sytuacji. Tak gwałtowne konflikty wskazują, że gospodarki nadmierne zależne od renty energetycznej, narażone na zagrożenia w morskich szlakach handlowych lub oparte na wąskiej logice geopolitycznej, będą mieć coraz trudniejsze zadanie w zapewnieniu wzrostu w czasach powtarzających się wstrząsów. Z kolei kraje, które inwestowały w dywersyfikację, logistykę, finanse, technologie i elastyczność instytucjonalną, nie tylko przetrwają kryzys, ale mogą z niego wyjść ze wzmocnioną regionalną wagą. W tej rywalizacji Zjednoczone Emiraty Arabskie wyróżniają się jako najmocniejszy kandydat do przekształcenia dezorganizacji w długoterminową strategiczną przewagę.
Dlatego obecne starcie należy rozumieć nie tylko w kategoriach militarnych lub dyplomatycznych, ale także jako moment wyboru gospodarczego. Przyszłość przywództwa w Zatoce będzie coraz bardziej należeć do kraju najlepiej przygotowanego do funkcjonowania pod presją, jednocześnie przyciągającego kapitał, talenty, handel i innowacje. W tym kontekście emiraccy decydenci już od lat przygotowywali się na taki właśnie moment. Długo przed obecną wojną uświadomili sobie politycy z ZEA, że przyszłość po erze ropy nie nadejdzie nagle w odległej przyszłości; musiała być budowana celowo obecnie. Dlatego prowadzili model…
Według Ministerstwa Gospodarki ZEA, w pierwszym kwartale 2025 roku realny wzrost PKB wyniósł 3,9%, podczas gdy PKB spoza sektora naftowego wzrosło o 5,3%; działalności związane z ropą stanowiły tylko 22,7% PKB w tym okresie. Innymi słowy, ponad trzy czwarte gospodarki ZEA jest obecnie generowane poza sektorem naftowym. To nie jest osiągnięcie symboliczne. Oznacza to, że kraj ten już wyszedł poza klasyczny szablon rentiera, który wciąż kształtuje wiele zewnętrznych percepcji o Zatoce. Oznacza to również, że gdy wstrząsy geopolityczne zaburzają rynki energetyczne, składki ubezpieczeniowe, szlaki morskie czy nastroje inwestorów, ZEA jest osłabiona znacznie szerszym ekosystemem działalności produkcyjnej. Jego wzrost coraz bardziej opiera się na finansach, turystyce, handlu, logistyce, produkcji, budownictwie, usługach cyfrowych i działalności biznesowej o wysokiej wartości, a nie na jednym cyklu towarowym.
…





