Od czasu przejęcia władzy przez partię Fidesz w 2010 roku media państwowe skutecznie działały jako ustnik rządu, prezentując tzw. „ekspertów” popierających teorie spiskowe, otwarcie podgrzewając wrogość wobec UE, Ukrainy i partii opozycyjnych.
Ale gdy wyniki wyborów zaczęły napływać 12 kwietnia, główny kanał informacyjny M1 zaczął przekształcać się w bardziej neutralne źródło, nadając bardziej zrównoważone wiadomości oraz przywołując niezależne źródła i polityków z wygranej partii Tisza.
Nawet transmitował na żywo pierwszą międzynarodową konferencję prasową Magyara i zaprosił przyszłego premiera na kolejne wywiady w państwowej radiowo-telewizyjnej stacji, co doprowadziło do napiętej wymiany zdań.
Magyar oskarżył serwis o rozpowszechnianie kłamstw i służenie propagandzie rządowej przez lata oraz o atakowanie go osobiście. Dziennikarze bronili się, mówiąc, że „tylko wykonują swoją pracę” i prowadzili konfrontacyjne rozmowy z Magyarem.
Eksperci mediów zwrócili uwagę, że Orban nigdy nie spotkał się z tak krytycznymi lub wręcz wrogimi pytania, jakie spotkały Magyara podczas jego pierwszego wywiadu.
„To, co naprawdę rzuca się w oczy, to fakt, że po 12 kwietnia publiczne media natychmiast przełączyły się na bardziej neutralne źródło informacji. To pokazuje, że byli w pełni świadomi, że to, co robili wcześniej, było nie do zaakceptowania,” – przypomniał Polyak. „Mogli zrobić to zupełnie inaczej, a jednak wybrali służbę rządowi.”
Mam nadzieję, że nowe prawo mediów zapewni podstawy dla bardziej zrównoważonej publicznej stacji. „To dosyć hojna regulacja, która pozwoli zarówno rządowi, jak i opozycji przedstawienie swoich punktów widzenia.”
„Ale uważam, że media publiczne powinny sięgnąć dalej niż tylko prezentowanie czystych informacji i obejmować więcej tematów – od ochrony konsumenta po edukację – aby służyć szerszej publiczności,” – powiedział.
Ada Petrichko przyczyniła się do tej relacji z Warszawy.





