Efendic otrzymała różne informacje na temat losu swoich bliskich. Według niektórych źródeł, jej ojciec został zabity w Kravicy; według innych, w Bratunac. Jej brat Fejzo, jak później się dowiedziała, został zabity w Branjevie.
Jej ojciec został znaleziony w drugiej zbiorowej mogile w Zelenim Jadru i pochowany na pierwszym dorocznym zbiorowym pogrzebie ofiar Srebrenicy, podczas gdy szczątki Fejzo zostały pochowane dziesięć lat później. Do dziś nie wszyscy ofiary ludobójstwa zostały odnalezione i pochowane.
Dla Efendic odwiedzanie cmentarza w Centrum Pamięci oznacza spotkanie z nimi i okazję do rozmowy.
„Czuję rodzaj ukojenia duszy, bo potrzebujemy tego miejsca spotkania – nie tylko jako miejsca żałoby, ale reasemblacji duszy. Tak jak ciało musi być zrekonstruowane, dusza również musi być zrekonstruowana, bo jej kawałki poszły wszędzie” – mówi.
„Tutaj znowu zbierają się jak mozaika, przynajmniej do pewnego stopnia, i doświadczamy małego kroku w uzdrawianiu” – dodaje.
Po opuszczeniu Srebrenicy, dla Efendic i jej matki Fadili rozpoczęła się nowa walka. Matka udała się do Niemiec, podczas gdy Efendic nalegała na pozostanie w Zagrzebiu w Chorwacji, aby kontynuować naukę w obecnym Gimnazjum Islamskim.
„Nie poprosiłabym matki o pozwolenie na pozostanie, gdybym w tych kilku dniach nie doświadczyła moich pierwszych pięknych chwil, które pomogły zagoić moją duszę – było to spotkanie z recytacją Koranu z hafizami, którzy tam byli” – mówi, dodając, że wtedy nawet nie zdawała sobie sprawy, jak ważna była ta decyzja.
Po ukończeniu szkoły średniej Efendic wróciła do Bośni i Hercegowiny z matką, ukończyła studia na Wydziale Filozofii w Sarajewie, a później obroniła magisterium i doktorat.
Było jeszcze jedno zobowiązanie – znalezienie sposobu na opowiedzenie swojej własnej historii. Tak powstała jej książka „Kopóła” („The Clasp”) – nie jako wezwanie do zemsty, ale jako próba opowiedzenia swojego bólu w sposób, który mógłby uleczyć innych.
„Pisząc to, goiłam swoje własne rany, i chciałam, aby inni, którzy przeszli przez podobne doświadczenia, czytając mój tekst, uleczyli się razem ze mną – spróbowali wyjść silniejsi: powiedzieć to, co trzeba powiedzieć, ale w najpiękniejszy możliwy sposób – nie jako wezwanie do zemsty, ale jako wezwanie do miłości. Miłość dla ludzi, dla stworzenia Boga” – mówi.
Ponad 30 lat po ludobójstwie, w którym ponad 7 000 mężczyzn i chłopców zostało zabitych przez siły serbskie, Efendic i jej matka siedzą w swoim domu rodzinny w Potočarach, spoglądając na rodzinne fotografie. Na zdjęciach są uśmiechnięte twarze tych, którzy już ich nie są.
Mimo wszystkich strat spowodowanych przez wojnę i ludobójstwo, Efendic mówi, że starała się być lepsza niż ci, którzy zaszkodzili jej bratu i ojcu, których wyraz ostatni raz widziała, nadal jest w jej pamięci.
„To spojrzenie jego, to spojrzenie 'Idź dalej’, śledzi mnie do dzisiaj. Życie jest pełne różnych prób; jest wielowarstwowe. Kiedy myślisz, że wygrałeś wszystkie bitwy albo je przegrałeś – to nieprawda, nie wiesz. Ale iść dalej jest tym, co możesz i musisz zrobić” – mówi.
Podążyła za jego radą wtedy, i nadal to robi teraz: „Opuściłam. Poszłam naprzód. Wciąż to robię.






