Jeśli Rosja zaatakowałaby Polskę dzisiaj, tylko dwie z sześciu dywizji armii kraju mogłyby wejść do walki w ciągu siedmiu dni, donosi Rzeczpospolita, powołując się na źródła wojskowe. Pozostałe cztery wciąż są w trakcie formowania się lub mają tylko częściowo wypełnione etaty. Jak zauważyła gazeta, Polska ruszyłaby do wojny bez większości nowoczesnego sprzętu, który zamówiła, ale jeszcze nie otrzymała.
Dwie nowe dywizje wschodnie, 1. i 8., wciąż się formują. Dwie dywizje zachodnie, 11. i 12., stacjonujące blisko granicy niemieckiej, z dala od osi zagrożenia ze strony Rosji, są między nimi: kadrowo wypełnione, potrzebujące do 30 dni na uzupełnienie swoich szeregów i walkę, oraz ostatnie w kolejce na nowoczesny sprzęt.
Jedna uwaga, o której należy wspomnieć to to, że tylko 18. Dywizja w Kategorii 1, a 1. i 8. w Kategorii 3 pojawiają się w dokumentach jawnych; status pierwszego szczebla dla 16. oparty jest na publicznych wypowiedziach Kukuły, a zaklasyfikowanie 11. i 12. w Kategorii 2 to analiza Rzeczpospolitej, a nie publiczna klasyfikacja ministerstwa obrony.
12. Dywizja: najbardziej zaniedbana formacja w Polsce
12. Dywizja Zmechanizowana w Szczecinie, według analizy Rzeczpospolitej, to najbardziej zaniedbana formacja w siłach lądowych Polski. Jej jedyny batalion czołgów, w Czarnem, dysponuje mieszanką czołgów PT-91 Twardy i T-72 z lat radzieckich – upoważniony do posiadania 58 czołgów, najniższa liczba wśród polskich dywizji. Jej pięć batalionów zmechanizowanych wciąż jeździ na pojazdach bojowych BWP-1; jej artyleria rakietowa korzysta z wyrzutni WR-40 Langusta i BM-21, podczas gdy nawet sąsiedni pułk artylerii 11. Dywizji już otrzymuje koreańskie zestawy Homar-K.
Ani czołgi K2 idące do 16. Dywizji, ani Abrams idące do 18. Dywizji nie obejmują 12., a PT-91 ma zakończyć swoją służbę w Polsce głównie jako sprzęt sił przeciwnika – symulując czołgi w ćwiczeniach – co nie wróży dobrze przyszłości jedynego batalionu czołgów 12.
Jednak przejawem modernizacji było dostarczenie. W grudniu 2025 r. 5. Pułk Artylerii dywizji w Sulechowie otrzymał swoje pierwsze drony rozpoznawczo-uderzeniowe Gladius. Integracja dronów na poziomie artylerii to jedna z dziedzin, w której zachód zbliża się do wschodu. Rozbieżność w zakresie czołgów i artylerii rakietowej tego nie wskazuje.
11. Dywizja: powrót do sił, nie przeobrażenie
11. Dywizja Kawalerii Pancernej w Lubuskiem jest w lepszej kondycji, ale nadal nie jest w Kategorii 1. Jej 34. Brygada Kawalerii Pancernej odzyskuje dopiero czołgi Leopard 2A5 i 2PL, które zostały przekazane w 2016 r. do brygady pancerno-kawaleryjskiej w Warszawie, podczas urzędowania wtedy ministra obrony Antoniego Macierewicza, i są zwracane w miarę wyposażania Warszawy w Abrams. Polska posiada około 233 czołgów Leopard 2 w trzech wersjach – 46 Leopard 2A4 oczekujących na modernizację, 82 zmodernizowane do 2PL i 105 2A5 – dlatego przeuzbrojenie 11. Dywizji jest w toku, a nie zakończone.
Co to oznacza dla NATO
Luka w gotowości Polski nie jest tajemnicą, i nie dotyczy tylko Polski. Analiza Euromaidan Press z kwietnia 2026 r. dotycząca gotowości NATO wykazała, że europejskie rozmieszczenie sił zbrojnych nie zamknie krytycznych różnic w zdolnościach bojowych do 2035 r – pięć do siedmiu lat po oknie zagrożenia, które sami generałowie sojuszu określili. Polska jest największym wydatkującym na cele wojskowe członkiem NATO względem swojej gospodarki, i jej gotowość nadal pokazuje dwie dywizje gotowe do walki spośród sześciu.
Korytarz suwalski – wąski korytarz lądowy pomiędzy Polską a państwami bałtyckimi, który analitycy wyobrażają sobie jako cel dla szybkiego rosyjskiego ataku – znajduje się w strefie operacyjnej 16. i 18. Dywizji. Są one w Kategorii 1. Ale w przypadku wojny wymagającej głębokości, rezerw i wytrzymnej zachodniej flanki trzeba będzie korzystać z 11. i 12., i obecnie te dywizje nie będą gotowe w oknie zagrożenia.
Wschodnie dywizje Polski są naprawdę gotowe. Luka w doktrynie zidentyfikowana podczas ćwiczenia Jegomość 2025 – siły NATO wciąż nieprzeszkolone ani wyposażone do prowadzenia wojny, jaką tak naprawdę prowadzi Rosja – jest równie zauważalna. Gotowościowe liczby Polski to wynik tego samego problemu: czołgi zostały kupione, dywizje zaznaczone na mapie, i dwie z szóstych mogłyby walczyć już w przyszłym tygodniu.







