Ważne zasady:
– NIE tłumacz ani nie usuwaj żadnych tagów HTML.
– Przetłumacz tylko widoczny tekst między tagami.
– Zachowaj dokładne i neutralne znaczenie.
– Zwróć tylko przetłumaczoną treść.
– NIE dodawaj wyjaśnień, notatek ani dodatkowego tekstu.
– Dodaj krótkie informacje w nawiasach po polsku, jeśli są istotne dla kontekstu.
Treść:
<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
Andy Burnham powinien zwołać wybory powszechne po objęciu urzędu premiera, aby nadać mu legitymację rządzenia, wynika z ekskluzywnej ankiety.
Zdecydowana większość wyborców – 59 procent – chce, aby pan Burnham poszedł do wyborców w ciągu roku od objęcia funkcji premiera, zamiast czekać do końca pięcioletniej kadencji zdobytej przez Sir Keira Starmera w 2024 roku. Tylko 26 procent chce, aby utrzymał się do 2029 roku.
Ankieta przeprowadzona przez byłego zastępcę przewodniczącego Konserwatystów Lorda Ashcrofta i udostępniona „Mailowi w Niedzielę”, pojawia się w momencie spekulacji w Westminsterze, że pan Burnham zwoła przedterminowe wybory, aby skorzystać z „miodowego miesiąca” po przejęciu obowiązków po Sir Keirze 20 lipca.
Jeśli wygraby, pozwoliłoby to mu na uzyskanie mandatu dla lewicowej polityki, którą chce wprowadzić. Szybkie wybory wykorzystałyby także wyraźne osłabienie poparcia dla Reform UK Nigela Farage’a.
Jego dylemat przypomina ten, przed którym stanął Gordon Brown, gdy objął funkcję premiera po Tony’m Blairze w 2007 roku – zmieniając decyzję w ostatniej chwili co do wyborów, co spowodowało tytuły „Bottler Brown” i pytania dotyczące legalności jego rządu.
Punkt ten jest podkreślony w badaniu, gdy pytani wyborcy, czy pan Burnham powinien być związany obietnicą Sir Keira nie podnoszenia podatku dochodowego, ubezpieczeń społecznych ani podatku VAT: 54 procent odpowiada tak, podczas gdy tylko 21 procent ankietowanych uważa, że powinien mieć prawo robić, co chce.
Ankieta wykazała, że pan Burnham jest uważany za najbardziej prawdopodobnego lidera partyjnego jako następny premier po najbliższych wyborach, zdobywając 33 procent, z panem Farage’em na 20 procent i liderką partii Konserwatystów Kemi Badenoch na 6 procent.
Ekskluzywne badania wykazały, że opinia publiczna uważa, że Andy Burnham powinien zwołać wybory powszechne
Lokal wyborczy w Wigan podczas zeszłomiesięcznej uzupełniającej elekcji w okręgu Makerfield. Spekuluje się w Westminsterze, że pan Burnham zwoła przedterminowe wybory, aby skorzystać z „miodowego miesiąca”
Miodowy miesiąc pana Burnhama po Makerfield pomaga mu osiągnąć najwyższe oceny jako „najlepszy premier”, zdobywając 38 procent, przy pani Badenoch na 20 procent i panu Farage’owi na 17 procent.
Jasne jest, że wyborcy oczekują wysokich podatków od rządu Burnhama, 41 procent uważa, że jest on bardziej lewicowy niż Sir Keir, podczas gdy tylko 21 procent się z tym nie zgadza.
W artykule dzisiejszego MoS Lord Ashcroft pisze: „Jeśli zmiana jest na horyzoncie, ile z niej ma zgody kraju? Większość wyborców chce wyborów w ciągu roku, jeśli nie natychmiast, chociaż niewielu oczekuje, że takie dostaną.
„Ale jeśli cieszy się jakimkolwiek miodowym miesiącem, mógłby się zastanawiać, czy patrzy na swoją jedyną szansę na wygranie kolejnej kadencji, szczególnie jeśli Reforma będzie miała trudności z odzyskaniem impetu”.







