Van Gogh zamiennie zamienił te okna i zasłony na imponującą parę kolumn korynckich z I wieku, złożonych z misternie zdobionych kapiteli i fryzu, oraz uderzający fragment frontonu, uratowany z ruin rzymskiego świątynnego znajdującego się obok starożytnego forum i wstawiony na fasadzie byłego Hôtel du Nord. Wyraźnie widoczne z jego punktu widzenia, te spolia, jak są znane, czy też malowniczo umieszczone relikty z antyku, prawdopodobnie absorbowałyby pędzel praktycznie każdego innego artysty. Jednak nie mają one miejsca w malarstwie, które odmawia zostania przytłoczonym przez przeszłość. W dziele Van Gogha można spojrzeć wstecz, ale najlepiej nie gapić się.



