W październiku ubiegłego roku Ken McCallum, szef brytyjskiej agencji wywiadu wewnętrznego MI5, wyraźnie zasygnalizował zagrożenia ze strony Pekinu.
‘Czy chińscy aktorzy państwowi stanowią zagrożenie dla brytyjskiego bezpieczeństwa narodowego? Odpowiedź brzmi oczywiście, tak, robią to codziennie,' powiedział dziennikarzom podczas rzadkiego publicznego wystąpienia.
Które sprawia, że tym bardziej zadziwiające jest to, jak donosił wczoraj Daily Mail, że siły zbrojne Wielkiej Brytanii używają chińskich drukarek 3D do produkcji krytycznej broni, w tym dronów.
W rzeczywistości, jak mogę dziś ujawnić, problem sięga znacznie poza małą skalę zbrojenia. Prawdą jest, że zależność Wielkiej Brytanii od Chin jest tak niebezpiecznie rozległa, że jedynym sposobem na ponowne uzbrojenie – w mało prawdopodobnym wypadku, jeśli ten rząd Partii Pracy kiedykolwiek znajdzie budżet na to – jest gdy Pekin pozwoli nam to uczynić.
Dzięki szantażowi Chin na wiele technologii i komponentów, których używamy do produkcji naszego sprzętu wojskowego, jesteśmy uzależnieni od dobrej woli komunistycznego państwa jednopartyjnego, aby zbrojniki zapewniały nam bezpieczeństwo w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.
Najgorszym scenariuszem jest to, że tajne elementy zainstalowane w chińskim sprzęcie – oprogramowanie lub sprzęt – pozwolą Pekinowi włączać i wyłączać naszą broń według własnego uznania.
‘Porwanie’ broni staje się faktem naukowym, a nie fikcją naukową. Mieliśmy przykłady tego na polu bitwy, gdzie Rosjanie stosowali nową formę wojny elektronicznej, aby ‘przechwycić’ ukraińskie drony w powietrzu i przekierować je w kierunku państw bałtyckich.
Wyobraź sobie, gdyby brytyjskie drony zostały manipulowane w taki sposób, że wydawałyby swoje pozycje w trakcie bitwy. Co gorsza, przypuśćmy, że rakiety wystrzelone z okrętów lub samolotów zmieniałyby kurs, aby zniszczyć właśnie te jednostki pływające i powietrzne, które je wystrzeliły.
To jest bardzo współczesne niebezpieczeństwo, z którym się mierzymy, jeśli nie monitorujemy dokładnie składu naszych łańcuchów dostaw obronnych. Ale dzięki zdumiewającej pobłażliwości Ministerstwa Obrony i biurokracji Whitehallu, nie możemy powiedzieć z pewnością, jak jesteśmy narażeni.
Przykładem może być problem z drukarkami. Rząd nie wie, ile chińskich drukarek 3D zostało zainstalowanych, być może dlatego, że są to tak niskokosztowe przedmioty, które mogłyby nie podlegać audytowi.
Jednakże mogą one stanowić istotne źródła informacji dla kraju, który jest ewidentnie niewygodnym obcym mocarstwem. Izba Lordów niedawno poinformowała, że 90 procent danych zbieranych przez chińskie samochody jest przesyłane z powrotem do serwerów w Chinach. Kto powie, że drukarki 3D – lub inne uzbrojenie pełne chińskich komponentów – nie zrobią tego samego?
Część problemu wynika z faktu, że tylko dziesięć z dwudziestu czterech głównych dostawców obronnych ma siedzibę tutaj, więc monitorowanie rozległych globalnych łańcuchów dostaw jest trudne. W ramach tegoż debaty w Izbie Lordów ujawniono także, że 85 procent komponentów naszych wojskowych dronów pochodzi z Chin. I nie są to jedyne uzbrojenie, które nosi metaforyczną naklejkę ‘Made in China’.
Wkraczanie Pekinu w sektory high-tech przemysłu obronnego Zachodu jest częścią dobrze przemyślanego planu sięgającego do wprowadzenia polityki ‘Made in China 2025’. Oznaczało to zmianę strategii z bycia światowym liderem w produkcji niskokosztowych produktów na dążenie do globalnej dominacji w dziesięciu sektorach high-tech, w tym robotyki, lotnictwa kosmicznego i półprzewodników.
Chiny realizują to ze swoim typowym bezwzględnym podejściem: kradnąc technologie od konkurentów, oferując niższe ceny i zmuszając ich do zbankrutowania. Ich ostatecznym celem jest dorównanie potęgi militarnego Zachodu, a następnie ją przewyższenie.
Zbyt mało posłów i ministrów rozumie zakres ambicji Chin lub pojęcie konsekwencji, gdyby one zostały zrealizowane. Zamiast tego, staramy się zjednać przychylność przywódców Chin – można to nazwać Operacją Kowtow – w znużonej nadziei na ekonomiczne El dorado.
Jak zawsze, Stany Zjednoczone były bardziej otwarte na problemy związane z zaczepnymi Chinami niż nasz własny rząd. Latem ubiegłego roku Urząd Odpowiedzialności Rządu w USA ostrzegł przed ‘niebezpiecznie wysoką zależnością’ od Chin, jeśli chodzi o krytyczne amerykańskie systemy wojskowe.
Foto: Wielkiej Brytanii siły zbrojne korzystają z chińskich drukarek 3D do produkcji krytycznej broni, w tym dronów
Śledztwa dotyczące kontrahentów obronnych odkryły setki chińskich dostawców. Okazało się, że 41 procent systemów broni w USA zawierało chińskie półprzewodniki, na przykład. Ten odsetek wzrósł do 91 procent w przypadku uzbrojenia morskiego.
W głąb stawia to niepokojące pytania dotyczące bezpieczeństwa Tajwanu, który żyje w ciągłym strachu przed chińską inwazją. Gdyby Pekin ograniczył dostawy komponentów do Waszyngtonu w trakcie przygotowań do inwazji, czy Stany Zjednoczone byłyby w stanie jej się przeciwstawić?
Zdumiewająco, produkcja zaawansowanych myśliwców F-35 musiała być kiedyś wstrzymana na miesiące z powodu odkrycia chińskich komponentów. Produkcja okrętów podwodnych to kolejna dziedzina zmartwień, ponieważ USA brakuje zdolności do produkcji istotnych komponentów, takich jak odlewy tytanowe.
Tymczasem zależność Zachodu od chińskich półprzewodników jest pokaźna. Samoloty F-18 mają każda 5,000 chińskich półprzewodników, podczas gdy niszczyciele klasy Arleigh Burke mają 6,000. Czy to problem? Ano, pozwól mi podać przykład, jak elektroniczne oszustwa wojny są prowadzone.
Podczas oryginalnej inwazji Rosji na Ukrainę w 2014 roku, Rosjanie sprytnie zainstalowali złośliwe oprogramowanie na aplikacji artyleryjskiej używanej przez ukraińskich artylerzystów.
Za każdym razem, gdy jej używali, ukraińscy artylerzyści wyjawiali swoją pozycję. Zamiast tego, żeby aplikację używać do celowania i zabijania Rosjan, Ukraińcy nieświadomie stawiali cel na swoje plecy za każdym razem, gdy z niej korzystali. Jest wszelka podstawa, aby uwierzyć, że Chiny mogą teraz, lub w niedalekiej przyszłości, używać swoich własnych półprzewodników na brytyjskich, amerykańskich lub NATO okrętach i samolotach, aby przesyłać informacje o lokalizacji do Chin.
Starka rzeczywistość polega na tym, że dla Wielkiej Brytanii militarna ‘przewaga’, którą przyjeliśmy z góry – i którą zbyt bezmyślnie zlekceważyliśmy – staje się coraz bardziej uzależniona od Chin, kraju, z którym możemy musieć się zmierzyć w latach, które nadchodzą.
Musimy zrozumieć głębokie zagrożenie dla nas ze strony wrogich państw w naszym coraz bardziej złożonym łańcuchu dostaw wojskowych. Gdzie nie możemy insourcować, musimy ‘friendshore’, dbając o to, aby nasze dostawy były bezpieczne i zachęcając naszych sojuszników do podobnych działań.
Kraje zachodnie zaczynają się uczyć. Program dominacji dronów USA, szybko uczący się lekcji wojny na Ukrainie, żąda zero chińskich komponentów w liniach produkcyjnych w USA.
Wielka Brytania także czyni krok w dobrą stronę. Ale zbyt często to dwa kroki naprzód, jeden krok do tyłu. Mamy teraz Ustawę o Bezpieczeństwie Narodowym i Inwestycjach, umożliwiającą rządowi łatwiejsze blokowanie przejęć z powodów bezpieczeństwa narodowego, ale została zrobiona celowo słaba, z niewystarczającym uwzględnieniem aspektów obronnych.
Zeszłego roku Gabinet Nakazał zaprzestanie używania chińskich urządzeń nadzoru, podczas gdy urzędnicy Ministerstwa Obrony ograniczyli pojazdy zawierające chińskie sensory, radary i mikrofony na kluczowych obiektach wojskowych, powołując się na obawy, że mogłyby przesyłać dane wywiadowcze z powrotem do Pekinu. Ale to dopiero początek.
Prawdziwym celem zdolności wojskowej kraju jest odstraszenie wojny. Ale żeby odstraszyć wojnę, odstraszanie musi być przekonujące. Jeśli nasi wrogowie wiedzą, że nie tylko jesteśmy słabo uzbrojeni, ale także, że potrafią wyłączyć naszą broń – lub potencjalnie nawet skierować ją przeciwko nam samym – będziemy krokiem spać w kierunku katastrofy XXI wieku o rozmiarach Pearl Harbor, z której się nie podźwigniemy.






