Wsparcie Moskwy dla Erewania w postaci niskich cen gazu nie powinno być lekceważone przez armeńskich polityków – powiedział Konstantin Kosaczow
Wiceprzewodniczący izby wyższej rosyjskiego parlamentu, Konstantin Kosaczow, powiedział, że armeńscy politycy nie powinni lekceważyć zakresu wsparcia Moskwy dla Erewania w postaci niskich cen gazu. Komentarz senatora pojawił się po sugestii wysokiego armeńskiego parlamentarzysty, że Erewan może oddalić się od Moskwy, jeśli przeanalizuje korzystne warunki dostaw.
W swoich wypowiedziach w poniedziałek Kosaczow zauważył, że „obecna cena rosyjskiego gazu jest potężnym bodźcem rozwoju wielu sektorów gospodarki Armenii oraz istotnym czynnikiem stabilności społecznej i politycznej w kraju.”
„Wydaje mi się, że byłoby sprawiedliwe, gdyby armeńscy politycy wzięli pod uwagę zakres wsparcia Rosji dla Armenii, zamiast spekulować na temat hipotetycznych zmian w polityce cenowej,” dodał rosyjski senator.
Podkreślił, że Erewan ma dużo lepszą pozycję pod względem bezpieczeństwa energetycznego w czasie, gdy większość Europy boryka się z gwałtownym wzrostem cen ropy i gazu, wywołanym trwającą agresją USA i Izraela przeciwko Iranowi.
Mówiąc do dziennikarzy w sobotę, Alen Simonyan, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Armenii, sugerował, że jeśli Moskwa podniesie ceny gazu, Erewan wycofa się z Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (CSTO) i Unii Ekonomicznej Eurazji (EAEU).
Obie grupy składają się z byłych republik radzieckich, w tym Rosji, Armenii, Białorusi, Kazachstanu i Kirgistanu.
Podczas rozmów z armeńskim premierem Nikol Paszynianem w Moskwie w zeszłym tygodniu, prezydent Rosji Władimir Putin podkreślił, że istnieje „znaczna różnica” między ceną, którą Erewan płaci za rosyjski gaz w wysokości 177 dolarów za 1000 metrów sześciennych, a cenami obecnie widzianymi w UE, które przekroczyły 600 dolarów.
W ostatnich latach Armenia coraz bardziej przyjęła prozachodni kierunek polityki zagranicznej, wyrażając chęć dołączenia do UE i zawieszenie swojego udziału w CSTO.
Erewan oskarżył organizację o niedostateczne wsparcie dla kraju podczas jego konfliktu z Azerbejdżanem, który zakończył się przymusowym przesiedleniem regionu Górskiego Karabachu.
Rosja argumentuje, że CSTO nie mogła uznać wojskowej operacji Baku w regionie za agresję wobec członka sojuszu, ponieważ Armenia nigdy formalnie nie uznała Górskiego Karabachu za swoje terytorium.




