Strona główna Aktualności Zasadzka w Pokoju Stanu, która ujawniła gorzki spór w gabinecie Trumpa

Zasadzka w Pokoju Stanu, która ujawniła gorzki spór w gabinecie Trumpa

11
0

Nie pomogło także to, że jeden chciał pracy drugiego. W swojej nowej książce, „Zamiana reżimu: Wewnątrz imperialnej prezydencji Donalda Trumpa”, dziennikarze New York Timesa Maggie Haberman i Jonathan Swan opisują nieprzyjemną konfrontację między sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem a sekretarzem skarbu Scottiem Bessentem w Sali Sytuacyjnej w lutym 2025 roku. Daily Mail wcześniej donosił, że ci dwaj zuchwaali członkowie gabinetu poparli się w gorącej dyskusji w ekskluzywnym klubie Ned’s Club w Waszyngtonie w kwietniu ubiegłego roku, co zaprzeczyli ich przedstawiciele. Dwa miesiące wcześniej, jak podaje książka, podobna sprzeczka miała miejsce przed prezydentem Donaldem Trumpem, gdy obaj mężczyźni starali się zawrzeć umowę mineralną z Ukrainą. Bessent podróżował do Kijowa wcześniej w tym miesiącu, aby wynegocjować umowę z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Wrócił z pustymi rękami, więc wkroczył Lutnick. Starcia w negocjacjach doszły do szczytu około tydzień przed znanym incydentem krzykliwej kłótni Trumpa w Gabinecie Owalnym z Zełenskim. Na spotkaniu najwyższych urzędników w Sali Sytuacyjnej tego samego dnia Lutnick usiadł naprzeciwko Bessenta i przesunął swoją nową umowę przez stół. Naturalne wrogość obu mężczyzn została dodatkowo nasilona faktem, że Lutnick pierwotnie chciał pracy Bessenta, zdołał jednak tylko zostac sekretarzem handlu. Lutnick dowodził zespołem przejściowym i agresywnie dążył do zostania sekretarzem skarbu, co zirytowało niektórych w otoczeniu Trumpa, według ABC News. Otrzymał jednak posadę w handlu. W Sali Sytuacyjnej przekaz Bessenta dla Lutnicka był dosadny: „To kiepska umowa. Jesteś idiotą” – powiedział, jak podają autorzy. „Nie wiem, kto ci powiedział, że moja umowa nie jest wiążąca, ale jest, i powód, dla którego Ukraińcy tak się podekscytowali twoją wersją, to dlatego, że ją ograniczyłeś do pięciuset miliardów, a my moglibyśmy zrobić bilion z umowy. Dlatego oczywiście są podekscytowani jej podpisaniem” – kontynuował sekretarz skarbu. Jak napisali autorzy, Lutnick podjął „nietypowy krok w tył”, mówiąc, że to o tym usłyszał od Bessenta w kwestii umowy. „Chciałem to uratować. Ale jeśli tak nie jest, to nie robimy tego” – powiedział Lutnick, według autorów. Różnicą między umowami było to, że wersja Bessenta dałaby USA 50 procent dochodów – całkowitą kwotę wpływów tego kraju – podczas gdy Lutnick opierał ją na zyskach z sprzedaży rzadkich minerałów ziem rzadkich. „Lutnick powiedział innym, że wersja Bessenta była absurdalna i nigdy nie zostanie zrealizowana przez Ukraińców, ponieważ doprowadziłaby ich do upadku finansowego” – napisali Haberman i Swan. „Lutnick powiedział współpracownikom, że Bessent nie rozumiał, jak działają umowy”. Według autorów, Bessent na Lutnicka spoglądał jeszcze gorzej. To był pojedynek, który wydawało się, że wygrał Bessent – przynajmniej według Trumpa. „Howard zepsuł umowę. Miałem nieograniczoną umowę i mamy wpływy, a nie zyski” – powiedział prezydentowi, według autorów. „A więc Trump zaczął szydzić z Lutnicka, czasami przed innymi, ciesząc się tą zabawą” – napisali Haberman i Swan. W pewnym momencie prezydent zapytał Bessenta, skąd pochodzi. Bessent, który słynął z posiadania historycznego różowego pałacu w Charleston, odpowiedział: „Południowa Karolina”. „Czyli,” odpowiedział Trump. „Protestant Południowej Karoliny.” Następnie prezydent zwrócił się do Lutnicka. „Pomyślałem, że Żydzi z Nowego Jorku są twardzi, Howardzie” – powiedział Trump, według autorów. Biuro Białego Domu broniło Lutnicka w oświadczeniu dla Daily Mail w czwartek. „Prezydent Trump przywołał najlepsze i najbardziej doświadczone talenty do swojego gabinetu i administracji. Obejmuje to sekretarza Lutnicka, który wykorzystuje swoje doświadczenie na Wall Street do zabezpieczenia uczciwych umów handlowych i bilionów inwestycji w amerykańskie przemysły” – powiedziała rzeczniczka Kush Desai. Rzeczniczka skarbu Alexandra Preate powiedziała Daily Mail, że Bessent i Lutnick mają „wspaniałe relacje”. „To nie powinno nikogo dziwić, z wyjątkiem fałszywych wiadomości, że czasami drużyny kłócą się za zamkniętymi drzwiami, a potem wychodzą i wygrywają razem” – powiedziała. „Następnie reporterzy odkryją szokujący fakt, że trenerzy czasami krzyczą w przerwie” – dodała.